Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Lodowisko

Najszybszy kilometr w 4:18. O dwie sekundy wolniej niż przeciętna z mojego ostatniego maratonu. Tętno wtedy wzrosło do 165, ale przez większą część z 80-minutowego prawie treningu snuło się między 120 a 130 czyli w strefie śmieciowej.1

Łyżwy dają za to w pośladkowe. Czułem te mięśnie już po pięciu minutach. Po powrocie do domu popracowałem jeszcze pół godziny nad brzuchem i górą, więc rygor dwóch treningów wzmacniających w tygodniu utrzymany.

Moja Sportowa Żona z córką 4klasistką wyglądały tak. Powoli zostaję najgorszym łyżwiarzem w rodzinie, bo MSŻ ma talent do wszystkiego, co wymaga wdzięku, a córka 4klasistka chodzi z klasą raz w tygodniu na lodowisko i już uczy się przeplatanki.

Trening jest na GarminConnectcie. Dla porównania sobotnie długie wybieganie. Przez dwie godziny z hakiem snułem się po lesie i zielonym Ursynowie - to taka nazwa topograficzna, bo więcej teraz smogu i listopada. I tysiąc kalorii z hakiem spalony. Na łyżwach - pół tysiąca.

W piątek były zeszłotygodniowe podbiegi, a dziś bieżące. Najpierw sześć serii marszu dynamicznego (minuta) plus skip A (pół minuty), a potem sześć podbiegów (minuta) plus szybki odcinek na wypłaszczeniu (pół minuty). Bieganie pod górę to dla mnie podstawa.

Lubię trenować po górach albo pod górkę - a startować po płaskim. Dlatego w sobotę wybieram się na treningowy start do Choszczówki Dzikiego. Oby nawierzchnia nie była taka, jak na Stegnach.

Kilkaset osób w Polsce lubi za to biegać po górach. Dzisiejsze zapisy na Rzeźnika zakończone w godzinę (dobrze mówię?), to jeden z biegowych rekordów Polski. Kiedyś się tam wybiorę, ale coś mi się musi w głowie zmienić. Na razie są wyzwania, które nie mieszczą mi się na skali. Szacun.

Szacun też dla podopiecznego Andrzeja. Biegnie w kwietniu Maratonie Piasków. Tydzień ganiania po Maroku po kilkadziesiąt kilometrów dziennie.

Andrzej napisał do mnie: "Przy okazji mojego startu w MdS wspieram, poprzez poszukiwanie sponsorów i donatorów, Ośrodek Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży SZANSA ze Stalowej Woli. Patronat medialny objęła podkarpacka gazeta „Sztafeta”. Ja pukam do drzwi firm, osób prywatnych z prośbą o wsparcie dla tego Ośrodka. W zamian oferuję swoja osobę i udział w Maratonie Piasków do wykorzystania w celach marketingowo-promocyjnych ( tu jestem calkowicie otwarty na różne formy współpracy w zamian za wsparcie tego Ośrodka). Swój udzial w 100% sam sobie sponsoruję. Natomiast środki przez mnie pozyskane Sponsor/Darczyńca przekazuje bezpośrednio na Ośrodek. Ponieważ jest to organizacja pożytku publicznego, to można również przekazywać 1% podatku”.

I prosił, czy nie mogę tego przekazać do wiadomości biegaczy. A że ostatnio zwiększa mi się wrażliwość dobroczynna (w sobotę będzie w Obcasach tekst o Kaśce Romanowskiej z domu Papierz), to przekazuję. Mail do Andrzeja: gondek.andrzej@gmail.com albo wybiegajmarzenia@gmail.com

Ciekawe, w ile minut rozchodzą się miejsca na Maraton Piasków?

poniedziałek, 07 stycznia 2013, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • WWW 20.16

    Wiosenna Wyprawa Wujów - WWW - zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na p

Komentarze
2013/01/07 20:29:36
Tu Dziki
Rodzinne Biegi Górskie i inne Biegi po Prawdziwej Warszawie też organizuje organizacja pożytku publicznego, Stowarzyszenie Terapeutów. Każdą organizację o pokrewnych celach traktujemy jak kolegów, nie jak konkurencję, to powodzenia Podopieczny Andrzeju, oby społeczeństwo było hojne, Twój wyczyn jest nieprzeliczalny na złotówki, no stówa za każdy krok to byłby dobry przelicznik, niech tak będzie, powodzenia!
A Dziki dziś dostał o 12:20 tajemniczego smsa, że ruszyły zapisy na Rzeźnika. Jutro tym się zajmę, pomyślał Dziki, a za 10 minut dzwoni Johnson, też dostał cynk:
- Dziki, trzeba szybko...
- A chcesz mnie Johnson?
- Tak, mamy coś do zrobienia...
Johnson był w podróży, Dziki przed kompem, w trzy minuty zapisałem drużynę Johnson & Dziki pod nazwą " Świeżość o poranku", tak jak w zeszłym roku, bo właśnie team o tej nazwie ma coś do zrobienia - to wersja hardcore, nie spełniona na Rzeźnikua 2012 w tajemniczych okolicznościach... W 40 minut od ogłoszenia zapisów znaleźliśmy się na 245 miejscu na liście, to niemal rzut na taśmę. Dzięki Wyspio! To Wyspio nas pogonił smsami, sam też zdążył się zapisać, znów pobiegnie z bratem. Sten jest, znalazł dobrego partnera, jest Kubol, do Basa dzwoniłem, nie odbierał, jest Basia MEL z Konradem, niegdyś dwukrotnie zwycięski team w parach mieszanych, wielu, wielu nie ma. Być może losowanie byłoby lepszym rozwiązaniem, nie każdy siedział na kompie w środku dnia pracy... Dzięki Wyspio!
A Dziki dziś ustalił liczbę ratowników medycznych na Rodzinnych Biegach Górskich. Będzie czterech ratowników, dwóch w bazie w punkcie medycznym i dwóch w patrolu na trasie. Na odwrocie numerów startowych jest nadrukowany numer telefonu organizatora w razie awarii, kontuzji lub zawieruszenia. No i ubezpieczenie zawodników, dużych i małych, w zakresie następstw wypadków, też Dziki dziś sfinalizował.
Niedoszacowałem udział dzieci, dziś górka zapisów, da się jeszcze skorygować ilość medali i nagród. Jestem prawie gotów. Stena nikt nie zastąpi, trasa będzie oznaczona nie tak profesjonalnie, jak zrobiłby to Dyrektor Trasy. Sten zachowuje swoją funkcję na pozostałe edycje - za karę :-)
To Dziki dziś dla formalności wybiegł na godzinę z pracy na bieganie po Pradze, dobieg 3 km do Parku Skaryszewskiego, trzy tamtejsze fasolki i powrót. Dziki
-
2013/01/07 21:45:25
Prośba o radę, pilna
Widzicie, jakie BEZNADZIEJNE ZDJĘCIE zamieściłem? To nowy HTC Desire C, który sobie kupiłem jako nagrodę za GrandPressa (za to, co wypłacali). Ładny, przyjazny, tylko ma aparat fotograficzny do bani.
A nowy telefon kupiłem sobie w dużej mierze po to, żeby mieć pod ręką świetny aparat.

MSŻ mnie uratowała, bo widząc moją rozpacz, załatwiła w Euro AGD, że mogę go wymienić. Tylko na co? Podczytuję w internecie, ale może ktoś ma doświadczenia - jaki smartfon robi naprawdę dobre zdjęcia. PODPOWIECIE?
Chciałbym, żeby nie był wielki (żeby można go było zabrać do kieszeni na bieganie w górach) i żebym nie musiał za dużo przepłacić (za HTC dałem 850 pln).

Podpowiedzcie proszę, do sklepu na wymianę jedziemy jutro o 12.
Z góry dziękuję
-
2013/01/07 21:58:36
do robienia zdjęć to jest aparat fotograficzny a nie telefon; zdjęcia z telefonu najlepiej wyglądają na telefonie; swoje zdjęcia ewentualnie robię Samsung SII; nie lubie robić zdjęc wolę się rozkoszować ulotnością :)
-
2013/01/07 22:01:44
i jeszcze te słowa mi się przypomniały:

Małe jasne - to jest piwo
Duże jasne - to jest słońce
Mała czarna - to jest kawa
Duża czarna - to jest noc
Noc odchodzi, słońce wschodzi
Chyba nam go nie ubyło
Mała miłość - to nic nie jest
Duża miłość - to jest miłość!
-
2013/01/07 22:23:27
Wojtek, od paru miesięcy ma żona posiada Lumię 710 i zdjęcia wyglądają bardzo ładnie. Kolega technoman ten telefon zachwalał, więc bez analiz brałem w ciemno. To był dobry wybór.
Co do HTC, to właśnie go miałem brać jako służbowy. W tej sytuacji jeszcze się zastanowię :)

BTW W jednym z ostatnich magazynów firmowych był tekst z cyklu "ciekawe życie pracownika naszej kochanej firmy po godzinach" - tym razem o ultrabiegaczu. Okazał się nim wspominany tutaj ostatnio Maciek Więcek. Przy tej okazji dowiedziałem się, że pracuje w Krakowie. Przestałem mu zazdrościć codziennego biegania do/z pracy - nikomu nie zazdroszczę biegania w Krakowie. Smog Wawelski.
-
2013/01/07 22:47:40
John - jutro o 12:00 będziemy pić kawę po ping pongu przecież...
-
Gość: Iza, 80.72.195.*
2013/01/07 22:52:52
Dobre zdjęcia robi IPhone. Mam 4, jestem b. Zadowolona.
-
sfx
2013/01/07 22:54:25
ja się na rzeźnika nie zdążyłem dokopać.
akurat wtedy biegałem po raz pierwszy chyba od dawien dawna, co oczywiście wznowiło częściowo przypadłości achillesa.
jednak dziś też rozmawiałem z jackiem... moim dwukrotnym rzeźnickim partnerem... i o ile nam się uda w dogrywce, to zgadza się znów wejść ze mną do tej samej rzeki. a jeśli się nie uda, to jako zeszłoroczny sponsor mamy szansę trafić do dodatkowej puli organizatora.

jeśli ktoś nie czytał mojej relacji rzeźnika 2012 to zapraszam.
biegnijmy.pl/php/biegi.php?nr=20120608-1-1&rel=1

a postanowienie moje to przede wszystkim start bez czasomierza.
-
2013/01/08 00:07:56
Wojtek
Dobre zdjecia - Iphone 5
I podobno! Nokia 808 i samsung galaxy 3s
-
2013/01/08 08:44:42
Dzięki za rady, zanotowałem, proszę o więcej (do południa)

w502 - z HTC jest różnie. Moja córka ma HTC Wildfire S i zdjęcia są niezłe. Ale opowiada, że jej koleżanka ma HTC Wildfire bez literek i są beznadziejne. Ja kupiłem wyższy model HTC Desire C i jest to, co widać. Ale może z inną literką jest lepiej.
Dlatego skrzętnie notuję wszystkie literki, cyferki, które podajecie. Dam znać, co wyjdzie :-)
-
2013/01/08 09:00:28
sfx - dałeś mi kosza, ale i tak się cieszę, że może zobaczymy się w Bieszczadach :-)
Mam partnera z internetu. Małżeństwo z rozsądku, a może bardziej randka w ciemno. W ubiegłym roku skończył Rzeźnika w czasie ponad 14h, a na ten rok planuje w 13. Moje plany zrobienia HC chyba poszły w las. Gdyby nie potrzeba 2 pkt do UTMB , to pewnie podjąłbym decyzję startu jako turysta, ze świadomością dyskwalifikacji.
A teraz treningi i jeszcze raz treningi. Wczoraj kolejna sesja nóg i grzbietu na siłowni. A w sobotę zamiast wyjazdu do Choszczówki (nieobecność usprawiedliwiona) wczesnoranny trening na Szczęśliwicach. W planie 20km (przewyższenie +800m) na moich opracowanych i lubianych pętlach. Moc jest ze mną.
-
2013/01/08 09:40:13
Wydaje mi się, że fotografowanie lodowiska, gdzie przeważa biały kolor i są duże kontrasty nie jest wystarczającym testem dla aparatu, zwłaszcza w telefonie. Scena tak kontrastowa wymaga odpowiedniego podejścia. Trzeba by zdjęcie prześwietlić, albo 'pobrać' światło z jakiegoś bardziej szarego fragmentu sceny, żeby coś widać było w ciemniejszych jej obszarach jak postacie czy tło. Aparaty w telefonie tego nie umożliwiają, działają automatycznie i faktycznie trzeba znaleźć taki, który ma ten automat najlepszy. Aparat 'zobaczył' dużo bieli i do niej dobrał parametry naświetlania. Podejrzewam, że niemal każdy telefon 'wyłoży' się na fotografowaniu lodowiska. Czasu masz mało, ale może warto porobić więcej testów w łatwiejszych okolicznościach.
-
sfx
2013/01/08 11:52:53
sten...
tak jest. na całe szczęście wyjaśniałem ci sytuację trochę wcześniej :)
niestety wciąż nie mogę rozpocząć jakichkolwiek przygotowań do czegokolwiek.
podjęcie decyzji o rzeźniku też jest dla mnie wielką zagadką... czyli jeśli pojadę, to co zdołam uczynić. dotychczasowe starty pokazały odmienność tego biegu... już chyba nie będę się nastawiał na hc, a co wyjdzie to wyjdzie. bieg bez zegarka być może pomoże w nie przejmowaniu się tempem.
a podjęcie wyzwania po raz trzeci z jackiem mocno mnie motywuje do poprawy... nie wyniku, ale psychiki, która mi ostatnim razem totalnie wysiadła.
-
2013/01/08 12:31:10
sfx - sprawa między nami jest od początku jasna. Liczę, że i tak trochę razem pobiegniemy. Kuruj się na ciele i bierz się do roboty!
-
2013/01/08 14:37:02
malwina - testów było więcej. mam kiepskie zdjęcie pokoju, kiepskie zdjęcie z okna... a telefonu już nie mam. hurra :-)
-
2013/01/08 15:27:27
Wojtek, ale co masz w zamian???
Zbudowałeś tu takie napięcie, że wszyscy chcą wiedzieć ;-)
Też sobie kupimy...
-
2013/01/08 16:41:18
nie masz telefonu... to może masz nowy aparat? ;)
-
2013/01/08 17:02:46
Odcinek na początku mało konkretny. Podano pewne pametry nt. tętna itp. Nie podano dyscypliny sportu. Jestem od urodzenia wrocławianinem , a tu Ordnung muss sein..:).
Mówiąc dalej językiem prawniczym- są jedynie domniemania o co chodzi. Wspomniano o lodzie . Nazwa dyscypliny to zapewne jazda po lodzie. Niektórzy mówią - bieg, choć nie ma fazy lotu i nic wspólnego z biegiem. Podobnie - nawet zawody w NW nazywane są biegiem, co jest zupełnym bezsensem. Nawet w piosence Bajm jest - "życie to bieg po cienkim lodzie". Chód to rzecz wstydliwa .Anomalie tego zjawiska próbuję sobie wytłumaczyć ale nikaj nie wychodzi. Bieg jest wywyższany a nie chód. A powinno być z różnych względów akurat odwrotnie.
-
2013/01/08 20:06:34
Jestem ostatnio tak zdezorganizowany, że tylko bóstwa opiekuńcze mnie utrzymują na powierzchni. W domu opiekuje się mną Asia, bo Nowy Rok przywitany spod kołdry, biznesowo prowadzi mnie Kamil, który zorganizował mi wczoraj odczyt w Tczewie (spróbujcie to poprawnie wymówić...) więc zaczynam się rozglądać za nowymi butami, które podołają planom na 2013 (poprzednie modele wytrzymywały tak z pół roku, marzą mi się Inov flyroc,tylko gdzie to dostać za sensowną cenę?), w labie nagle 2 stycznia okazało się, że to nie katastrofa tylko wręcz przeciwnie, no a szybkonogi Hermes, obecnie znany jako Wyspio, przypilnował żebyśmy z Dzikim się skapnęli, że nam zaległy hardkor ucieka, uff... :) Sten, umawiamy się 31 maja na 15.30 w Ustrzykach i lecimy na Tarnicę razem :)
-
2013/01/08 20:55:13
Johnson - termin i godzina mi odpowiadają. Mogę być trochę zmęczony, ale chętnie się ten kawałek przelecę :-)
-
2013/01/08 21:52:17
Oco - myślę, że to co ja uprawiałem można w przybliżeniu określić jako CHÓD NA LODZIE ;-)
Ok - niech napięcie podojrzewa
Malwina - można powiedzieć, że mam aparat z dodanym telefonem
-
2013/01/08 22:26:14
Dziki późno to krótko. Uff, nie będzie pisał na całą stronę...
To Dziki dziś umoczył w tenisa stołowego z Johnem czyli Staszewskim 3:4, nie mogę zrozumieć, jak to się mogło stać, bo dziś byłem lepszy. W rozstrzygającym secie miałem 8:4, potem 9:6 i przegrałem 9:11. Najczęściej jest tak, że Dziki wygrywa mimo, że John jest lepszy, dziś było odwrotnie, nie rozumiem ping ponga i siebie...
A Dziki dziś odebrał z Festiwalu Biegowego formularze na zniżki w Festiwalu Biegowym w Krynicy 2013, będą w pakietach w Choszczówce. Tam miła interakcja z Beztlenem, byliśmy razem z Johnem, jeszcze przed moją porazka. Zła wiadomość - Beztlen nie wystartuje 12 stycznia w Choszczówce, bo Falenica, a następne terminy Falenicy są dla Beztlena wątpliwe (tam tak jak na Rodzinnych Biegach Górskich kwalifikowani są zawodnicy z minimum trzema występami). I dobra wiadomość - Beztlen nie startuje, podium się luzuje... :-)
To Dziki dziś około godzinę nie wiadomo co, nawet bez zegarka. Bielany po twardych chodnikach, tak może być, w zeszłym roku o tej porze biegałem na sezonowym bólu przywodzicieli, prawie nie do zniesienia, teraz nic. Dobra prognoza na Rzeźnika z Johnsonem, do poprzedniego przygotowywałem się naprawdę jeden miesiąc, bo dopiero w maju przywodziciele odpuściły. Dziki
-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/01/09 11:05:24
Johnsonie- najtaniej te buty dostaniesz chyba w sklepie Napieraj.pl, ewentualnie TUTAJ- przesyłka gratis. te ceny są konkurencyjne nawet do tych zagranicznych. Inne sklepy raczej już powyżej 4 stówek.
rob

-
2013/01/09 16:02:33
Skoro wszyscy żyjemy w zasadzie już tylko jednym wydarzeniem, czyli sobotnim wyścigiem w Choszczówce, to poproszę o trzy informacje praktyczne - 1) dojazd z samochodem z Warszawy (jak? gdzie? ile trwa? a może współrzędne do gps?) 2) o której dobrze być na miejscu, żeby nie być zbyt późno i za długo nie czekać, przy założeniu że biegnie dziecko i jego tata? 3) (przepraszam jeśli pytam, a gdzieś w reg to jest) czy są prysznice?
-
2013/01/09 17:40:18
bieganie.pl/?show=1&cat=2&id=4671
nie wszystko zrozumialem, ale dla fanów analitycznego podejścia do techniki biegu może być zajmujące, no i komentarz:)
wojtku - czuję w tobie pokrewną, nie ukształtowaną jeszcze rzeźnicko duszę, może pobiegniemy razem, za parę lat...
marsz (niestety na chorobowym)
-
2013/01/09 20:35:36
Pict - napiszę Ci współrzędne jutro, opracuję też nawigację na stronce, Rob postawi, Rob wszystko stawia, już także redaguje, zgaduje moje myśli, nie zdążyłem Ci Rob podziękować, miałem kurcze pracę pozabiegową, potem odprawę z Dyrektorami Biura i Mety... Ale widziałem Twoje dzieła dziś. Dzięki!
A SFX ma program szpiegujący Dzikiego komputer. Wysłałem SFXowi nową serię danych do numerów, dosłownie po 10 sekundach mam smsa, że już gotowe... Jesteście cyborgami! Boję się was :-)
A dziś rano odezwała się szkoła w Choszczówce, że bardzo chętnie przyjmie zawodników i wesprze Rodzinne Biegi Górskie. Za późno? Na tą edycję tak, ale będziemy się umawiać z gimnazjum na trzeci bieg. To dalej od startu niż Dziki Zakątek, koło 400 metrów, ale jest teren na bieg dla dzieci, prawdziwe szatnie, na pewno taniej, może nie tak klimatycznie, jednak warto sprawdzić i wypróbować.
A w Choszczówce Dyrektorem biegu dla dzieci został John, sam tego chciał. Jedziemy w piątek wytyczać, John swoje, Dziki swoje (Dziki w zastępstwie Stena będzie oznaczał trasę biegu głównego). Nie wiem jak się nazywam. A Dziki dziś nic. Acha, jestem Dziki... Dziki
-
2013/01/09 21:01:53
Pict - spróbuję uzgodnić prysznice w Dzikim Zakątku, o ile są. Dla Gości z daleka. A na miejscu najlepiej żebyście byli o 10:00, lekko przed. Bieg dla dzieci zaczyna się o 10:30, dla starych o 11:00. Biuro będzie sprawne, Dyrektorką jest Zuzanna, matematyczka. Najstarsza Córka Dzikiego :-) Dz
-
2013/01/09 21:13:47
O! Robsson też się mną opiekuje :) Dzięki! W Napieraju widziałem ale mają rozmiary dla słoni, ten drugi sklep to objawienie :) Moje stopy wymagają mocnych prawideł... te wszystkie salomony i nordfejsy zaraz się drą...
Sten - Ty zdaje się nieco narzekałeś na inovy rocklite, który model masz?
Początki biegania, na razie idzie z trudem, zaczynam praktycznie od zera, ale za parę dni przetarcie podzespołów połoninowych w Bukowinie, a 31 maja Dziki weźmie na hol :)
-
2013/01/09 21:55:41
Jahnson - ja mam Roclite 315. Nie dam na nie powiedzieć złego słowa. Są świetne. Jeżeli jeszcze wytrzymają to zabiorę je w Bieszczady.
-
2013/01/09 22:05:00
Johnson - mój Mistrzu. Płacimy? Jak zapłacimy to Trzecia Połonina będzie już nie do powstrzymania...
A dziki doprawdy woli brać na hol niż być branym na hol. To tajemnica Rzeźnika, fenomenalny wynalazek biegania w parach, raz ja ciebie, raz ty mnie, może lepiej razem, od samego początku do samego końca... Tu polemika z tym zapisem regulaminu piórem Janga pisana: http://www.festiwalbiegowy.pl/biegajacy-swiat/bieganie-zespolowe-wedlug-jana-golenia?fb_action_ids=484428194929129&fb_action_types=og.likes&fb_ref=.UOs_NgnQnGR.like&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582
Jak każdy uważa? Pytanie nie tylko do Rzeźników... Dziki
-
2013/01/09 22:06:07
Teraz wejdzie? http://www.festiwalbiegowy.pl/biegajacy-swiat/bieganie-zespolowe-wedlug-jana-golenia?fb_action_ids=484428194929129&fb_action_types=og.likes&fb_ref=.UOs_NgnQnGR.like&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582
-
2013/01/10 08:50:52
Bieganie w parach na Rzeźniku, to taka specyficzna głupota do której wymyśla się od czasu do czasu różne teorie, żeby uzasadnić celowość takiego wymogu. Jestem w stanie zrozumieć taką formułę w odniesieniu do niewielkie grupy "zawodowców" dla których może to być jeszcze jedna forma współzawodnictwa. Jednak dla zdecydowanej większości startujących jest to obciążenie organizacyjne, które nie wnosi nic pozytywnego.
Sam podjąłem decyzję startu z planem na wersję Hardcor, którą musiałem zmienić z powodu braku właściwego partnera. Jak jest z tego korzyść dla mnie? Żadna!
Tegoroczny start jest z założenia moim pierwszym i prawdopodobnie ostatnim. Wolę "samotność długodystansowca" realizować w startach indywidualnych.
-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/01/10 09:23:24
@Pict - w odpowiedzi na Twoje zapytanie przygotowałem krótką instrukcję dojazdu
TUTAJ masz wszystkie niezbędne informacje. Na pozostałe pytania odpowiedział Dziki
rob
-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/01/10 09:28:43
Johnson- jeśli w napieraju by jednak zdobyli Twój rozmiar a przy okazji jesteś prenumeratorem miesięcznika Bieganie to jest dodatkowe 10% rabatu na cały asortyment.
rob
-
sfx
2013/01/10 11:49:10
sten.
ja jednak skłonny byłbym uznać bieg w parach nie za atut, ale dodatkową trudność.
czy jest potrzebne?
nie. ale z pewnością w parze jest trudniej. ot choćby dlatego, że podczas biegu każdego z pary może dosięgnąć kryzys, a z pewnością nie nastąpi to w jednym momencie.
-
2013/01/10 12:15:38
sfx - oczywiście, że bieg w parach jest dodatkową trudnością. Bieg w parze w maratonie byłby na przykład dla Szosta też dodatkowa trudnością, tylko co z tego wynika? Nic! Takich dodatkowych utrudnień można wymyślać dowolną ilość, aż po bieg w 11-tkę, czym jak wspomniał JANG, zbliżylibyśmy się do piłki nożnej.
-
2013/01/10 13:16:57
Dlatego Rzeźnik jest dosc wyjątkowy. @dziki - wycofuję pytanie o prysznice, ono było tylko informacyjne, nie są ważne. Dzięki za pozostałe wyjaśnienia! Profeska!
-
sfx
2013/01/10 14:17:32
sten.
no faktycznie. ten argument jakoś przemawia.
ale mnie się to utrudnienie podoba - choć faktycznie dotąd albo był niefart współtowarzyszy, albo mój :)
-
2013/01/10 14:33:03
sfx - dlatego ja traktuję ten start jako wydarzenie towarzyskie i nastawiam się na miłe spędzenie czasu na trasie :-)
Okazji do łamania własnych barier będę szukał w innych startach.
-
2013/01/10 15:03:54
Sten - Pamietaj że Rzeźnik to nie bieg relaksacyjny na 10 km z kolegą.... duża pewnośći przemawia przez ciebie.... w Krynicy w porównaniu do Rzeźnika... to podbiegów nie było :))))).....życzliwy
-
2013/01/10 15:26:20
BAS- ajtam, demonizujesz Rzeźnika. Takie same pagórki jak w Beskidzie Sądeckim.
-
2013/01/10 15:48:35
Sten - oj nie. Zgadzam się z Basem. Może pierwsza połowa Rzeźnika faktycznie ma wiele wspólnego z Sądeckim, to wejście i zejście z Połonin to jedyne i niepowtarzalne przeżycie.
A jeszcze jak dodasz do tego niepowtarzalne bieszczadzkie błotko...
-
2013/01/10 16:25:01
Najtrudniejszy, imho, jest etap nr 3 od Cisnej do Smereka - długi, mało widowiskowy, z piekielnym podejściem na początku. Ja w tym roku nie "biegnę" Rzeźni tylko B7D - czy to dużo trudniejszy wyścig niż Rzeźnik wg Was?
-
2013/01/10 18:47:50
Reguły rzeźnika są jasne i uwazam bardzo dobre. Ze wględów bezpieczeństwa biega dwóch.Co byłoby jak ktoś biegnie sam , dozna kontuzji i czołga się a w dodatku komórka wysiadła ? Takie numery to na priva. Trzeba też wziąć orgow pod uwage. Oni też odpowiadają , a nawet mogą być zwykle zatroskani o swoich 300 , czy ilu tam zawodników.
Skoro reguły sportu są jasne , regulamin , to nie ma co się czepiać. W tandemie kolarskim , czy dwójce kajakarskiej nie narzekamy. Trenujemy razem i siebie nawzajem. Nawzajem siebie sprawdzamy i staramy się wyobrazić co będzie.
Trenować trzeba wszystko. Co dwie głowy to nie jedna..:).
-
2013/01/10 19:31:46
Robsson - właśnie tak to sobie bym życzył :)
Włączając się do dyskusji,
primo: Dziki - jutro wpłacam :)
drugie primo: czasy zawodników pokazują, że B7D to odpowiednik odcinka Komańcza-Ustrzyki, do tego porównanie setek zawodników, ktorzy ukończyli 100km w 3 edycjach B7D z około 20, którzy ukończyli 105km Komańcza-Wołosate w ciagu 9 edycji, mówi samo za siebie, jakoś niewielu po 78km się chce walczyć 3-4h dłużej po Bieszczadach...
trzecie primo: jakoś by mi się nie chciało napierać kilkanaście godzin w samotności po górach więc ZAWSZE szukam towarzystwa, ale rzeczywiście jak ktoś chce zmierzyć się z tempem, a nie tylko z dystansem to regulamin Rzeźnika jest rzucaniem kłód pod nogi i konieczność biegu W PARACH wprowadza ryzyko nieobliczalne.
po czwarte primo: Gdy ktoś chce zrobić hardkora to musi pamiętać, że główna i nieusuwalna zasada (i TRUDNOŚĆ!) Rzeźnika to przebiec Bieszczady ZA DNIA czyli w ciągu ok 16h. Na tym polegają te zawody, dlatego orgowie ustawili metę w Ustrzykach, żeby w ogóle ktoś to ukończył. Jak ktoś chce przebiec całe polskie Bieszczady w 16h to MUSI zmieścić się do Ustrzyk w 12 - 12.5h. Dla takiego zamiaru ryzyko, że partner da radę do Ustrzyk w 10 czy w 12h jest doprawdy drugorzędne i dlatego w wersji hardkor Rzeźnik dla biegacza nie będącego zawodowcem NICZYM się nie różni od biegów solo, bo i tak trzeba napierać bardzo mocno. Hardkor różni się jedynie tym, ze jest od innych setek w Polsce znacznie trudniejszy - uwzględniając konieczność utrzymania tempa oraz 3 ostre podbiegi (Jasło, Smerek, Tarnica) porównywalne z 2 takimi na B7D (Prehyba i odcinek Wierchomla-Runek) - to oceniam, że jest trudniejszy o ok. 25%
Deklaracja partnera że jest
-
2013/01/10 19:36:31
Deklaracja partnera że jest w stanie ukończyć 78km to jedno a że jest w stanie np. w 11h to zupełnie coś innego
-
2013/01/10 19:51:27
Johnson, czasy zawodnikow pokazuja, ze jednak jest roznica - 8.0x a 8.55 swierca to jest prawie godzina roznicy. na tym poziomie, to jest kilkanascie km.
dodatkowo inaczej wygladalaby ilosc finiszerow 'hardkora' (strasznie napompowana ta nazwa) gdyby to byl podstawowy dystans, a na 75km bylaby meta z napisem 'softkor', czy 'dla leszczy'.
bieg w samotnosci na b7d ani na rzezniku nie grozi - nawet w czolowce b7d swierc biegl dlugi odcinek z wydra, a potem zblizyl sie w wierchomlli do csaby. przy kilkuset startujacych, caly czas tasujesz sie z innymi. rowniez ze wzgledow bezpieczenstwa nie widze tu problemu, bo caly czas mijasz sie z innymi zawodnikami. teoretycznie, ostatni na trasie moze miec jakies ryzyko, ale to wystarczy puscic quada czy piechura po trasie za wyscigiem i ryzyko masz zminimalizowane.
-
2013/01/10 19:55:12
Włączając się do dyskusji ponownie.
Pierwsze primo - ostateczne wersje wypowiedzi z mojej strony zostaną podane w okolicach 3 czerwca
Drugie Primo - gdyby Rzeźnik był rozgrywany w wersji solo, to ilość osób kończących wersję Hardcore byłby prawdopodobnie porównywalny do B7D
Ostatnie Primo - 100 km, to 100 km, przewyższenia porównywalne, inne rozłożenie górek na trasie, gorsze podłoże w Bieszczadach, podobno również gorsza organizacja, to są detale, które mogą mieć decydujące znaczenie w załapaniu się w limicie 12h.
Osobiście bardzo mi żal, że nie znalazłem partnera na próbę zrobienia wersji HC. Jestem bardzo sfrustrowany więc mnie nie prowokujcie :-)
Nie wykluczone, że jak będę czuł MOC, to zrobię partnera w trąbę i polecę solo!
-
2013/01/10 19:58:32
dodatkowo, slyszalem, ze ostatni odcinek rzeznika jest bardzo nieprzyjemny - duzo kamieni, potem asfalt do wolosatego. masakra dla stop. dlatego odpuszczam sobie w tym roku, za to idziemy w trupa na mocny czas i wysokie miejsce w generalce. trase mam juz raz przebiegnieta, wiec wiem gdzie odpuscic, a gdzie docisnac.
co do podejsc, to rzeczywiscie, na b7d jest mniej tych stromych, ale moim zdaniem tez potrafia dac w kosc.
no i 100km a 75 to jest jednak duza roznica, duzo wiecej klepania stopami.

mi osobiscie trasa b7d bardziej przypadla do gustu, wydaje mi sie po prostu ladniejsza i przyjemniejsza.

na pewno rzeznik z hardcorem jest trudniejszy niz b7d, ale rzeznik podstawowy jest na pewno znacznie latwiejszy od b7d
-
2013/01/10 20:19:31
Tu Dziki
Widziałem na obu Rzeźnikach sceny dramatyczne, pani wołała pana słowami nie na Bieszczadzki Park Narodowy, kolega płakał nad kontuzjowanym kolegą i płakał nad sobą, nie nad kolegą, dwójka dobiegła i dostała prawo do hardkora i zostali w Ustrzykach, chociaż obaj pragnęli biec dalej... To jak jeszcze jeden długi podbieg, niewidzialna energia, co działa od samego startu do samego końca, to jest Trzecia Połonina, dopiero w relacji z drugim człowiekiem można poznać siebie... Wolę biegać sam. Jak nie wiem co. A nie oddałbym za nic doświadczenia wspólnego pokonywania Bieszczad z Andantem i po roku z Johnsonem. Nie było lekko, dlatego to cenię i jeszcze bardziej kocham moich Partnerów...
A Dziki dziś organizował. Starczyło czasu na godzinę biegania. Już tylko zgłoszenia przed biegiem w Choszczówce od 9:00 d9 10:30 w sobotę. Będziemy losowali mercedesa. Kilka gier rodzinnych i na koniec mercedes - to Garmin. Nie ten od Ocobiegatu :-) Nowy! Bardzo ładny z paskiem kardio. Jutro oznaczanie trasy i traski dla dzieci. Pęknie 20 km.
To Dziki dziś 11,2 km po Kępie Potockiej i dalej w stronę Powiśla wzdłuż rzeki i z powrotem pod Las Bielański. Kubola nie było, był kiedy indziej. Napadało, nie było widać, co pod spodem, tempo 5'37, uważam, że niezłe. Dziki
-
sfx
2013/01/10 20:24:47
nie zgadzam się ni w ząb z określeniem czy nazwa hc jest napompowana czy też nie. to prawo organizatora do tego, by utrzymywać nazwę raz kiedyś obraną... i słuszną... wyróżniającą dwa dystanse... tym bardziej, że to już będzie jego dziesiąta edycja... nie lubię malkontenctwa.

a czy hc jest hc? nie ukończyłem. nie wiem. chciałem, ale się nie udało... byłem po prostu za cienki.
a czy rzeźnik jest trudny. nie. i pisałem o tym po moim pierwszym doświadczeniu - z johnsonem. rzeźnik jest banalny jeśli chodzi o limity, nawet o łamanie 12 godzin (choć mnie się to nie udało i zdychałem przez kilkadziesiąt minut na ostatnim podejściu w 2012).
johnson rzeźnika inaczej widział i widzi to teraz też przez pryzmat startu w b7d i w kooperacji z dzikim rok temu.
faktem jest, że gdyby główna meta była na 100k to więcej by i ten dystans kończyło, bo pokusa zakończenia rywalizacji przed hc jest duża, tym bardziej kiedy zmęczenie istnieje zawsze.

życzę kubol osiągnięcia zamierzanych wyników i podziwiam moc wielu, którzy byli daleeeko z przodu, ale wymigiwanie się od hc tym, że nawierzchnia nie taka, to przepraszam ale jest śmieszne... czyli jednak hc to i dla ciebie hc, bo to masakra dla twych stóp.

ament. :)
-
2013/01/10 20:30:35
Sten, nie lekaj sie. teoretycznie limit wypuszczenia na trase hc jest 12h, ale bylem swiadkiem, ze orgowie wykazuja tu duza elastycznosc i proponowali hc ludziom ktorzy przybiegli dobrze po 12.30.

co do roznic w organizacji b7d i rz to rzeczywiscie b7d wypada lepiej, ale tylko minimalnie. do organizacji w rz trudno sie przyczepic na naszym poziomie (co innego skierowanie salomon boysow na zla trase czy nie otwarcie punktow na czas, mimo zapowiedzi przybycia o konkretnej godzinie w latach ubieglych)
-
2013/01/10 20:45:30
nazwa hardkor jest dęta i tyle. była dęta 10 lat temu, jest i teraz. nic się nie zmieniło. sugeruje, że jest to coś tak ekstremalnego, że niemalże śmierć w oczach. na prawdę to takie ekstremum?
o tym, że nawierzchnia jest jaka jest dowiedziałem się już na zakończeniu imprezy w komańczy. od niczego się nie wymigiwałem, ani tym bardziej nie wymiguję. w tym roku dalej niż 75km mi nie po drodze, więc wiem z góry, że nie będę próbował. Chyba, że zdechniemy z partnerem gdzieś po drodze i nici z dobrego czasu w wersji podstawowej.

Dziki, byłem dziś na Kępie, ale między 5.40 a 6.40 jeszcze jak padał śnieg bez deszczu :) Może kiedyś będzie nam dane się spotkać
-
2013/01/10 21:19:50
kubol - najbardziej na Rzeźniku boję się, że przybiegnę za wcześnie na jakiś punkt i będzie jeszcze nieczynny. Może na wszelki wypadek wezmę picie ze sobą?
-
2013/01/10 21:22:27
Kubol - może się mylę, chciałem dodać tą godzinę, dodaję :)
-
2013/01/10 21:42:20
... rzeźnik to partnerstwo, związanie się liną z partnerem i odpowiedzialność przede wszystkim za partnera, który jest na drugim końcu liny i nie jest ważne czy w danym momencie prowadzi, czy też idzie/biegnie jako drugi - musimy go asekurować; ... a wyścig to możemy sobie zrobić na bieżni....

spokojnej nocy
cvs

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam