Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Powrót do Rabki

W szóstym secie miałem meczbol. Nie wykorzystałem, seta przegrałem, a w ostatnim wygrał Dziki. W ping pongu Dziki jest jak Niemcy w piłce nożnej. Ale ja już przestałem być jak San Marino, zbliżam się do Belgii albo Czech. Parę wymian nam wyszło, wygrałem trzy sety, Dziki niestety cztery.

A wieczorem we wtorek zrobiliśmy z bankowcami siłę inaczej. Biega mi ta myśl po głowie od spotkania z Henrykiem Szostem - jego nowy trener Leonid Shvetsov uczył go siły w wersji rosyjskiej - różne ćwiczenia pliometryczne. A nie tylko skipy i wieloskoki, jak u nas.

Ja trzymam się przede wszystkim podbiegów, to najbezpieczniejsze z ćwiczeń siłowych. Do skipów mam uraz po urazie Sabiny z podwyższonym BMI półtora roku temu. Wieloskoków boję się jeszcze bardziej, bo obciążenia tu jeszcze większe. Ale chyba trzeba zwiększyć liczbę bodźców, bankowcy są już po roku treningów, a ja po piętnastu latach.

Więc zarówno w poniedziałek z małą reprezentacją ubezpieczeniowców, jak i we wtorek z bankowcami zrobiliśmy taki trening siłowo-szybkościowy: najpierw odcinek skipów 30-60 m, a potem minuta-półtorej szybkiego biegu. Niestety na asfalcie, bo o miękką nawierzchnię na Agrykoli wieczorem trudno, więc do dziś czuję to w dolnych partiach mięśni grzbietu.

Zrobiliśmy osiem powtórzeń i był to mocny trening. Pierwsze minutówki poprzedzaliśmy tylko 30 metrami skipu A, a potem dodawaliśmy kolejne 30 m - a na nich skip B, skip C, marsz dynamiczny. Wieloskoków na razie nie ruszyłem, jeszcze nie czas.

Przed treningiem była porcja piłek lekarskich, a wcześniej rozgrzewka przez siatkówkę. Bieganie to nie tylko bieganie.

Po dwóch takich pigułkach stwierdziłem, że w środę rano czas pobiegać. Zrobiłem godzinę w pierwszym zakresie, ale wziąłem pulsometr, żeby pilnować tętna w zakresie 145-150. Tempo trochę podskoczyło, zrobiłem ten trening w średnim tempie 5:40 na kilometr.

A potem usiadłem do pisania o Henryku Szoście do papierowego Biegania. Z Szostem zaczęliśmy piętnastominutowe bieganie w tempie 4:47, kończyliśmy w 3:45. Po czym Szost stwierdził, że fajnie jest czasem potruchtać sobie tak noga za nogą.

Teraz stukam z Rabki, przyjechaliśmy z Moją Sportową Żoną na narty, wziąłem w pracy ustawowy urlop. Jutro przyjedzie też Sabina, ale chyba biegać będę sam, bo coś mówiła, że po nartach nie będzie miała siły na bieganie. Ja wybieram się jutro po nartach na trzygodzinną wycieczkę biegową. Nie biegnę na Babią Górę, obiecuję.

Na strychu zostawiłem w grudniu niechcący moją rakietkę do ping ponga i w styczniu grałem pożyczonymi. Namówię MSŻ na trening i poćwiczę trochę topspiny, żeby po feriach wygrać z Niemcami.

czwartek, 19 stycznia 2012, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • WWW 20.16

    Wiosenna Wyprawa Wujów - WWW - zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na p

Komentarze
2012/01/19 21:24:23
Nie wygrasz! Dziki jest jak Niemcy, Chiny i zielona wyspa... :-)
Dziki uruchomił dziś tajną broń. Na nowy sezon biegowy. Może za późno o parę lat, mam nadzieję, że nie za późno... Ty John nie przejmuj się ping pongiem, Ty martw się o maraton...
A Dziki dziś 120 minut, i wtedy decyzja, że wyciągam w tym roku jednego z asów z rękawa, ale go nie pokazuję. Bo może się okazać, że te asy to blotki...
Ciekawe, czym to się skończy...
Dziki, co idzie po wyniki :-)
-
2012/01/19 21:29:20
Wieloskokom mówię nie, nie wychodzi 3 czy 5 ani 18, ani po 10 m ani po 100 ani nawet po 33, skipy są do bani, zawsze kontuzja po nich - od trzech lat:))uważajcie...Kołcz wie co pisze:)
W zamian w góry!!

Oco O ciebie się nie boję:) Boję się o Dzikiego życie wypełnione drobną pustka:)

Najlepszego
Pope
-
2012/01/19 22:43:00
Niemcy to czarodzieje..:).. Od Hunow czy Hugenotów....Czarodziejska Góra Thomasa Manna , Mario i Czarodziej tegoż samego.Czytałem w oryginale to ostatnie. Niemcy to czarodzieje też w języku. Szyk przestawny sprawia , że masz początek zdania , jakiś tekst a później o to chodzi,że..czyli dass a później pół strony tekstu, musisz to pakować na główę i nie wiesz o co chodzi aż do końca zdania . Dopiero na końcu zdania orientujesz się o co chodzi.. Biegacko to byłoby ,że trener nam pisze, że coś ważne, coś nieważne , opowiada w jednym zdaniu historie swojego życia a na końcu dopiero mamy- więc trenujcie skipy !.:).
Niemcy zrobili życiówkę chyba w świecie na II Wojnie Światowej. Wygląda mi to na 1.59. Wynik poszedl w świat i takiego już chyba nigdy nie będzie...)..
Być możę Niemcy dalej dla naszych piłkarzy ręcznych........................
-
2012/01/20 00:03:58
A ja wczoraj dwie fajne godzinki po sniegu, jutro rano planuje godzinke
A w sobote o 11 kolejna edycja biegow gorskich w Falenicy.
Jak jest snieg to jest najfajniej...
Ktos sie wybiera? :)
-
2012/01/20 09:38:16
Oco, uwielbiam Manna... Czarodziejską chyba 6 razy czytałam. Ze względu na tego pisarza zaczęłam myśleć o powrocie do j.niemieckiego, by przeczytać to bez przekładu.
Od ponad roku czerpię przyjemność z czytania włoskich pozycji bez okropnych tłumaczeń - bez porównania, rzecz jasna.
Zazdroszczę Ci.

A biegowo... Wciąż piszczele, ale po 4 kilometrach marszobiegu przechodzi. Więc zwykle biegam 4 km z marszem, a potem 2-3 normalnie. Kiedyś odpuszczą. Już tak przecież było...
-
2012/01/20 09:39:06
Wojtku, dziękujemy za info o brzuszkach!
-
2012/01/20 09:39:31
Wojtku, dziękujemy za info o brzuszkach!
-
2012/01/20 10:05:04
Ale mam masę pytań i uwag!!!

Wojtek - spokojne wybieganie przy tętnie 145-150. To jakie jest twoje maksymalne? Jestem w połowie Drwala, wersja audio - oryginale.

Dziki, Oco - gdyby przełożyć język niemiecki, w szczególności prawniczy na bieganie to byłoby tak: Startujemy do biegu nie znając dystansu, po 15 minutach wiemy już, że to nie bieg na piątkę. Podejrzewamy, że to maraton, więc zwalniamy. Po chwili widzimy metę. Jednak to było 10 km :(

Oco, Dziki - pytanie do ekspertów od NW i wszelkiego rodzaju Katrożników. Planuję zakup kijków, takich co mają mi pomóc w bieganiu po górkach, no bo stary się robię. Jakie wybrać? Takie do NW, a może do trekkingu? Jaka długość dla moich 185 cm wzrostu bez zarostu?
-
2012/01/20 10:26:52
Ja się wybieram do Falenicy. Moją jedyną szansą jest świeżość, od Chomiczówki tylko we wtorek tupanie i wczoraj hala, poza tym rozłożył mnie zwykły prostacki katar, a ja poddałam się na obie łopatki i nie biegam...
-
2012/01/20 12:28:41
Hej Sten2012,
Utozsamiam sie z wersja biegu w 'niemieckim przekladzie' :))
-
2012/01/20 16:54:31
Wojtek, a co myślisz o wbieganiu albo szybkim wchodzeniu po schodach w ramach treningu siły?
Schody to najbliższa górka jaką mam :)
-
2012/01/20 20:14:21
Tym swoim językiem Niemcy jakoś tak pakują na głowę jak w siłowni...:).Może w tym też przyczyna sukcesów.Za wyjątkiem wpadki z wojną..:).To taka moja teoria...:). No Chińczycy, Japończycy tez dobrzy.A języki ich okropne..
Sten - ja mam kijki na których można zmieniac długość. Jaka długość kijków w NW ? Tyle teorii ile trenerów. Na górki jednak chyba trekingowe. Czyli specyficzność sportu.
W trekingowych inaczej się chwyta. Inne reguły. Na ten temat nie mam żadnych doświadczeń. Bas w trekkingu cos robił nawet z bieganiem , szykując si ezapewne już pod rzeźnika.
-
2012/01/20 21:01:36
Tu Dziki
Jest zmiana. Wklejam tu od siebie, czyli z Dziki biega po świecie, a dotąd było odwrotnie :-)
A Dziki na swoim blogu podszedł do jednego z Wielkich Tematów. Na raty... Wklejam końcówkę... Został mi on, czyli John...
" A rano w niedzielę odbędzie się kolejny Trening Otwarty w Puszczy Kampinoskiej. Minimum 2 godziny, minimum 20 kilometrów, w Puszczy ciężkie podłoże, należy spodziewać się naturalnych akcentów siłowych i proprioceptywnych w postaci śniegu i śliskiego błota, to dołożymy do tego górki, Ćwikową Górę, Białą Górę, wydmy koło Karczmiska... W takim razie wypada wystartować z Truskawia, czyli identycznie jak na treningu otwartym dwa tygodnie temu. Za to pobiegniemy inaczej, najpierw na północ, po nowych mostkach na bagnie do Karczmiska, dalej w stronę cmentarza w Palmirach, koło leja po wysadzonym magazynie broni, ktory zamienił się w leśne jeziorko, i który tubylcy nazywają "bombą". Tam stoją w lesie słupy do bramy wjazdowej na tereny jednostki wojskowej, wojsko ewakuowałao się podczas kampanii wrześniowej, arsenał za sobą wysadzając. Te słupy ludzie nazywają wartownią... Dalej Białą Górą alternatywną i wymagającą ścieżką, której pewnie nie będzie widać, dobiegniemy do Mogilnego Mostku. Przed mostkiem na leśnej strudze weźmiemy w ręce po gałązce, jak każe miejscowy obyczaj. Złożymy gałązki przy mostku, wiosną należy ten stosik zapalić... To na pamiątkę dramatu, którego jedynym świadkiem była Puszcza. Nie wojenny dramat, całkiem obyczajowy, nie wiadomo kiedy to było, nie wiadomo czy się zdarzyło, pewne jest, że uroczyście tamtędy przebiegniemy... Będzie Rafał - biegający przewodnik po Warszawie. Już się cieszy i dziwi, że nie będzie musiał cały czas gadać i opowiadać, nie bardzo w to wierzę, Rafał nieprzypadkowo został przewodnikiem, dla gawędziarza każda sytuacja jest pretekstem do gawędzenia :-) Ale Dziki na pewno opowie legendę o gezezie nazwy Mogilnego Mostku, opowie trochę o tym, co mijamy po drodze, bo w Puszczy jest do pokazania nie mniej miejsc niż w mieście... A dalej nie wiem jeszcze jak... Zrobimy rympał, czyli pobiegniemy na azymut, tam będą śliczne jeziorka, drzewa w wodzie, no i klasyczne puszczańskie widoczki: z lewej bagno, z prawej stroma wydma i suchy las... Zapraszam każdego. Start w niedzielę o 11:00 z Truskawia. Dojazd z Warszawy łatwy i przyjemny. Jest autobus spod Metra Młociny. A autem z Bielan ulicą Żeromskiego, dalej prosto Wólczyńską, potem prosto, Wólczyńska przechodzi w Arkuszową, w Mościskach to już ulica 3 Maja, ciągle prosto, przez Laski, Izabelin,do Truskawia. Na końcu drogi jest parking, kończy się asfalt pod lasem. To tu.
A temat na niedzielę piękny i zarazem trudny. I w przypadku Puszczy, i jak chodzi o Jakże Piękną Żonę Dzikiego... Damy radę i Dziki da radę, bo to co piękne nie potrzebuje opisywania, wystarczy popatrzeć, poznać, pobyć z tym, co jest piękne... Z Tą, która piękna jest..."
Dziki
-
2012/01/20 21:33:41
Dziki - rozbijasz mi koncepcję jakiego to asa z rękawa możesz wyciągnąć. Jeśli trening otwarty to żadna tajna broń. W każdym razie stawiam na to, że Dziki wczoraj biegał... ciągając za sobą na lince opony samochodowe. Nie wiem ile, ale polarnik Kamiński używał czterech :))
Ja w tym tygodniu raz ale ładnie - w środę 20km po 5:22 za chałupą Basa, ostatni raz tam byłem równy rok temu z Corvusem :) Ładnie, bo było ładnie :)
-
2012/01/20 22:10:01
Tomik jestem jutro, ale raczej będzie to bieg na przetrwanie. Wczoraj wyszedłem na powolną godzinkę a czułęm się jakbym zasuwał w 3zakresie - albo to przemęczenie albo przetrenowanie (raczej mało prawdopodobne) albo jeszcze jakaś inna cholera...
Do zobaczenia w falenicy
-
2012/01/20 22:17:30
Beauty
Ja niestety swiezy nie bede :)
W pon pol godzinki w srode dwie i dzisiaj jedna
Z tym ze dwie w srode po swiezutkim sniegu to byla wielka fantastyczna przyjemnosc
Natomiast dzisiaj godzinka w glebokim mokrym klejacym sie snieznym blotku to bylo konkretne wyzwanie....jeszcze to czuje...
Jestem ciekaw jak bedzie jutro w Falenicy, teraz wprawdzie snieg pieknie pada sle temperatura +2 :(
No coz, zobaczymy!
Biegniesz o 11 w grupie <48 czy o 11.02?
-
2012/01/20 22:18:11
Bartek
Tak czy siak poczekaj na mnie na mecie :)
-
2012/01/20 22:23:32
Zdecyduję jutro, zobaczymy jak samopoczucie rano:) Mam nadzieję, że jakoś się znajdziemy jeszcze przed startem
-
2012/01/20 22:53:57
sten - maks 186, pułap tlenowy (2 mmol/kg) mam wymierzony przy 159, wiosną będę biegał z tętnem 155, na razie nie mam na to siły. Od połowy Drwal się rozpędza.

mfcs - tak! podbiegi po schodach to świetny trening. Zamierzam to zrobić z bankowcami na skarpie w najbliższym czasie.

Faleniczanie - powodzenia! Tym razem będzie śnieżnie i chyba ciężej niż po piachu
-
2012/01/20 23:02:22
Też życzę Wam powodzenia, startujący w Falenicy:))
-
2012/01/20 23:05:31
Co do schodów... w zeszłym roku przed półmaratonem ślężańskim też takie treningi robiłam... po prostu na klatkę schodową wychodziłam i trochę rundek robiłam... W tym sezonie nie bawię się tak, bo robię świetny dla mnie trening crossowy w okolicznym lesie z podbiegami... nie ciągnie mnie już do schodów...
-
2012/01/20 23:07:33
Dziki - po każdej Twojej zachęcie do otwartego treningu i każdym Twoim opisie takiego treningu żałuję, że nie mieszkam w Warszawie...:)
-
2012/01/20 23:09:55
Johnson - cieszę się, że znowu razem w Sobótce wystartujemy... i pogoda będzie na pewno przychylna. Chyba przede wszystkim dlatego lubię ten półmaraton... przynajmniej nie grozi nam przegrzanie...;)
-
sfx
2012/01/21 08:13:49
za chwilę ruszam na rozgrzewkę... 5k.
potem w okolicy 10:00 ruszamy na kolejne GP... 5k.
to będzie taki trochę sprawdzian, czy po przyjęciu 6kg można pobiec poniżej 20 minut.
masakra.

poza tym pracuję intensywnie nad nową stroną o ciekawym biegu, który rozgrywa się w nocy podczas zmiany czasu.
bieg ten uzyskał już dofinansowanie lokalnych władz. wprawdzie 15% tego co potrzeba, ale jest to już jakiś początek.

dziki... a jak zadane zadanie dla ciebie?
-
sfx
2012/01/21 08:15:56
a warunki dziś nie napawają optymizmem... nawierzchnia częściowo utwardzona, częściowo maziowa... będzie ślisko... bas - ruszam w nowym nabytku, by spróbować rozmienić te 20 minut w tych butkach. czy to byłby ich rekord prędkości na tym dystansie?
-
sfx
2012/01/21 12:31:19
a więc rozpocząłem od poprawy życiówki o 3 sekundy.
19:18 to nowy wynik.
błota jednak mocnego nie było.
warunki bardzo dobre, a w biegu padło kilka rekordów.
rekord frekwencji: 35 osób
wysyp życiówek: co najmniej poprawionych 10

butki S.X.2 miały więc swój mocny bieg.
-
2012/01/21 14:32:50
Sfxx ładnie, ładnie, gratulacje:)

a JA działam na noowym froncie:))

popellus.blog.pl/

Najlepszego
Pope
-
2012/01/21 15:07:39
No to klejna Falenica zaliczona. Wynik: 46.56, czyli o 10sek. lepiej niż przed 2 tygodniami, za to warunki dużo gorsze tzn. śnieg i błoto czyli ślisko i grząsko. Potem jeszcze drugi finish razem z Tomikiem, który pobiegł i poleciał do Madonny na narty - udanego szusowania Tomik i dozo na następnej Falenicy
-
2012/01/21 15:41:55
Oj tak Falenica nie byla dzisiaj latwa, choc itak fajnie ze nie bylo bardzo slisko...
Planowalem 54 minuty, pobieglem w 54.30
Ale ciezki snieg i piach czuje do teraz :)
A ja juz na lotnisku , tydzien szusowania przede mna
pozdrawiam
-
2012/01/21 17:29:11
mfcs - na schodach trenował Andante przed Rzeźnikiem, a na Śląsku schody zawsze dłuuuugie. No właśnie, Andante, gdzie się schowałeś?
-
2012/01/21 17:31:33
Kołczu, chciałbym mieć taką bliską odległość od progu tlenowego do Hrmax, czy to tutaj jest Twoja maratońska tajna broń? Możesz długo ciągnąć na wysokich obrotach?
-
2012/01/21 17:34:02
Biegofanko - to wyjątkowy półmaraton, wyzwala jakąś czarcią energię. Pewnie czarownice ze Ślęży nam sprzyjają:) Ja tam zawsze życiówkę robię, a potem nie mogę jej poprawić:))
-
2012/01/21 17:36:02
SFX - zamknąłem oczy jak napisałeś o tych 6kg:), ale teraz zastanawiam się jak będziesz pędził gdy odetniesz tą oponkę :))
-
2012/01/21 17:37:00
Tomik - nie zapomnij, że nartostrady świetnie nadają się do biegania :)
-
2012/01/21 18:28:01
W Poznaniu tzw. chlabra czyli błoto, moje buty zrobiły się najpierw seledynowe, jak chciał Jastrząb:), a po kółku na Morasku przybrały się w czerń... W tych Rzeźnickich warunkach przetestowałem ich wodoprzepuszczalność, stwierdzam przepływy bezwirowe, odsiąkalność w normie. Tempo nieco w dół, do 5:38, bo 4km są na tym kółku mocno terenowe, a terenu wyraźnie przybyło... Pętelka wreszcie zarejestrowana na Garminie, a pracowałem nad jej idealnym przebiegiem z trzy sezony:) Biegnie smakowicie w poprzek pofałdowań polodowcowych, przez Górę Morasko, zahacza o mini rezerwat meteorytowy, bezkompromisowo omija zabudowania, asfaltu 2x200m, a ten widok z góry na Wartę i Dziewiczą Górę! Ma teraz 17,3km, czyli idealny obiekt do 90 minutowych wybiegań, dzisiaj 97min. Kurcze, czas na wydanie przewodnika.
Chodzą mi po głowie jeszcze dwie długie trasy. Na przyszły weekend zapowiadam I edycję Poznanskiej Eksploracji Biegowej. Trasa: wiadukt kolejowy na Warcie w Naramowicach, lewym brzegiem do Biedruska, powrót prawym brzegiem znaną trasą przez Owińska, na koniec przeprawa przez Wartę wzdłuż Wielkiej Rury:) Nie wiem ile to jest, wygląda mi na jakieś 30, policzę. Są chętni?
-
sfx
2012/01/21 18:42:08
mam pomysł.
chciałbym zorganizować w ramach biegu warciańskiego, biegu 40 i 4 i nadchodzącego biegu 40 i 5 bieg, który nie będzie ściemą i nie będzie oficjalny.
uczestnictwo mocno ograniczone, do 50 metrowego mieszkania, w którym trzeba byłoby lec na podłodze w śpiworach by skorzystać z bezpłatnego noclegu. nocleg 700m od morza. termin dowolny. lokalizacja Grzybowo koło Kołobrzegu.
nazwa robocza "prywatny bieg po plaży". czy ktoś złapał by ochotę?
-
sfx
2012/01/21 18:43:14
w ramach biegu przewidywałbym zwiedzanie latarni morskiej w kołobrzegu i gąskach, kutrów rybackich i może kilku dodatkowych atrakcji
-
2012/01/21 20:09:13
O! Jesli dystans od Kołobrzegu do Gąsek i do tego nocleg w kutrze to ja sie piszę:)
-
2012/01/21 21:34:29
Johnson- próg anaerobowy na poziomie 86% hrmax to żaden wyczyn.Przecież to początek III strefy u guru S.
Porządnie to się powinno mieć to na poziomie 88-92 hrmax.
Może u Wojtka chodzi o próg aerobowy a nie anaerobowy ?.
Biegać na 2 molach i mieć próg anaerobowy ?! I to na 86% Hrmax ?! Jak to w ogóle możliwe ? Tu trzeba być kosmitą........:).
Tu sa jakies przekłamania w nazewnictwie .
Próg aerobowy jest na ca. 70 % . Oznacza to ,że krzywa na laktatach juz sie wygina (wcześniej biegamy na molach mniej więcej takich jak spoczynkowe). Wojtku - jak to jest ?
-
2012/01/21 21:38:17
Przeliczyłem - Kołcz ma tętno maksymalne 227..:)
-
2012/01/21 22:04:23
gdyby się zaręba nie zagpił to jeszcze byśmy wygrali ze szwedami, dwie sekundy, które pozostały do końca, to dla tych chłopaków szmat czasu...ten sport, te emocje
oco - moim zdaniem wojtek pisze o zakwszeniu: próg 2 mmol pozwala na "swobodne" przebiegnięcie maratonu i odpowiada końcówce II zakresu, teoretycznie nie przetrwasz takiego długiego dystansu, jeśli podczas biegu zakwasisz organizm do np. 4 mmol,
z fizjologicznego punktu widzenia trening polega na tym, żeby ten próg przesuwać...
sfx, też bym chętnie zwiedził te latarnie
marsz
-
2012/01/21 22:22:05
Pułap tlenowy u Skarżyńskiego to inaczej próg aerobowy, inaczej zakwaszenie 2 mmol/kg. Na kursie trenerskim mieliśmy zajęcia na AWF, gdzie zgłosiłem się jako ochotnik do testu, którego nazwy teraz nie pamiętam (Conconiego, czy coś mylę?). Biegłem z pulsometrem przy zwiększanym bodaj co minutę obciążeniu, z tego wyszła modelowa krzywa załamująca się najpierw mocniej do góry przy progu aerobowym, a potem nagle, przy progu anaerobowym, rosnąca znacznie wolniej.
Mój HRmax to 186, próg aerobowy 159. Tak jak pisze marsz trening polega na przesuwaniu tego progu i rzeczywiście udało mi się go mocno zbliżyć do HRmax. Dlatego daję radę przebiec maraton szybciej niż Bartek Podopieczny, Mirek albo Jarek z bankowców, chociaż na podbiegach albo krótkich odcinkach oni są szybsi ode mnie.
Ale jak będą wolno trenować, przesuwać próg, to mnie w końcu dogonią/przegonią.
-
2012/01/21 23:02:04
to ciekawe wojtku czy pokrywa ci się wynik testu z pomiarem zakwaszenia - robiłeś? miałem taki na obozie: pobiera się krew z palca przed i po biegu (np. 2 x 5 km), u mnie często już ten pierwszy pomiar był wyższy niż 2 mmol, a po biegu nawet 6/7, co skłoniło mnie do skorygowania zakresów, najwyraźniej miałem je ustawione za wysko, pewnie na skutek błędnego pomiaru hrmax; co z tego, że robiłem w miarę regularnie 10 km po 4'40, skoro nie był to II tylko III zakres...
z babiej już schodzą szczęśliwie, na barniej jeszcze akcja trwa
marsz
-
2012/01/21 23:36:34
Termin! SFX - podaj termin! A można z Jakże Piękną Żoną? I dwiema małoletnimi? Wtedy coś wynajmiemy nieopodal...
Falenica nie rozpieszczała, tym bardziej wartościowe wyniki i lepszy trening na nowy sezon.
A jutro do Treningu Otwartego Dzikiego dołącza się Jang z Ergo! Z ekipą! Cieszę się, to kolega biegający po Puszczy, a nigdy w Puszczy się nie spotkaliśmy, pomijając setki, gdzie Janek biega z psami. Zapraszam, w biegu łatwe negocjacje ceny butów i innych bardzo potrzebnych lub zupełnie niepotrzebnych gadżetów ze sklepu Ergo :-) Start z Truskawia, koło polany na skraju lasu, 11:00. Jutro czyli w niedzielę. Dziki
-
2012/01/22 10:43:13
Nie wierzę aby miec prog aerobowy na poziomie 86%hrmax. Wojtku - a zbadany masz prog anaerobowy ? Bo przeciez w tescie Conconiego o to glownie chodzi.
W ogole ten prog aerobowy to mniej interesuje biegaczy, chyba , ze sa ultra - to juz mocno bardziej.Sporo interesowalem sie tym progiem przed debiutem w maratonie.Ten prog to sobie ustalilem ca na 70%hrmax. Tak chcialem pobiec.Czyli maraton na luzie.To byla tez baza na ktorej opracowalem sobie wzor na sciane w maratonie.
Mimo wszystko biegacz mysli najbardziej o progu anaerobowym-byleby nie wpasc.
Czyli dokladnie tak jak dziewczyna pierwszy raz pod namiotem z chlopakiem.....:).
Prog aerobowy to relatywnie niewinne igraszki..:).
-
2012/01/22 14:42:22
Oco - zalezy jak długie te igraszki:) O to właśnie walczyłem cały zeszły sezon, by jak najdłużej utrzymać ok 80% Hrmax, zbliżając się jak najbliżej do tempa maratońskiego. To rzeczywiście metoda dla ultra, bo pozwala balansować na granicy progu tlenowego. Przy czym balansować (czytaj - dążyć asymptotycznie do wymarzonego tempa na wymarzonej lekkości) należy w dwie strony, aby uzyskać wymarzony stosunek zależności Hr/tempo na długim dystansie.
Ustalamy pewne początkowe XX%Hrmax (ja zacząłem od 80%, a u Kołcza to nawet i 86%), który należy jakoś wyznaczyć, jakimś testem, który wykreśli jakąś krzywą zależności Hr/tempo (ale koniecznie długodystansowo, np. na odcinkach 2km). Nie wierzę w prosty wskaźnik zakwaszenia tylko w sprawność motoryczną, która jest wynikową wielu czynników. Po ustaleniu krzywej, co opisuje Kołcz, wiedziałem gdzie mam kłopot z progiem aerobowym. Potem biegałem 16-18km (jak kto mocniejszy to pewnie by mógł dłużej) tak balansując tempem, by nie przekraczać wstępnie ustalonego progu Hr, a tempo było jak najbliższe maratońskiemu. Tempo systematycznie rosło, a 80% progu nie podnosiłem, no może na ostatnich 1-2km, gdy średnie Hr było zadawalające:). Kluczowe dla oceny skuteczności metody był czas, który odczuwałem jako niezbędny do regeneracji, jeśli DOMSY vel zakwasy zaczęły by być uciążliwe to bym odpuścił. Takie problemy miałem próbując dostosować się do zalecenia (nie wymienia trenerów, bo wielu tak uważa) aby biegać 14-18km na tempie MARATOŃSKIM. Przy moim tempie SUBMARATOŃSKIM te kłopoty zniknęły, a 2xWB2 na tydzień też używałem ale w krótkim okresie tuż przed startem.
Od listopada idę w kierunku biegania tempowego, ale takiego które jestem w stanie utrzymać na b.długim dystansie (30-35km), bo skoro jestem w stanie to znaczy że bieg był poniżej progu tlenowego. Nie mierzę na razie pulsu, bo biegam w terenie, co jest bardziej wysiłkowe, ale na regenerację daję jeszcze więcej czasu i robię to raz na tydzień. Tempa są te same co w zeszłym roku na asfalcie przy 80%Hrmax. Dokładam do tego jeden-dwa biegi po 12-17km w tempie maratońskim albo pod górkę. Sprawdzę wyniki gdy wrócę na poważnie na asfalt, czyli w marcu, gdy przejdę na WB2.
To cała metoda Johnosna:) Wydaje mi się, że moje bieganie różni się od koncepcji: "biegaj długo i wolno, a na przemian szybko lub siłowo ale krótko" oferując jakąś tego mieszankę.
Nie znalazłem takiego podejścia w żadnej ze szkół długodystansowych, wszystkie opowiadają o progu beztlenowym, który katują interwałami i biegami tempowymi. Jednemu (czytaj - lepszemu zawodnikowi) to da progres, innego (czytaj - zapaleńca po czterdziestce) może wykończyć. Najprościej to wziąć suwmiarkę, podzielić swoje marzenia na procenty, a potem "zrealizować" tą pięciolatkę najlepiej w jeden sezon. Dla niektórych ta metoda podpada w kategorię "teorii mózgowych" ale to raczej tzw "myśl trenerska" streszczająca takie plany w słowach "co nie wykończy wszystkich moich zawodników, to przynajmniej jednego, dwóch wzmocni" i będą jego "gwiazdami". Gorzej gdy zawodnik bez wrażliwej opieki własnej lub trenerskiej sam wybierze taką drogę, jak np przypadek wylinkowany przez Popellusa. A jesli robi to sam ze sobą amator, to wkrótce się zatrzyma, jak ja np. czy inni tutaj lub poza, ale niech sami potwierdzą, żeby nie było...
-
2012/01/22 16:35:24
Johnson - jak kierunek na bieg tempowy to dla mnie super miło brzmi..:).
Tak jest , że im dłuższy dystans to bardziej zainteresowanie idzie w kierunku progu aerobowego. Ja miałem przegięcie w zeszłym roku na różne dziwne rzeczy -NW , 3-5km na treningu w bieganiu na maksa , czyli tradycja. Tu mnie prog aerobowy w ogole nie interesuje.Jednak w tym roku zmiana interwalowa , dosyc truchtu - maraton w biegu .... :)..Czyli się kłania sie prog aerobowy.
Test Conconiego , z tego co czytałem kiedyś , a piszę z pamięci , bo ostatnio mało czytam artykułów , był kiedyś ceniony a teraz dużo się mu zarzuca..
Przede wszystkim dlatego ,że jest za bardzo skomplikowany.NIe to co test Coopera- gnasz 12 minut ile wlezie i masz Vo2max. Testy proste , banalne, zawsze beda w modzie,
Wyznaczenie akurat progu aerobowego jest bardzo trudne , juz latwiej wyznaczyc anaerobowy. Czy ktos ustalil , ze jest nadcisnienie na podstawie jednego testu ?
NIe. Trzeba potestowac kilka razy , w roznych warunkach, dopiero wtedy lekarz zadaje leki typu - WD 5 -wolno dlugo 5km.:).
Jednak najbardziej wiarygodne sa testy wysoce specyficzne i na biezni lekarskiej.
Takie testy robil Lewandowski w Niemczech, przed wyjazdem do Kenii - chyba prawie po plaskim , na nachyleniu 1% zdaje sie i mierza wszystko ale w danym miesiacu sie to liczy a moze nawet tygodniu..:).
-
2012/01/22 17:29:22
Oco po Kenii Lewandowski jedzie do Berlina:) i prostą rzecz sprawdza, czy na max "sprężeniu się" jest w stanie biec 2-3 min. dopóki mu prądu nie odetnie, fachowo?? jak to sie nazywa?? to już inna sprawa.
marcin-lewandowski.pl/aktualnosci/737-berlin-lizbona-potchefstroom.html

Pope
-
2012/01/22 20:57:03
Były już Treningi Otwarte Dzikiego, w których uczestniczył tylko Dziki. I było OK.
Dziś było mi głupio, bo Janek Jang nagiął godzinę swojego ergobiegu, żeby połączyć siły. Dziki miał umowione dwie osoby do auta, w tym Rafała - biegającego przewodnika po Warszawie. I rano dwa telefony, jeden po drugim: "nie możemy". Głupio, bo start o 11:00 był postulowany przez "moich" zawodników, Jang chciał o 8:30 i nagiął się... Jestem Jankowi winien kilka godzin niedzielnych, a szczególnie winien jestem wdzięczność. Za dzisiejszą przygodę, kiedy Dziki biegł 2 godziny i 45 minut przypięty do Białej... Do husky, psa zaprzęgowego, stworzonego do biegu, do biegania po śniegu, wybierała Biała najlepszy tor, pełny kontakt między nami, ona się oglądała, czy wszystko OK, potrafiła pić śnieg w biegu, cudownie. Jest taki środek treningowy kształtujący szybkość - napięta guma przytwierdzona do zawodnika. Albo długi zbieg, trzeba szybko przekładać nogi, przyspieszać odbicie... Za Białą Dziki biegł 2,5 km w grząskiej mazi błotno - śniegowej w tempie poniżej 4'00... To na początku, kiedy husky na początku wyładowywały energię... Były dwie, jeszcze Szara, obie legendarne, biegają z Jangiem gdzie się da, także na setkach w Puszczy, znaliśmy się z Białą i Szarą z widzenia, teraz po godzinach zespolenia, Dziki czuje, że kocha Białą... :-) Za Szarą biegła Jola z ekipy Janga. Itd.
Dziki napisze wszystko na Dziki biega po świecie. Myślałem, że zmieszczę w dzisiejszym odcinku, ale nie mogłem dzielić wpisu między Jakże Piękną Żonę, a nową miłość :-) Dziś Dziki "dokończył" Agatę, a następny odcinek to "Biegający z wilkami". Już wkrótce :-)
A Dziki dziś 165 minut po Puszczy z wilkami... Dziki
-
2012/01/23 14:04:52
Niewinne pytanie o HRmax Kołacza wywołało Wilków z lasu. To lubię, konkrety jak Johnson i Oco, a nie jakieś pierdu-pierdu.

Johnson - twoja filozofia do mnie przemawia, no bo lata lecą i zaraz będzie kategoria M50, nie żebym zaglądał w twoją metrykę czy Pesel ale swoje wiesz i to nie mało.
O ile dobrze zrozumiałem to trzeba dużo biegać w tempie trochę poniżej maratońskiego, tak żeby tętno było gdzieś w okolicy 80% HRmax?

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam