Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Nie jestem dziennikarzem. Jestem Wojtek Staszewski

Znajomi jadą na maraton do Frankfurtu, dobrzy znajomi. Wyprawa atrakcyjna, z żonami, weekend przedłużony o dwa dni, żeby przy okazji coś zobaczyć poza metą po 42 kilometrach. Mieliśmy jechać z Moją Sportową Żoną - ale nie pojedziemy. Bo nas na to nie stać.

I ja się na to nie zgadzam! Stąd ten wpis.

Koszty zostały już poprzycinane, tanie bilety lotnicze, naprawdę niedrogi hotel. Ale jak doliczysz jedzenie, picie (nie po to człowiek jedzie do Frankfurtu, żeby zabierać zupki chińskie i oranżadę w proszku), wpisowe na bieg, to wychodzi z 3,5-4 tys. pln od pary. To przekracza nasz status materialny.

Wstyd mi się zrobiło na początku. Ale jak czujesz wstyd to albo to ukryj bardzo głęboko, albo powiedz o tym całemu światu. Stąd ten wpis.

Jestem dziennikarzem gazety numer jeden w Polsce. Coś jakbym grał w Realu Madryt. Można być kibicem Barcelony, czytelnikiem innych opcji - ale że Gazeta to Real, to fakt. Pracuję w tej gazecie w najbardziej hołubionym dziale Magazyn Świąteczny/Duży Format. W rankingach publikowalności, efektywności, finansowości jestem w moim dziale raczej w górnej niż w dolnej strefie. A jeszcze dostałem trzeci raz Grand Pressa w dziennikarstwie specjalistycznym, co tak podbudowało moje ego, że powiem głośno: jestem w dziennikarstwie na poziomie 2 godzin z hakiem w maratonie. Jaki to hak, można dyskutować, ale z pewnością Wojtek Staszewski jest lepszym dziennikarzem niż biegaczem (a przebiegł maraton w 2:49).

I tego Wojtka Staszewskiego nie stać na weekendowy wyjazd z żoną do Frankfurtu. Nie jest tak, że stoimy w kolejce po zapomogę, dalibyśmy radę taką sumę wyłożyć. Ale nie jest to dla nas wydatek tak spokojny, jak weekend na Mazurach. Mamy ileś rzeczy niżej położonych w piramidzie Maslowa, z którymi się szczypiemy od lat czy miesięcy.

Ok, to była długa rozgrzewka. Już piszę o co mi chodzi.

Nie zgadzam się, żeby dziennikarza na poziomie 2 z hakiem nie było stać na rodzinno-biegowy weekend za jedną granicą. Nie zgadzam się, żeby zarobki - w gazetach, w dziennikarstwie - były na tak niskim poziomie. Nie zgadzam się, żeby udawać, że wszystko w porządku, bo nie jest w porządku.

To nie jest wina Tuska. To nie jest wina Kaczyńskiego. To nie jest raczej wina zarządu Realu Madryt, bo jak kurczy się rynek prasy, widać gołym okiem. Może to przede wszystkim wina internetu, postępu cywilizacyjnego - ale nawet przez moment nie chciałbym być, jak robotnicy w XIX-wiecznej Anglii niszczący maszyny parowe; uwielbiam internet i możliwości komunikacyjne, które stwarza, nie chciałbym, żeby ludzkość go nie wymyśliła. A może nie trzeba szukać winnych, bo po co.

To jakiś błąd w systemie, w matriksie. System tak się zmienił, że postanowił wyceniać pracę dziennikarzy niżej niż pracowników sektora finansowego, przemysłowego, budowlanego. System nie może się mylić lub nie mylić, bo jest nieświadomy. Ja, chociaż być może się mylę, chciałbym za to powiedzieć: system źle działa.

Kiedy dwadzieścia lat temu z hakiem zostawałem dziennikarzem, pisałem w dziale krajowym Gazety o oświacie. Nauczycielstwo polskie było tak zakorzenione w PRL-u, a moją religią był w tak dużym stopniu liberalizm, że byłem w ciągłym zwarciu myślowym, ciągle na kontrze. Nauczyciele narzekali na niskie zarobki, a mi po głowie chodziło, że trzeba brać sprawy we własne ręce. Mało płacą, a zależy ci, żeby zarabiać więcej - to szukaj takiej pracy, w której będziesz więcej zarabiał.

I pamiętam, że w jakimś pokoju nauczycielskim mądry nauczyciel, niemłody i niestary, powiedział mi: - Nie po to zostawaliśmy nauczycielami, uczyliśmy się zawodu, zdobywaliśmy kolejne stopnie, żeby teraz zmieniać pracę.

To było zdanie, które bardzo nie przystawało do mojej  liberalnej religii. Ale takie po ludzku mądre, tak mi się wryło, że pamiętam je po dwudziestu latach. System działa dobrze, kiedy możesz wejść na ścieżkę i biec do mety, najlepiej robiąc BNP - coraz szybciej, w lepszym stylu, wyprzedzając. A jeśli co dziesięć kilometrów stoją sędziowie i jak w chodzie sportowym pokazują ci czerwoną kartkę i każą zaczynać bieg od nowa - to coś jest nie tak.

To co się dzieje z dziennikarstwem, to błąd systemu. Ja i tak mam miękkie lądowanie, bo kiedy zarobki dziennikarskie zaczęły pikować, moje starsze dzieci dorosły, odpadły mi alimenty na syna, potem na córkę. A potem stworzyliśmy z MSŻ Kancelarię
Sportową, zaczęliśmy pracować i zarabiać także w sporcie. Wierny jestem tej liberalnej religii, jak trzeba biorę sprawy w swoje ręce... Choć nie wiem, czy bym umiał rozkręcić Kancelarię, gdyby nie Kinga - jej umiejętności organizatorskie, rzetelność, sumienność, wiedza sportowa i wszystko czego nie widzicie nawet korzystając z pisanych przeze mnie i przez naszych trenerów planów. To dygresja, ale chcę ją podkreślić grubą kreską.

Nie chodzi mi o moje problemy finansowe, bo nie mam problemów. Mam dobrze, lepiej niż średnia krajowa, nie musimy liczyć peelenów, kiedy wyjeżdżamy rodziną na Śniardwy. Mam też niezgodę na to, co się dzieje z dziennikarstwem. Stąd ten wpis.

Frustracja dopadła mnie w piątek, bo wtedy mimo ogromnych chęci zakończenia sezonu towarzyskiego we Frankfurcie, policzyliśmy, że to przekracza nasz status. Zacząłem się zastanawiać nad wszystkim, a jak człowiek zastanawia się nad wszystkim, dochodzi w końcu do pytania: kim jestem.

Kim jestem? Nie jestem dziennikarzem. Jestem Wojtek Staszewski, chłopak z Bielan, facet po czterdziestce, ojciec.pl, biegacz i liberał. Pracuję jako dziennikarz pisząc teksty w Gazecie, to jedna z moich aktywności. Zastanawiam się, czy główna, bo czym to mierzyć - czasem, zaangażowaniem, peelenami? Na pewno ważna. Ale już nie określająca mnie jednoznacznie, zawodowo i całościowo: "jestem dziennikarzem". Jestem Wojtek Staszewski.

Jestem Wojtek Staszewski. Pracuję jako dziennikarz Gazety, gdzie piszę reportaże i inne teksty. Prowadzę z MSŻ Kancelarię Sportową Staszewscy, gdzie trenujemy biegaczy i organizujemy obozy biegowe. Uczestniczę w nieujawnionym jeszcze projekcie biegowym Chłopasia (jako Kancelaria). I mam aspiracje do tego, by zostać pisarzem, a nie tylko autorem książki "Ojciec.prl".

Może z dziennikarstwem będzie jak z poezją? Poetą się bywa.

poniedziałek, 04 lutego 2013, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • WWW 20.16

    Wiosenna Wyprawa Wujów - WWW - zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na p

Komentarze
sfx
2013/02/04 11:01:45
bym nawet powiedział (napisał) na koniec AMENT, a żeby było dogłębniej to nawet zrobiłem to dużymi literami, których na blogu nie zwykłem był używać :)

nie mniej ten w.s. zaczyna poniedziałkowe wpisy (po raz kolejny) realizować ze znakomitą sumiennością... o poranku.

dziennikarzom należy się wartość dodana, ale to nie tylko tu jest pies pogrzebany. wyimaginowane sumy można uzyskać na niczym, a nic uzyskać na czymś.
piszesz o nauczycielach? o tym o jakiej swej misji byli i są przekonani?
wolałbym w takim razie, byś ty miał dwie pensje nauczyciela, a nauczyciele pracowali gratis, free, za darmo. jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że wielu chciałoby znaleźć się na twoim miejscu. ja do nich nie należę.

ale dlaczego mielibyśmy równać do niższej kasty?
i to właśnie przedstawiłeś dogłębnie.
uważam, że wszystkim, bez względu na dziedzinę należy się zapłata za zaangażowanie i profesjonalizm właśnie w tym zakresie... podkreślę profesjonalizm, bo zaangażowanie to nie wszystko.
można być pasjonatą i poświęcać swój czas jakiemuś celowi, ale z zewnątrz może to wyglądać jak babranie się w gównie bez umiejętności i spójności w działaniach.
ze swojej strony powiem, że ja chyba wpadłem w to gówno. choć w samoocenie wydaje mi się, że to moje gówno jest bardzo profesjonalne i z wkładem olbrzymiego zaangażowania.

więc też się wyżaliłem :)
-
sfx
2013/02/04 11:06:42
... a i jeszcze o nauczycielach... z własnych doświadczeń... i wiele już o tym nawet na blogu było.

... w większości nauczyciele to gówno, czyli brak zaangażowania i wyimaginowane żądania, za co? za gówno. i wieczne narzekania na cierpiętniczy los.
-
2013/02/04 11:16:44
Miałem napisać o założeniach na sezon, do zanotowania obok planów wyspia, ale nie wiem, czy wobec powyższego wpisu można pozostać obojętnym. Pewnie większość z nas ma podobnie - ja jestem akurat w mega dobrej sytuacji, żadnych kredytów, dochody większe niż wydatki, itd., a jednocześnie jeżdżę starymi samochodami, nie otaczam się gadżetami i nadgodzinami ;-) chyba wszyscy, bez względu na punkowe pochodzenie, trochę wariujemy jeśli chodzi o posiadanie i styl życia. Chcemy za dużo, za szybko i za często. Coraz częściej - jeśli mam taki wybór - wybieram zarobić mniej, a mieć więcej czasu. I tak ci z nas, którzy pracują "u siebie" lub w wolnych zawodach, są cholernie uprzywilejowani.
A wracając do biegowych planów na 2013 to: 10km w 38:50, połówka 1:24:50, maraton 2:54:50, B7D - ukończyć, jeśli się uda to 5km poniżej 18 min, ale to plan rezerwowy. A i obronić w październiku Mistrza Polski Samorządowców w maratonie ;-)
-
2013/02/04 11:32:10
Nie wytrzymałem do wieczora, przeczytałem chwilę po SMSie od Johna - "teraz to już mnie muszą wy... z gazety..."
Nie wierzę, tym bardziej zasługujesz na szacunek, Stary Dobry Szacunek, nie manipulacyjny ubecki, nie śliski nowoliberalny, tylko szczery i głęboki, jak z Trylogii, jak z historii o wszystkich uczciwych i prawych. Podziwiam Twoją otwartość John, to jest droga, której trzymać się jeszcze jak warto... No jestem z Ciebie dumny, mój Młody Padawanie :-)
A tu ku pokrzepieniu serc zawsze aktualny wierszyk Tuwima:
...całujcie mnie wszyscy w dupę...
www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Dziki
-
wo
2013/02/04 13:09:56
Jeśli ktoś u nas zasługuje na biedę, to właśnie dziennikarze krytykujący z neoliberalnych pozycji strajkujących nauczycieli, górników, hutników, kolejarzy itd. Myśleliśmy, że to nigdy nie będzie nasz problem. Że to nie dla nas pisano ustawę o zwolnieniach zbiorowych. A teraz to już jest nasze jedyna realna nadzieja na jakiś większy zastrzyk gotówki - zwolnienie z odprawą, którą nam daje ta ustawa (plus ewentualny bonus, jeśli w zakładzie jest związek zawodowy).
-
sfx
2013/02/04 13:50:30
wo.
i właśnie taki system jest chory. jak to może być, że jest rzesza uprzywilejowanych do tego by dostawać trzynastki, czternastki, wysokie odprawy i inne pieprzone duperele. ot choćby dofinansowania czy zwrot kosztów kina / basenu / imprez kulturalnych. ja zapier#@ kupę czasu nie mam z tego nic. i często więcej w głowie niż wszystkie betony bazujące na socjalu.
a wpłacam do zusu wielokrotnie więcej kasy niż uprzywilejowani robole. i nie robole w sensie fizoli.
-
2013/02/04 13:51:28
Do SFX - widzę, że ma Pan ciężki dzień, ale złośliwość za złośliwość. Miał Pan takich nauczycieli w swojej kaście, na jakich Pan zasłużył. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że "... w większości nauczyciele to gówno, czyli brak zaangażowania i wyimaginowane żądania, za co? za gówno. i wieczne narzekania na cierpiętniczy los". W większości??? Jak Pan to policzył?

Nie powiem, zszokował mnie Pana wpis na ulubionym blogu. I jest mi najzwyczajniej w świecie przykro.

Pozdrawiam.

Anka
-
wo
2013/02/04 13:52:49
@sfx
"i właśnie taki system jest chory. jak to może być, że jest rzesza uprzywilejowanych do tego by dostawać trzynastki, czternastki, wysokie odprawy i inne pieprzone duperele."

Bo oni walczą o swoje, a dziennikarze nie.

"ot choćby dofinansowania czy zwrot kosztów kina / basenu / imprez kulturalnych"

A do tego akurat prawo ma każdy, kto jest zatrudniony na etacie - jeśli jesteś zatrudniony na etacie, też przysługuje ci fundusz świadczeń socjalnych.
-
sfx
2013/02/04 13:52:51
a poza tym to na biedę nie zasługuje nikt.
i bardziej chodzi o to, by ci co rzeczywiście coś robią mieli lepiej... a ci co leżą dupą do góry niech mają to co mają... mnie to w zasadzie nie musi obchodzić.
-
sfx
2013/02/04 13:56:10
ciekaw jestem kto mi dofinansuje kino, jeśli sam jestem pracodawcą i zatrudniam obecnie sześć osób. mnie zostaje mniej niż każdemu pojedynczemu pracownikowi osobno. a poza tym poświęcam kupę czasu dla pewnych wyższych idei.
i ciekawe kiedy należy mi się urlop? nie należy się.
kiedy mogę liczyć na trzynastkę? a niech się w dupę ugryzę.
jak mogę mieć lepiej? chyba wtedy jak grupowo zwolnię sześciu ludzi i pójdę kopać rowy (nie uwłaczając kopiącym, bo to jest praca wymagająca).
-
sfx
2013/02/04 14:02:14
anka.

nauczyciele w szkole mnie nie denerwowali... byli tak oceniani jak oceniani są nauczyciele przez uczniów.
dopiero teraz spotykam takie ich podejście do życia, jakiego sam bym się wstydził, i wstyd mi za nich, że mogą przyczyniać się do edukowania innych, do czego sami nie dorośli.
i nie mówię, że tak jest z wszystkimi, lecz z większością.
uogólniając, bo inaczej trudno jest pisać, rzekłbym, że mają wydumane poczucie wyższości nad innymi. są wielcy, bo osiągnęli taki stopień inteligencji by pozjadać wszystkie rozumy na edukowaniu innych. każda minuta ich pracy jest przez nich precyzyjnie wyliczana, każda sekunda skrupulatnie odnotowywana w kajetach, tak by przypadkiem nie wyedukować kogoś przez minutę za darmo. tak właśnie podchodzą nauczyciele. a mam obecnie kontakt z naprawdę wieloma. i tylko mógłbym wskazać kilku, którzy poświęcili by swój czas dla uczniów zupełnie bezinteresownie i bez późniejszego narzekania na ich totalnie beznadziejny los, że musieli w wolnym czasie gówniarstwem się zajmować.
-
sfx
2013/02/04 14:09:58
i nie dotyczy to nauczycieli z pasją... tych, którzy poświęcają swój czas z przyjemności dla robienia tego, co lubią, czego się przez lata nauczyli i co z wielką chęcią przekazują innym, tak by ci inni byli jeszcze lepsi od nich.
potrafią poświęcić wiele czasu na to, by zarazić swą pasją podopiecznych.
i nie zwracają wtedy uwagi na stosy papierów koniecznych do wypełnienia, bo procedury w szkolnictwie też mają wiele bezsensownych udziwnień. i nie wytykają tego, ile nadgodzin musieli przepracować. i nie narzekają na swój nędzny los, który powoduje, że poza 30 godzinami lekcyjnymi muszą pewnie poświęcić tygodniowo i sto dodatkowych wyrwanych z prywatnego domowego zacisza... ot choćby po to by sprawdzić klasówki.

tak więc jest też ta druga strona medalu. żeby już nie popadać w skrajny pesymizm. niemniej najbardziej uderza ta większość.
-
sfx
2013/02/04 14:17:35
i do tego wszystkiego mogę podziękować szkieletowi za jedno... za wprowadzenie do mojego życia punktu, który można już nazwać pasją... a ta pasja powoduje, że z miłą chęcią poświęcam wiele godzin dla wyższych idei, mając z tego po prostu satysfakcję.
-
sfx
2013/02/04 14:27:21
a jak ustalić większość?
wystarczy 100 osób poprosić, by podniosły rękę te osoby, które z miłą chęcią i bez dodatkowego wynagrodzenia pójdą z dziećmi z klasy do kina w niedzielne popołudnie.
pani aniu, jeśli jest pani nauczycielką, to proszę ocenić kto, spośród pani współpracowników byłby skłonny aż tak bardzo się poświęcić. zapewniam, że będzie ich zdecydowanie mniej niż 50%.
-
wo
2013/02/04 14:50:27
@sfx
"ciekaw jestem kto mi dofinansuje kino, jeśli sam jestem pracodawcą"

Sam to sobie wybrałeś przecież.

"chyba wtedy jak grupowo zwolnię sześciu ludzi i pójdę kopać rowy"

Spoko, nie podpada pod tę ustawę. A rób se co chcesz, kogo to obchodzi.
-
2013/02/04 15:10:58
wo - ten blog jest nietypowym miejscem w blogosferze, gdzie nie pojawiają się personalne ataki w stylu "rób se co chcesz, kogo to obchodzi". Chciałbym, żeby tak pozostało

anka - witaj na blogu (po biegowemu na 'ty'). od razu na linii frontu. nie chcę rozliczać sfinksa z jego poglądów, mogę za to powiedzieć o swoich. spotykałem w życiu beznadziejnych nauczycieli, spotykałem też fantastycznych - w SOS-ie, do którego chodził mój syn albo teraz Panią Izę, wychowawczynię córki 1-3klasistki. mam na kim zawiesić pozytywne emocje wobec zawodu nauczycielskiego.
generalizacje w takich sprawach mają to do siebie, że zawsze je można podważyć. zdanie "są wspaniali lekarze" jest równie prawdziwe jak "są lekarze bez serca i skorumpowani". ale z żadnego nie wynika, że "lekarze są wspaniali" lub że są skorumpowani.
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 15:26:42
jak są emocje to znaczy że blog żyje :-)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 15:28:23
to piszę ja w drodze na urlop bo jeszcze zostało z poprzedniego roku 22 dni i mam zamiar co ok półtora miesiąca w miarę możliwości odbierać!
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 15:30:44
dzięki bieganiu poznałem wielu ludzi z pasją i wielu z ideami, oraz takich wspaniałych jak ja sam :-)))
konkurs- kto powyższe post umieścił? :-)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 15:32:20
Kolczu też tak miałem jak Ty ale wtedy się nie udało a teraz wyszło! ju newer nołs!
-
2013/02/04 15:38:05
Wojtek, jestem w pewnym sensie współwinny za sytuację, która spowodowała twój dzisiejszy wpis. Kilka miesięcy temu przestałem kupować gazety, a regularnie kupowałem między innymi GW. Dlaczego? Bo mam teraz dużo mniej kasy niż miałem kiedyś. Ale przede wszystkim dlatego, że w prasie drukowanej jest coraz mniej treści która mnie interesuje. A dodatkowo forma też jest coraz gorsza. Nie znajduję ekonomicznego uzasadnienia, aby płacić za gazetę, której przeczytanie zajmuje mi średnio 10 minut.
Zgadzam się z tobą, że cały ten system wymaga radykalnych zmian. Głoszę to od sławnego już sporu przy okazji ACTA. Internet wraz z całą obudową technologiczną, jak kula śniegowa z coraz większym impetem wywraca wszystko do góry nogami. Dotyczy to gazet, praw autorskich i wielu innych obszarów.
Więcej może później.


-
2013/02/04 15:40:13
Odpowiedź w konkursie: Kamil
-
2013/02/04 15:41:25
Sten - ubiegłeś mnie;) też myślę, że Kamil, to Ty...;)
-
2013/02/04 15:43:48
Dziki - mam nadzieję, że uda się nam spotkać, jak przyjedziesz na MGS. Spróbuję tak sobie czas zorganizować, żeby też pokibicować Ci na trasie:))
-
2013/02/04 16:05:50
Ale teraz Wojtek napisałeś.

I zgodzę się z tobą i nie zgodzę w zeszłym roku planowałem Frankfurt(mam juz doświadczenia niemałe jak zaplanować zagraniczny maraton to tu to tam byłem w tzw. stylu budżetowym mniej lub bardziej ale oczywiście nie jedząc zupek ChRL i oranżady z mieszkaniem skromnym ale w centrum itd.) i powiem Ci że chyba przesadziłeś z tymi 3,5-4tys. sprawdziłem swoje zapiski i mi wyszło mniej zdecydowanie co prawda nie pojechałem ale i tak planowałem wyjazd dla 1 os na poziomie 1 tys a dla 2 os 1700-1800 para max 2000zł i było jeszce pole do popisu typu mozłiwośc niepłacenia ok 80 eur startowego i wszystko legalnie czyt biegniesz maraton z nr.(myslę że standard moich wyjazdów jest ok tzn nie niski - tez samolotem na dłuższy weekend 2+1lub+2 etc.)

Rozumiem że to taka figura stylistyczna i tu się z tobą zgadzam żeby czołowego redaktora w PL oraz innych tj. nauczyciela z kilkunastoletnim stażem czy inżyniera nie było stać na taką przyjemność ot tak jak wakacje na mazurach to jest skandal.
Ale kilka rzeczy się zmieniło i przynajmniej są możliwość z których trzeba korzystać.
Wielu korzysta ty też m in zakładając kancelarię.
Bezsprzecznie jednak nie ma mojej zgody na to że jak obserwuje swoich rywali na zagranicznych maratonach to widzę że Nas Polaków po prostu jest mało bo nas na to zwykle nie stać albo jak już stać to jest to specjalna okazja coś extra (opcja) nie taka zwykła norma czyt standard jak dla obywateli co by tu nie mówić bogatej Europy.

A w sprawie Frankfurtu pomyśl jeszcze myślę że w 2 tys jesteś w stanie się zmieścić z Kingą a jak byście autem się walnęli z 2 parą to i może coś byś z tego ujął - jakby co służę kilkoma tzw. tipam dla Was to jest tylko ok 1000 km z Warszawy autostradą Tuska od może już puławskiej-reala wtedy już. :) - zrobicie to swoim samochodem szybciej niż czasami do Rabki/(ja)do Zakopca/Szczawnicy tj do max w 8-9 h.


-
Gość: anka2013, *.dynamic.chello.pl
2013/02/04 17:42:24
Wojtku, dziękuję za powitanie. I za bloga, artykuły, książkę :)

SFX - przepraszam za złośliwość. Nie znoszę uogólnień, od których przecież też nie jestem wolna. Rozumiem rozgoryczenie. Sama zamknęłam po kilkunastu latach działalność. Wiem, że czasami jest trudno, nawet gdy się pracuje w wymarzonym zawodzie. Razi mnie takie oblewanie nauczycieli czy kogokolwiek pomyjami. Stąd mój komentarz zupełnie nie o bieganiu po ukochanych Bielanach...

Dobrego dnia,
Anka

p.s. serio mam zniżkę na kino??? ;)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 18:43:08
Biegofanko i Sten czeka Was nagroda- pomidory, ilość w zależności od miejsca przekazania. GRATULUJĘ!!!
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 18:43:40
Biegofanko i Sten czeka Was nagroda- pomidory, ilość w zależności od miejsca przekazania. GRATULUJĘ!!!
-
Gość: Marzena, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/02/04 19:08:53
Jestem nauczycielką dyplomowaną, magistrem (uczę języka polskiego i historii), człowiekiem z pasją, a nawet z pasjami. Do swojej pracy również, ale też do czytania (różne książki, czasopisma/Gazeta Wyborcza i Wysokie Obcasy - moje ulubione/) i biegania, o którym rozmawiam ze swoimi uczniami. Oni też mają pasje i też różne. Rozumiem ich. Tak. Zdarzyło mi się pracować w święta (pracowałam już 11 listopada, a w Boże Ciało czasami musiałam kończyć projekt w szkole). Żeby wyjechać gdziekolwiek: czy to Mazury, czy góry, muszę zaplanować wydatki. Inaczej mnie nie stać. Nie jestem gównem. I nie zgadzam się, Sfx, żebyś nazywał tak większość nauczycieli.
-
wo
2013/02/04 19:18:31
@gospodarz
" ten blog jest nietypowym miejscem w blogosferze, gdzie nie pojawiają się personalne ataki w stylu "rób se co chcesz, kogo to obchodzi""

No weź, "personalny" to jest "odnoszący się do osoby". Ten może być najwyzej nieuprzejmy. Tak czy siak, obiecuję, że będę miły :-)

@sten2012
"Wojtek, jestem w pewnym sensie współwinny za sytuację, która spowodowała twój dzisiejszy wpis. Kilka miesięcy temu przestałem kupować gazety, "

Spokojnie. Nie masz z tym praktycznie nic wspólnego. Prasa umiera dlatego, że straciła ogłoszeniodawców, a nie dlatego, że straciła czytelników. A ogłoszeniodawców straciła nawet nie dlatego, że jest gorsza czy rzadziej czytana, tylko dlatego, że w internecie łapę na rynku reklamy kładzie duopol Google/Facebook. To jest najbardziej niesamowite w kapitalizmie, że wszyscy jesteśmy w nim ofiarami wielkich sił rozgrywających się ponad naszymi głowami i od naszych indywidualnych wyborów (czy ktoś kupuje gazetę, czy ktoś pisze ciekawe teksty) nic w praktyce nie zależy. Tak samo od pojedynczego górnika czy pojedynczego posiadacza pieca nie zależy rentowność kopalni.

Jeśli więc Cię to pociesza, Sten2012 - to nawet gdybyś kupował codziennie tysiąc egzemplarzy, nic by to kompletnie nie zmieniło.
-
2013/02/04 19:39:57
wo - nie zgadzam się z tobą. Sądzę, że reklamodawców interesuje ilość osób do których mogą dotrzeć ze swoją reklamą.

Jeżeli Wojtek cię to pocieszy, to ja prowadząc od kilkunastu lat swoją formę, też nie mogę sobie obecnie pozwolić na takie wydatki jak wyjazd na maraton we Frankfurcie. Może dlatego zaczynam preferować biegi ultra - w cenie jednego wyjazdu mogę przebiec dużo więcej kilometrów.
-
2013/02/04 19:42:07
W kazdym zawodzie sa ludzie dobrzy i zli , jedni sie przykladaja do roboty , inni nie.
Wszelkie rankingi nie maja sensu , bo by wymagaly badan naukowych.
Jest aspekt srodowiska zawodowego w jakim sie przebywa. Ile w tym srodowisku maja kasy ci co daja pieniadze. Kolejny aspekt ryzyko zawodowe. Ja moge poleciec na caly majatek za wszystko cokolwiek zrobilem w ciagu ostatnich 10 lat. Malo tego. Moge pojsc do kicia. Ciekawe kto zgadnie co to za zawod..:).
Nauczyciel , czy dziennikarz nie ma stracha ,ze cos zlego zrobil np. 5 lat temu. Gdyby dziennikarz mialby odpowiadac finansowo za jakis artykul co napisal 8 lat temu finansowo to jak by sie czul ? To samo nauczyciel. Nie nauczyl dziecka , rodzice nakrzycza i to caly stress. Za ryzyko sie nalezy wieksza kasa - powiedzial zlodziej po ograbieniu banku...:) . Z kolei nastepny aspekt to dobra robota. Za to trzeba placic w kazdym zawodzie. A juz wyjatkowe osiagniecia , takie jak np. Wojtka , powinny byc wyjatkowo wynagradzane. Przeciez w przypadku Wojtka to jest marketing dla GW za friko - te Grand Prix.Czemu tak nie jest. Nie wiem. Tego swiatka nie znam.
-
2013/02/04 19:54:55
Nauczyciele pracuja w luksusowych warunkach. Brak jakiejkolwiek odpowiedzialnosci finansowej. Dlugie wakacje. Stad taka placa.
Gornik pracuje w fatalnych warunkach pod wzgledem fizycznym. Naraza nawet zycie. Stad taka placa. Niech kazdy sobie zrobi punktacje dla wlasnego zawodu. Srodowisko pracy pod aspektem fizycznym i kasy - punktow ..Ryzyko zawodowe - punktow..Wlasna decyzyjnosc ( czy na etacie czy wolny etat)..punktow. I wyjdzie placa.
-
2013/02/04 20:11:03
Oco - wypunktuj proszę dyrektora banku.
-
sfx
2013/02/04 20:18:29
anka.
przepraszam jeżeli to ciebie obraziły te słowa i w ogóle jeśli ktoś poczuł się obrażony. określenie przeze mnie rzucone było pewnie za ostre dla tych, którzy rzeczywiście widzą w swej pracy pasję. tu padło w kierunku nauczycieli, ale w sumie, tak myśląc dalej, dotyczy to wielu dziedzin naszego życia. ale wpis odniósł skutek tak jak reklama mediamarktu zaliczająca mnie do idiotów.
myślę, że w kolejnych wpisach wyjaśniłem o co idzie oraz, że początkowy obraz ostrego ataku trochę zelżał.
mam jednak też tę świadomość, że często nauczyciele z pasją są tłamszeni przez tych, którzy tej pasji nie mają... a jeśli tych drugich jest więcej, to powodują iż ci dobrzy, można by rzec "dziadzieją".
nawiązując jeszcze do moich nauczycieli, to chyba miałem to szczęście, że uczyłem się w szkołach niepublicznych... a tam na fatalnych trudno było trafić.
-
2013/02/04 20:34:34
po latach bezpiecznego, drobnomieszczańskiego dobrobytu, kiedy nauczyciele
i dziennikarze mogli czuć się, także finansową, elitą, a robotnicy ufnie i rytualnie,
choć ze słabnącym entuzjazmem ubierali się w swoje korporacyjne kombinezony, europa dała się uwieść gospodarczemu liberalizmowi, który przerodził się w dyktaturę rynku, i od tej pory nic już nie jest skandalem (chyba, że finansowym), nikt już nie stoi na straży łagodnie wschodzącego poranka; nauczyciel, dziennikarz, przedsiębiorca, trener czy pisarz, bez znaczenia, nikt już (a przynajmniej znacząca większość z nas), nie jest wolna od codziennych frustracji i lęków o przyszłość - zresztą, my europejczycy, martwimy się tylko o byt - inni, często o życie...
wojtku - nie możesz polecieć do frankfurtu, to pobiegnij, może ktoś to zauważy, ktoś się dołączy, może pobiegniecie dalej, kto wie dokąd to prowadzi?
marsz
ps. fajka - ciekawy plan ale wydaje mi się, że podbiegi i cała ta siła biegowa jest ważna (sam niewiele robię ale chciałbym więcej), bo to ona nadaje kroku lekkości i siły odbicia zarazem decyduje o powodzeniu w maratonie, nie rezygnowałbym pochopnie
-
2013/02/04 21:03:20
1.marsz - jako całkowity laik chętnie się z tobą zgodzę. W tym roku robię dużo ciężkich podbiegów i wyraźnie poprawia mi się relacja tempa do tętna.
Proletariusze wszystkich krajów łączcie się.
-
2013/02/04 21:10:39
SFX, spokojnie, nie obraziłam się, bo się nie poczuwam. Pracuję jako nauczycielka od ponad 20 lat i mam nadzieję, że chociaż części osób pomogłam. Lekko nie jest, niezależnie od tego czy w szkole prywatnej na działalności czy w państwowej na etacie, ale "moje dzieciaki" jakoś nie dają mi się przekwalifikować. Jednak chwilami pasja pasją, a zmęczenie robi swoje. Gdy obserwuję tych, których często spostrzega się jako "fatalnych" to widzę albo przemęczonych albo wypalonych ludzi, którzy często nie mają do kogo zwrócić się o pomoc. A większość osób, z którymi pracuję od września w państwowej szkole zdumiewa mnie swoim niezwykłym zaangażowaniem, którego nie widziałam u wielu osób w szkole prywatnej. Jednak nawet względne poczucie bezpieczeństwa pomaga rozwijać skrzydła, moim zdaniem.

Jestem przekonana, że chciałeś pokazać jak bardzo mocno coś Cię irytuje stąd takie a nie inne uogólnienie.

A jak się biegało dzisiaj? U mnie przez ostre przeciążenie pleców przerwa. Co zrobić... Mam nadzieję, że rehabilitant w ogóle pozwoli wrócić do biegania czy raczej truchtania.

Pozdrawiam
Anka
-
2013/02/04 21:20:54
Chciałbym dorzucić do ogródka zarządu Realu Madryt który to po raz pierwszy nie pozwolił mi przeczytać pełnego textu świetnego zresztą ale urwanego miałem wrażenie w połowie za którego Wojtek w tym roku dostał Grand Pressa. Mnie stałego/starego od 1989 r maja czytelnika kupującego codziennie GW w papierze odesłali do ponownego płacenia w piano aby sobie doczytać resztę. Spawa tak mnie zbulwersowała ale u źródła ją wyjaśniłem źródło jak to źródło krystalicznie czyste i to nie źrudła wina. Ale muszę powiedzieć że od tego momentu zawiodłem się poważnie na mojej ulubionej "drużynie". Pewnie jak bym się uparł to bym doczytał do końca -skądś bym ten text wytrzasnął względnie szanownego autora poprosił o możliwość dokończenia ale się ostro rozczarowałem w tym zawiodłem i uparłem aby zbojkotować końcówkę. Wiem że Wojtek też był tym rozczarowany ale choć GrandPresik mu to wynagrodził.Ja natomiast jestem do dziś wkurzony na zarząd Realu za coś takiego.
Nie chcę puki nie muszę kupować dostępu do piano a za 2,30zł (wtedy 2,00) i tak nie dostałem pełnowartościowego towaru.
Aby Real miał samych galaktikos to samo chodzenie na mecze nie wystarczy trzeba jeszcze kupować koszulki i inne gadżety a i sami galaktikos muszą żyć z indywidualnych kontraktów reklamowych jak chcą do Frankfurtu.
-
2013/02/04 21:25:25
Nie lekceważąc uwag nie na temat, zauważę, że Wojtek zadaje sobie publicznie pytanie, czy warto mu być dziennikarzem i to go najbardziej gniecie i drażni od wielu miesięcy.
Myślę, że dla Ciebie Wojtek, bardziej frustrujące od niedopasowania finansowego do kolegów, którzy lepiej zarobili na liberalizmie, więc mogą sobie pozwolić na weekend za 4 tysiące, jest poczucie stopniowej utraty znaczenia słowa prasowego. Nie chcesz sprowadzać problemu do spraw finansowych ale niestety mamy obecnie taki czas, że w prasie, także internetowej, gorszy pieniądz ostatecznie wypiera lepszy. Twój pracodawca, niestety od dawna, zmierza w takim kierunku, jak dzisiejszy główny nius z Poznania:
poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13334602,Duchy_na_Wichrowym_Wzgorzu__Egzorcyzmy_nie_pomogly.html#LokPozTxt#LokPozTxt
Czy to jest dobre dla Ciebie towarzystwo? Może dlatego chcesz zaryzykować samotniczy los pisarza. Odpowiadasz wtedy za siebie, a nie za decyzje merkantylnych szefów. Tyle że pisarz, podobnie jak poeta, to też nie zawód :)
Powyższy przykład tłumaczy dlaczego, nie tylko nie ryzykuję zakupu prasy codziennej, a także z trudem mi przychodzi zaglądać do prasy w internecie. Na fejsbuku znajomi starają się zamieścić coś wartego przeczytania, nie ganiają za zapełnieniem przestrzeni reklamowej, nie dogadzają prymitywnej gawiedzi i dlatego fejsbuk wygrywa z prasą "bez filtra".
Jestem synem dziennikarki.prl. To był czas kiedy zawód dziennikarza był mało szanowany przez redaktorów naczelnych, ale Mama pisała nie dla nich ale dla ludzi, o sprawach dla nich ważnych. Wciąż jeździła w teren, spełniała się w tym. Myślę, że Ty też chcesz pisać dla ludzi, a naczelni chcą, jak wtedy, żeby Twoja wierszówka była "pisana dla pieniędzy". Dlatego nie chcą Wam zbyt dużo płacić, po co im dobry publicysta, który ma za sobą zagorzałych czytelników? Będzie kręcił nosem, że ma grandpressa i nie zejdzie o pięć poziomów niżej. A oni wiedzą przecież jak sprzedaje się kolorowy papier.
To już lepiej zostań pisarzem. Jako inspirację, a także, niestety, przestrogę, zachęcam Cię do zapoznania się z biografią i bibliografią Kilgore Trouta, opisywaną genialnie przez Kurta Vonneguta pl.wikipedia.org/wiki/Kilgore_Trout
Po trudnych początkach (jego opowiadania były początkowo publikowane jako wypełniacz w pismach pornograficznych) dostąpił sławy laureata Nagrody Nobla, jednak Kurt Vonnegut tak podsumował jego twórczość: "Brak sławy Trouta był całkowicie zasłużony. Proza w jego wykonaniu budziła grozę..."
-
2013/02/04 21:39:20
Mógłbym się podpisać pod tym, co napisał Sten2012. Jeden zawód na całe życie to luksus. Niektórym się udało, wybrali fach na który jest ciągle popyt. Innym mniej i muszą co parę lat zaczynać od nowa. Jak ja i chyba jak teraz Ty, Wojtek.

Dziennikarstwo to Titanic, to że idziesz Wojtek w inne strony najlepiej dowodzi, że to czujesz. Świat się zmienia i nic na to nie poradzimy. Możemy się pocieszyć, że paru poprzednim pokoleniom zmieniało się zdecydowanie bardziej katastrofalnie, jak nie wojny światowe to zmiana ustroju. A my tylko musimy co jakiś czas zawodowo zaczynać od nowa ;-) .

Odwieczny dylemat: być czy mieć. Wybrałeś być - sława, uznanie, satysfakcja, w miarę czyste sumienie. Cena to mieć mniej...
-
2013/02/04 21:39:25
Sten, Marsz - w podbiegach siła! Od dwóch miesięcy robię (robimy) je dwa razy w tygodniu. Dwa różne podbiegowe treningi. Sprint pod krótką górkę (100 m) - raz.
300 m szybko - dwa.
Poprawiłem tempo wolnych wybiegań. Teraz jest 5.20 - 5.30 (było ok 6.00) i ogólnie biegasię łatwiej. A co z tego wyniknie...?
Marsz - czy mozna elegancko wylizać talerz ? (Po pierogach - oczywiście)
Zdrówko!
-
2013/02/04 21:39:33
Tu Dziki
Dziki odszedł kiedyś z pracy, która była dla mnie wszystkim, tam nauczyłem się terapii, prowadziłem ośrodek, wkładałem całą energię i serce, koszty ogromne, rodzina w odstawce, uczyłem się jak pomagać innym w życiu kosztem własnego życia, jak kończyłem straszny żal, stres, jak odszedłem to pół roku jeździłem zawodowo na rowerze w firmie kurierskiej X Press Bikers, żeby ochłonąć, pozbierać uczucia, uczucia się pozbierały, stres zamienił się w uczucie wolności, nie minęło kilka lat, a powołałem Stowarzyszenie Terapeutów, żal zamienił się we wdzięczność... Każdemu życzę, każdy może, nauczyciele też mogą. Pracują w naszym Stowarzyszeniu nauczyciele, bo mamy też placówkę edukacyjną. Pracują poza Kartą Nauczyciela, ten dokument nie jest potrzebny do zaangażowania w pracę, nasze nauczycielki nie liczą godzin, prowadzą zajęcia dla dzieci podczas Rodzinnych Biegów Górskich, chodzą w niedziele na spacery po Warszawie z dziećmi, mogą pojechać do Frankfurtu jak im coś takiego wpadnie do głowy, jedna była w wakacje w Indiach, teraz wybiera się na urlop do Tajlandii, nie na bieganie niestety... :-)
Jest kilka rzeczy we wpisie Johna. To moim zdaniem nie jest tekst o pieniądzach na Frankfurt lub Indochiny. To tekst o wolności i korpo-niewolnictwie. Ja jestem przeciw sekciarstwu w każdej sferze. W domu, w kościele i w pracy. Etos i wartości łatwo można przeobrazić w doktrynę, która niszczy indywidualność i tłamsi wolność, inicjatywę, ogranicza wpływ na własne życie, wielki knebel i udezwłasnowolnienie w białych rękawiczkach.
Patrzę na gazetę, tam pracowała moja siostra rodzona, Helena Łuczywo mówiła o Dorocie "człowiek gazety, Dorota została zmielona wiele lat temu, jest fachowcem, teraz prowadzi redakcję branżowego miesięcznika Press, swoje przeżyła, teraz ma lepiej, jeszcze Kaśka fotoedytorka,, przyjaciółka od serca, to samo, teraz ma lepiej. Już nie wiem o czym bredzę... :-) No o tym, że każdy jest sobą, a nie swoją rolą zawodową lub społeczną. A bredziłem na przykładzie własnym oraz GW... Etos upadł, widzę to na łamach, słyszę od przyjaciół, od ludzi gazety, drwina z etosu, związki zawodowe, przesłuchania, kurcze, od 24 lat kupuję gazetę...
Dlatego uważam, że wpis Johna, czyli redaktora Staszewskiego, jest ważny i odważny. No i pełny od strony warsztatowej, czyta się!
A Dziki dziś 17 km biegu, przerwa, potem 3 km chodu, przerwa. Potem narada z Rafałem Przewodnikiem przy piwie U Araba na Kępie Potockiej o przyszłości naszych Biegów po Prawdziwej Warszawie. Czekałem na Rafała 25 minut, stąd pomysł na szybkie pochodzenie po Kępie. Chodzenie dobrze robi, do knajpy wszedłem mokry. A Biegi po Prawdziwej Warszawie od marca wejdą w nowy standard. Oczywiście nadal nie będzie opłat, wręcz przeciwnie, będą nowe świadczenia dla uczestników... Każdy zobaczy w marcu :-) No, po roku hipisowania BPPW sprofesjonalizują się dla korzyści oczestnikow, organizatorów i Warszawy :-) Zobaczycie w marcu...
Dziki - John, zbanuj jakby co bez żalu...
-
2013/02/04 21:44:26
Anka - uzmysłowiłaś mi, że czas płynie, a ja zatrzymałem się gdzieś w polu. Jak to się mogło stać? Nie wiem. Nadrabiam niedopatrzenie i odradzam się jak Feniks z popiołu.

Johnson jak zawsze rozsądnie. Czasy idą obrzydliwe. Wraca pytanie z lat młodości: być czy pić? Być czy mieć? A nauczycieli nie lubię. Miałem tych tępych w nadmiarze. Teraz z przerażeniem patrzę jak moje dzieci muszą się przedzierać przez ich niekompetencje.
-
2013/02/04 21:45:45
Kamil - lubię pomidory:))
-
2013/02/04 21:50:35
Ocobiegatu - wiem, czym się zajmujesz, ale tutaj nie wpiszę, bo Ty wiesz, że ja wiem...;)
-
2013/02/04 21:55:44
Wojtek - radą pisarzy, którzy zysk na swoich bestsellerach zrobili i kupę kasy zarobili... nie pisz i nie mów, że na coś Cię nie stać... wręcz odwrotnie... wizualizuj swój cel... ponoć to całkiem proste, aby zostać milionerem...;) Po prostu wydaj bestseller:))
-
2013/02/04 21:59:44
... wiem, tu tak poważnie, a ja tak lekko... no cóż... jako optymistka bez względu na okoliczności... choć wiosenek trochę upłynęło, ciągle podchodzę do wszystkiego optymistycznie... i realizuję kolejne cele życiowe i zawodowe... bywało różnie, ale wedle przysłowia: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło";)
-
2013/02/04 22:03:41
@autor
Liberalizm jest bardzo fajny gdy się jest młodym zdrowym wykształconym i z wielkiego miasta i najlepiej jak się jeszcze pracuje w dochodowej dziedzinie. Weekendowe wyloty do Mediolanu, Frankfurtu albo Paryża i wakacje na Malediwach. I zupełnie wtedy nie przeszkadza, że medialna gwiazdka z ładną buzią i dobrą dykcją zarabia 10 albo 20 razy tyle co profesor na najlepszym uniwersytecie. Rynek i wolność tak decydują i jest OK.

Wydanie 3-4 tysięcy na weekendowy wypad jako realna opcja wydatków to dla 99 procent ludzi w tym kraju abstrakcja.
Może w kraju, w którym są dzieci, które głodne przychodzą do szkoły nie jest wcale złe to, że bardzo dobrych dziennikarzy nie stać na takie wydatki, tylko to, że rozpiętości dochodów są tak duże?
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 22:14:38
myślałem dziś o Johnsonie jak mijalem Poznań autostradą i pomyslalem- prawdziwy profesor, prawdziwy...:-) kolejny raz potwierdził!
co do nauczycieli to w dużej mierze popieram sexa, w rodzinie posiadam dwie przedstawicielki; ostatnie lata to rozwój kowbojskiej pracy ale kosztem czasu dla siebie i rodziny oraz przyjaciół, stąd min przyszło bieganie, żeby się dostosować ale nie tylko; świat staje się obsrany, a ja nadal wierzę w ludzi i kocham ludzi i(nie
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 22:15:08
myślałem dziś o Johnsonie jak mijalem Poznań autostradą i pomyslalem- prawdziwy profesor, prawdziwy...:-) kolejny raz potwierdził!
co do nauczycieli to w dużej mierze popieram sexa, w rodzinie posiadam dwie przedstawicielki; ostatnie lata to rozwój kowbojskiej pracy ale kosztem czasu dla siebie i rodziny oraz przyjaciół, stąd min przyszło bieganie, żeby się dostosować ale nie tylko; świat staje się obsrany, a ja nadal wierzę w ludzi i kocham ludzi i(nie
-
2013/02/04 22:16:24
Biegofanko - też chciałem mniej poważnie...
Ale... w całkiem innej, równoległej rzeczywistości funkcjonuję.
-
2013/02/04 22:18:56
Aniu - no cóż, jeśli nie można biegać... jakiś inny przyjemny rodzaj sportu można uprawiać:) Życzę szybkiego powrotu do biegania jednak, jeśli bardzo chcesz:) U mnie dzisiaj bieżnia, zamiast świeżego powietrza... ostatnio ciągle mocno wieje... wolałam dziś nie ryzykować...
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/04 22:22:01
miało być odstresować, kocham ludzi ale nie wszystkich.
Biegofanko ode mnie do Ciebie chyba daleko ale dam radę gdzieś dostarczyć pomidory plantacji taty w sezonie.

na tvp kultura właśnie pani w wannie czyta prozę- chyba swoją, Wojtek może czas na Ciebie? albo zaprotestuj z Kingą jak On z Joko :-)
-
2013/02/04 22:29:29
Wojtek, a czy ten Frankfurt to nie była ta kropla, która przepełniła czarę goryczy?
Szczerze mówiąc nie wiem, czy dziennikarza czołowej polskiej gazety powinno być stać na taki weekend, czy nie. Przepalenie 4k w weekend to jednak sporo i nie znam osoby, którą byłoby na to stać.
Jedno jest pewne, czas dziennikarstwa jakie znamy powoli mija. I nawet najlepsi będą musieli poszukać innych poza gazetą opcji zarobkowania. Wbrew pozorom możliwości jest wiele. Jestem przekonany, że najlepsi sobie poradzą. Jestem pewien, że już niedługo będzie tak, jak to wieszczy Wojtek. Dziennikarstwo (a reportaż w szczególności) będzie pięknym, prestiżowym, ale tylko hobby.
-
2013/02/04 22:31:47
Chciałem odesłać Cię Wojtek do kolegi redakcyjnego od upadku prasy papierowej, ale widzę, że pojawił się zanim dałem radę zamknąć jedno kółko na Kępie (ew nie minęły 2 strzały znikąd).

A co do samego wpisu - przesadziłeś. I to podwójnie. Po pierwsze jak już ktoś zauważył, taki wyjazd bez biedowania da się zrobić za mniej niż 4 tyś / parę. Ale tak na prawdę to nie o tym jest ten wpis. Nie zapominaj, że wszędzie jest tak, że rynek/system wycenia wyżej pracę w branży finansowej niż pracę dziennikarza. Nawet dziennikarz Guardiana nie zarabia więcej niż pracownik City. i nie było tak nigdy. Ale za to jako dziennikarz, pracujesz w wolnym zawodzie, możesz choć trochę decydować o swoim zawodowym torze. Dzięki temu miałeś czas na rozkręcenie Kancelarii, czego nie zrobiłbyś z braku czasu, gdybyś pracował w banku czy innej firmie ubezpieczeniowej.

Poza tym, nie zapominajmy, że my dopiero 25 lat temu wyszliśmy z komuny. I mimo wielkiego kroku jaki zrobiliśmy, nadal jesteśmy raczej ubogimi krewnymi zachodnich Europejczyków. I dlatego jeszcze przez lata będzie mniej ludzi z orzełkiem na piersi na mecie maratonu we Franfurcie, niż Francuzów czy innych Włochów.

I myślę, że 4 czy nawet 3 tys za łikend to dla 99% Polaków jest abstrakcja, bo za tyle $ niejedna rodzina czteroosobowa musi przeżyć cały miesiąc. A że bramkostrzelny kapitan Realu nie może sobie pozwolić na taki luksus, to zastanawiające. Jednak raczej nie jest to powód do rozdzierania szat.

Dobry wpis, dawno nie było tyle komciów.
-
2013/02/04 22:32:55
Kamil - dziękuję:) Pomidory latem jednak najlepsze od mojej mamy z ogrodu... kilka odmian, bez żadnych oprysków. Odkąd zdrowie nie pozwoliło mojej mamie prowadzić dalszego życia zawodowego, zajęła się "na poważnie" swoim ogrodem warzywno-owocowym. Tyle różności tam hoduje a potem całą rodzinę i znajomych obdarowuje. Pomimo problemów zdrowotnym ma ciągle dużo energii, którą aktywnie na powietrzu wykorzystuje.
-
2013/02/04 22:35:20
Sten, ty nie lubisz nauczycieli, ja nie lubię stereotypów i uprzedzeń. Uczę z wyboru - miałam serdecznie dość pracy w międzynarodowej korporacji i postanowiłam się przekwalifikować. Jak będzie trzeba, przekwalifikuję się po 20 latach ponownie.

Dziki - nie każdy ma szczęście mieć takiego Szefa jak Ty. Niedawno straciłam swoją Szefową z prawdziwego zdarzenia przez głupie międzyszkolne rozgrywki korporacyjne. Ale bez takiego Szefa czy Szefowej różne rzeczy też się dzieją bez licznika i niezależnie od Karty. I obecnie na stażu w państwowej szkole niezależnie od pensji. W dodatku z jakąś dziką satysfakcją, że robię coś dla dzieciaków i żadna korporacja, w której liczy się przede wszystkim sprzedaż i która tak mało daje od siebie, nie czerpie z tego zysku.

Dobrych warunków do biegania.
Anka

-
2013/02/04 22:40:09
Pjachu - piszesz, że takie treningi poprawiły Ci szybkość i dodały lekkości... hm... warto nad tym chyba pomyśleć... dwa razy podbiegi... a co z interwałami czy odcinkami, jak to wplatasz w tydzień?:)
-
2013/02/04 22:45:17
Biegofanko :) dziękuję. Może w końcu uda się znowu wrócić na ścieżkę :) Nie tracę nadziei. Dobrej pogody jutro :)
-
2013/02/04 22:59:52
biegofanko - te dwa dni treningowe, to cały trening. Poza tym biegam jak pogoda i życie pozwoli. Wychodzi wszystkiego ok. 50 km w tygodniu. Ale mam zamiar się poprawić ;-)
Podbiegi robimy w okolicach Mostu Milenijnego we wtorki i czwartki ok. 16.20 czyli po pracy. Tak mamy zamiar ciągnąć do końca lutego. A potem Piotrek robi Greifa, a ja jeszcze nie wiem - ale tą "siłę" trzeba przełożyć na "moc"
Zdrówko!
-
2013/02/04 23:02:56
PS Siła drzemie w dżemie, a moc w smalcu!
Czyli spyrka zamiast liofów - każdy radziecki wspinacz, to potwierdzi :-)
-
2013/02/04 23:08:04
Kamil - pomidory poproszę na mecie B7D.

Dziki - jak tam w puszczy? Będą warunki na dłuuuugie bieganko w sobotę? Czy lepiej przełożyć o tydzień?
-
Gość: Dziki, *.centertel.pl
2013/02/05 01:30:13
Sten - 8 lutego jest w piątek! A warunki śliskie w Puszczy. Poślizg do tyłu, z boku dróżek lepiej.
Kubol - całą Kępę obiegasz w 2 strzały znikąd??? Rewelacyjny wynik! Mnie zabiera to zazwyczaj 6 strzałów znikąd.
Dziki
-
2013/02/05 08:47:36
Dziki - czyli co, nie ma warunków?
-
2013/02/05 09:12:41
Najciekawsza dyskusja pod blogiem biegowym ever - i do tego wywołana pomiędzy dwoma czytanymi przeze mnie blogerami z Agory ;-). WO ma rację, co do przyczyn, a rzucanie się na nauczycieli i generalizowanie jest rzeczywiście słabe - ja na przykład miałem raczej średnich; sądzę zresztą, że za dużo książek się naczytaliśmy i szukamy jakichś guru typu nauczyciel z "Buntownika z wyboru" (to akurat film ;-)
A co do liberalizmu Wojtka, to rzeczywiście jest on w strasznej sprzeczności z jego "weltschmertzem" - bo właśnie ten liberalizm działa na rynku prasowym świetnie. I niewidzialna jego ręka robi co trzeba - tnie koszty, przecież nigdy nie chodziło o nic innego. Jaka jest misja spółki z o.o.? Przecież nie jest nią informowanie, tylko zarabianie pieniędzy.
Przemyślałem też plan życiówek i podana bonusowa na 5km jest nierealistyczna. Chcę 18:30 jeśli w ogóle pobiegnę taki dystans (chyba tylko BPW wchodzi w grę).
-
2013/02/05 10:07:21
Drogi 178.181.239.153, mój Sponsorze z Krainy Pomidorów, jedyny sponsorze jak dotychczas, trafiasz w samo sedno - od tego właśnie biegamy, to wypędza nas na ulice, żeby nas do końca nie zjadło. Sponsorskie Volty33 nieźle niosą - dzisiaj życiówka do pracy - 58:42 w tempie maratońskim, z plecakiem i przypominam, że pod górkę :)
"na tvp kultura właśnie pani w wannie czyta prozę- chyba swoją" - genialne po prostu :)

Pohjois masz rację, ale Wojtek wie, że profesora (jeszcze nie prawdziwego) z Poznania - nie byłoby stać nawet na pomieszkanie w Warszawie, a co dopiero wyjeżdżać gdzieś co weekend, on wie, że jest uprzywilejowanym Obywatelem Rzymu, jemu jednak nie chodzi o pieniądze. Stawiam psychologiczną hipotezę, że stres wziął się stąd, że bieganie Wojtka nie nadąża z funkcją terapeutyczną, on zaczął biegać dla pieniędzy, sprywatyzował swoją wolność, a dla nas wszystkich bieganie to nie praca...
Przy okazji - właśnie przyszła "13" - debet się zlikwiduje po świętach...
-
2013/02/05 10:07:44
Miło mi Wojtek, Ewa.
-
2013/02/05 10:33:53
Pict- pozwolilem sobie zapisac w kajecie..).
Sten. Cos trzeba wymyslec z ta punktacja zawodu dyrektora banku i nie tylko, w ogole zawodu . Cale zycie powinno byc punktowane. Kochasz mnie na ile w skali 1 do 10 ? Na 7 . To seksu nie ma..).Oczywiscie najlepsze sa wzory , wzory na wszystko.No wzor na smierc najtrudniejszy, ale mam nadzieje jeszcze , ze dlugo bede go wymyslal.:).Lubie punktacje , statystyke , wzory-tak na powaznie.
Zawsze mnie intrygowala punktacja w boksie. Ktos wygral jakies 98 do 96 a byl wyraznie lepszy. Nie powinno byc do 75 ? Wyraznie. Skad oni to wiedza ?
Jangzdacz- racja. Ten net to pulapka. Podcinanie skrzydel, wpadanie we wlasne sidla albo podcinanie galezi na ktorej sie siedzi- do wyboru. Gazety w to wpadly, te na G i te na g. Nie wyobrazam sobie jak mozna pod wzgledem ekonomicznym robic sobie wydania internetowe. Moze jakies reklamy tam pomagaja ale to nie zastapi wydania papierowego. Po co gazeta ma sobic reklame , poprzez wydanie internetowe ?
Zrobic cos ciekawego na papierze i byc tansza. Latami kupowalem Gazete regularnie. Kazda na tydzien , za wyjatkiem wtorkowej bo za duzo ogloszen bylo,
Teraz kupuje jakies 30% tego co ze trzy lata temu.Spadek kupna,ze tak powiem , nastepowal stopniowo.
Natomiast Jangzdacz co do ogrodzen. W Parku Szczytnickim w ktorym biegam i chodze planuja mnostwo ogrodzen. Maja byc specjalne strefy dla spacerowiczow, place zabaw. Az sie boje co bedzie. To nie bedzie dla biegaczy. Mam nadzieje,ze plany nie beda zrealizowane z braku pieniedzy miasta Wroclaw. Czyli brak pieniedzy czasem jest ok..:).


-
2013/02/05 10:40:24
Nie sobic a robic . Powinno sie sprawdzac tekst przed wyslaniem..
-
sfx
2013/02/05 10:52:18
nadmienię uroczyście, że odcinek bloga poprzez swą kontrowersyjność odnotował znaczący wzrost wpisów nie odnotowany od wielu tygodni :)

wczoraj fajnie mi się biegało.
dziś też się poruszam.
a mój achilles, który sprawiał kłopoty przez sześć tygodni po tym jak zrobiłem jemu rezonans, by skonsultować się ze specjalistami - odpuścił dwa dni później i się konsultować nie musiałem :)
finalnie styczeń zakończyłem przebiegiem 301k.
-
2013/02/05 11:20:02
Jestem nauczycielka francuskiego, nie pracuje w zawodzie juz od lat, bo mnie na to nie stac (mialam swietnych nauczycieli i mam nadal).

Zyje sobie w tak zwanej zachodniej Europie gdzie miod i mleko w rzekach nie plyna I gdzie biegowe - week-endowe - zagraniczne spontany nie wchodza w gre. No chyba ze zaplanowane i przemyslane duzo wczesniej. Prasy nie kupujewole ksiazki. Tez mnie rozgoryczenie dopada w ramach poruszonych tu tematow.

A jednak uwazam, ze wszyscy tu jestesmy uprzywilejowani i jeszcze za te egoistyczne biegackie porywy otrzymujemy medale i oklaski ..wow!!!

~ Zycie jest uslane rozami, wiadomo - roze maja kolce!!! ~ tak to widze

Ps Jesli ktos chce pobiegac po londynskich okolicach nocleg i zdrowe jedzonko gratis. Zapraszam i zapraszalam juz nie raz ;0

-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/02/05 11:59:13
Wyliczanie ile można zaoszczędzić na podróży do Frankfurtu jadąc autem nie ma sensu najmniejszego bo nie o to autorowi chodzi. Tu nie chodzi o to czy jechać do Rzymu czy Franfurtu tylko czy jechać do Frankfurtu czy zapłacić autocasco za samochód.
Przykre w tym wszystkim jest to, że CR7 z Realu Madryt za złotą piłkę może sobie pozwolić tylko na zmianę telefonu i nową empetrójkę a nie na Audi Q7.
r.
-
2013/02/05 11:59:25
zajęcia od których w prl próbowaliśmy się wymigać, stały się pożądanymi obecnie profesjami - mam na myśli polską armię, której szeregi aby zasilić trzeba pokonać 85 kandydatów...
paweł - elegancja zwykle nie idzie w parze z lizaniem talerza ale jak ktoś ma klasę...,
wybieramy się w tym roku do sobótki na trening otwarty?
beata.usia - właśnie dziś rano myślałem czy nie zabrać kiedyś syna na weekendowy wypad do londynu, jeszcze nigdy nie leciał samolotem, nie jechał metrem, (tym bardziej wielokulturowym metrem), ani nie widział tylu biegaczy na raz, ilu mozna zobaczyć nad tamizą...
marsz
-
2013/02/05 12:04:29
Hi Marsz,
moj e- mail: beata.wdowczyk@gmail.com
Pomysl o terminach i daj znac!!
-
2013/02/05 12:23:59
Z całym szacunkiem dla znaczenia Wojtka w GW, ale C7R to raczej jest tam kto inny - raczej Pacewicz, a nasz sympatyczny gospodarz to raczej Sami Khedira ;-) a teraz zgadnijcie kim jest The Special One ;-)
-
Gość: 1.marsz, *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/02/05 13:17:56
the special one, może być tylko the one:)
dzięki beta, jeśli tylko się wyjazd skonkretyzuje, to napiszę
marsz
-
2013/02/05 13:36:52
Są już pierwsze konsekwencje naszych wpisów. Został odwołany prezes Agory. Wojtek, może będzie lepiej?
-
2013/02/05 14:02:21
Ale burza :-)

Jeśli czegoś nie napisałem, to tego, co zawarł w komentarzu Robs - o empetrójce, telefonie i audi q7. Może powiecie, że mam przewrócone w głowie, ale to moja głowa. Chociaż akura audi mi się nigdy nie marzyło.

Picta uspokoję - nie uważam się za mistrza świata wszechwag, zdobywcę złotej piłki itd. Uważam tylko, że gram w pierwszym składzie Realu Madryt, a oni tam chyba nie jeżdżą starymi peugeotami. Bo qashqaiem to jeździ Wojtek z Kancelarii (i dzięki Kancelarii), a nie Wojtek z Gazety.

Wszystkich uspokoję, że nie odwaliło mi na punkcie pieniędzy, cieszę się tym, co mam i doceniam to. Tylko przy okazji tego Frankfurtu poczułem ostry zgrzyt w głowie - stąd ten odcinek.

Jeszcze Johnsona uspokoję, że praca w Kancelarii nie zabiła mojej radości biegania. A więcej - mam teraz emocje związane z własnym bieganiem i emocje związane z bieganiem podopiecznych. Radości, a bywa że rozczarowań, a w każdym razie wszelkich emocji mam jeszcze więcej.

Sten - aż się boję, co będzie dalej ;-)

A Dziki dziś jak zwykle ograł mnie w ping ponga. Tym razem 4:1
-
Gość: fido, *.interia.pl
2013/02/05 14:02:47
Czyli ile konkretnie Pan zarabia?
-
2013/02/05 14:05:23
fido (jesteśmy tu po biegowemu na 'ty') - skorzystam z prawa do prywatności i nie odpowiem.
powiem tylko, że zarabiam w gazecie nominalnie na oko jakieś 50-70 proc. tego co 10 lat temu. realne zarobki wynoszą więc zapewne jakieś 30-40 proc. tych sprzed 10 lat.
-
2013/02/05 14:28:10
Wojtek, czyli zarabiasz tylko 10% więcej niż ja 5 lat temu :-) To jak na Real rzeczywiście słabo.
-
2013/02/05 14:37:11
No, niezłe jaja, nie ma co...
Gdzieś z końca 2012 r. utkwiła mi w pamięci krótka informacja (była w PAPie i za PAPem została powtórzona sporo razy tu i ówdzie), że w przeliczeniu dziennikarzy na obywateli Polska jest na szarym końcu w Europie.
A dlaczegóż to? Prof. Mikołejko mówi: nie ma nas kultury miejskiej, której integralną częścią jest czytanie gazet, bo nasze miasta zaludniają ludzie ze wsi.
A więc znów ciężka historia Polski? Być może. Z pewnością poziom dziennikarstwa nie jest u nas za wysoki, co też rzutuje.
-
2013/02/05 14:41:06
A tak na serio.
W powietrzu wisi jakaś rewolucja w sprzedaży szeroko rozumianych dóbr intelektualnych. Do niedawna można było nad tym panować, ponieważ wszystkie kanały dystrybucji były w miarę łatwe do nadzoru. Internet spowodował, że bramki kontrolne stały się dziurawe jak sito. System próbuje te dziury uszczelniać, ale jest to walka skazana na porażkę. Część systemu próbuje przedefiniować pojęcie tego towaru, inna próbuje zdefiniować nowe produkty na bazie starych. Szkoda, że nie biorę w tym udziału. A może trzeba się przekwalifikować i zanurkować w tę breję?
-
2013/02/05 15:19:04
Przykre to bardzo, ale nie tylko w dziennikarstwie zarobki pikują (choć fakt: tutaj najbardziej). Pikuje wszystkim powyżej średniej, od copywriterów, po dyrektorów.
-
2013/02/05 16:28:16
Ależ jest to Twoja, Wojtka Staszewskiego, wina. No i tak hołubionego przez Ciebie Realu Madryt, czyli Agory. Siedzisz spokojnie na dość wysokim stołku i nie zauważasz, że ludzie dookoła Ciebie znikają, przestają coś robić albo robić tego nie umieją. Nawet siedząc w Świątecznej powinieneś dostrzec dramatyczny spadek jakości mediów, które tworzycie. Wielu ludzi w Agrorze nie widzi, że czasy się zmieniły i "papier" idzie na dno. "Internetu" zaś nie rozumieją i próbują go robić tak samo, jak "papier". Z iloma cennymi ludźmi Agora się w ostatnich latach pożegnała, nie łatając dziur, albo łatając je studentami? A jak się weźmie młodego człowieka, to trzeba go najpierw nauczyć a nie kazać mu robić i nie kontrolować. A po drugie płacić normalne pieniądze, bo na długoterminowe głodowe staże będziecie przyciągać coraz mniej ambitne jednostki. Albo tak jak teraz - ściągać dzieci wieloletnich pracowników, również niekompetentne i niedouczone.
Mam nadzieję, że nie obrazisz się za surową ocenę firmy. Ale to właśnie stąd biorą się Wasze kłopoty.
-
Gość: washthedisher, *.internetia.net.pl
2013/02/05 16:44:26
Panie Wojtku, pocieszę Pana - do 40tki brakuje mi kilka lat i WIEM, że jeśli kiedykolwiek będę chciała mieć dzieci to przed kocem roku 2013 muszę być na zmywaku w Anglii, po to, żeby w przyszłym roku jak najszybciej zajść tam w ciążę.
Jestem nauczycielem, wykładowcą akademickim, mieszkam w 4 mieście w Polsce i nie stać mnie na życie - czynsz, jedzenie, ubranie kupowane w Lidlu i lumpeksie są poza moimi możliwościami. Mam zrobione studia (2 kierunki x 5 lat), 3 kierunki studiów podyplomowych, dodatkowo roczny kurs uprawnień nauczycielskich.
-
Gość: Realista, *.garwolin.vectranet.pl
2013/02/05 16:45:25
Nie grasz w żadnym Realu, tylko spadkowiczu z ligi. Agora wykaże stratę za 2012 rok, a sprzedaż gazet pikuje - "GW" także. Zatem jakim cudem miałbyś dostawać więcej w tonącej firmie, z której zwalnia się właśnie prezesa?
-
2013/02/05 16:57:33
Moim zdaniem autor bloga mylnie interpretuje swoją pozycję zawodową. "Gazeta Wyborcza" Realem Madryt polskiego rynku medialnego była może tylko w latach 90. Ale teraz, kiedy czyta ją 230-250 tys. osób, trafniej byłoby ją nazwać Legią Warszawa albo Lechią Gdańsk. Albo tak: 6-7 lat temu, kiedy "GW" sprzedawała jeszcze 400-500 tys. egz. dziennie, była Legią, a przy obecnej sprzedaży jest tylko Lechią. Swoją drogą ciekawe, o ile zmalałby budżet klubu piłkarskiego, gdyby w kolejnym sezonie zdobył dwa razy mniej punktów niż w poprzednim (bo np. mimo ładnej gry zostałby zdziesiątkowany kontuzjami, zbankrutowałby duży sponsor, a część kibiców ogłosiła bojkot) i zamiast awansować do rozgrywek międzynarodowych broniłby się przed spadkiem do drugiej ligi...
Gigantami medialnymi na miarę piłkarskiego Realu są w Polsce tylko cztery główne stacje telewizyjne (ale też coraz bardziej tracą, na rzecz kanałów tematycznych), bo ogląda je codziennie po kilka milionów widzów. I może jeszcze ze dwie stacje radiowe, których pasma poranne miewają podobną słuchalność.
Rozwój internetu sprawił, że rynek mediowy drastycznie się zdywersyfikował, zdecentralizował. I nie ma już na nim Realu czy Barcelony, tylko setki, czy nawet tysiące, Pogoni, Ruchów, Lechów i Lechii. W tej sytuacji to "GW" może być słabeuszem przegrywającym biznesowo z "Faktem", Onetem czy Pudelkiem. Wystarczy zresztą zerknąć do sprawozdań finansowych Agory, Onetu (kiedy jeszcze był w Grupie TVN) i Grupy o2 (kiedy szykowała się do wejścia na giełdę).
Podsumowując: w dziennikarstwie zły pieniądz wypiera dobry. Dlatego bycie czołowym reporterem najbardziej hołubionego działu największej gazety opiniotwórczej nie tyle nie gwarantuje sukcesu finansowego, co może go wręcz utrudniać...

A jeśli chodzi o wyprawę do Frankfurtu, to sposób, żeby sobie na niego pozwolić wydaje się prosty: trzeba było zrezygnować z z opisanego parę notek wcześniej wyjazdu na Kretę (staszewskibiega.blox.pl/2013/01/Cudowne-lata-pod-psem.html).

No i mam dla autora pocieszenie: i tak jest wśród zaledwie 12 proc. Polaków, którzy wybrali się w ostatnim roku na wakacje zagraniczne (podroze.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/396984,mamy-najwyzej-dwa-tysiace-na-wczasy.html)
-
2013/02/05 17:12:51
Witam coraz liczniej zaglądających tu niebiegaczy. Z opiniami na temat Gazety, Realu oraz na mój temat nie będę polemizował, bo opinię każdy może mieć. Tylko małe sprostowanie faktów: w zeszłym roku byłem na wakacjach w Rabce Zdrój i w Łebie, a nie za granicą. Opisany wyjazd na Kretę miał miejsce cztery albo pięc lat temu, byla to podróż poślubna z MSŻ. Od tego czasu byliśmy za granicą raz - trzy albo cztery dni na Słowacji.
No i jednak nie powstrzymam się: problem nie leży w niemożliwości zgromadzenia pieniędzy na wyjazd do Frankfurtu, bo taką sumę dalibyśmy radę wyłożyć. Tyle że nas na takie wydatki nie stać, a ja się nie zgadzam... itd., jak wyżej
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/02/05 17:29:52
Kurczę, ile lat trwało dojście do takich wniosków, które - wbrew dziennikarskiemu narcyzmowi - dotyczą także innych zawodów?

Od 20 ponad lat w Polsce pluje się na Marksa, który nie odpowiada za komunizm, tak jak Nietzsche nie odpowiada za nazizm. Nie jest ideałem, ale jest jednak geniuszem, który wiele przewidział i wiele trafnie opisał. W każdym razie nie gorzej od Hayeka, Keynesa, czy nawet Balcerowicza i sp. z o.o..

I to ten Marks pisał o kumulacji kapitału w wybranych rękach...
O tym, że pieniądz sam w sobie służy do kontroli pracy mas, a nie do budowy dobrobytu.

Liberalni dziennikarze nie chcieli jednak słuchać niczego, co wprowadzało dysonans poznawczy. Sami budowali ten system. I zbudowali.

Tomala
-
2013/02/05 17:49:14
@wojciech.staszewski
W takim razie wycofuję się z mojej propozycji zorganizowania środków na Frankfurt poprzez rezygnację z Krety :)
Co nie zmienia faktu, że wyniki badań są nieubłagane: tylko 12 proc. Polaków wyjeżdża na wakacje zagraniczne, aż 42 proc. nigdzie nie wyjeżdża. Z wyjeżdżających co trzeci wyda na to max. tysiąc złotych, co piąty - max. 2 tysiące.
A w dziennikarstwie gazetowym jest teraz taka sytuacja, że chyba nie ma co narzekać, że się mało zarabia, tylko cieszyć, że nadal ma się pracę... Bo raczej nadchodzi okres dominacji mediaworkerów i metody kopiuj - wklej - dodaj coś szybko, a kończy się czas reportażystów i eseistów (co jako czytelnikowi zdecydowanie mi się nie podoba, ale często okazuje się efektywniejsze biznesowo).
-
2013/02/05 18:35:56
Taak, radio się obroni, to pocieszająca perspektywa, podczas biegania nie da się czytać gazet :) Najbardziej wolę dziennikarstwo radiowe, chyba że akurat rozmawiają z politykami.

Wojtek, cofam analizę psychologiczną, to dobrze, że masz te zasoby radości, a ze mnie żaden psycholog...

Dlaczego wspomniałem o bieganiu? Już wyjaśniam, bo dyskusję śledzi 235 lajków, a Wojtek otworzył dostęp dla strzałów znikąd, no i pojawiają się trywialne pseudonimy. Otóż, generalnie, to jest blog o bieganiu i życiu, ale raczej osobistym, a jak ktoś chce postrzelać do sylwetki liberała to na Agorze miejsce się znajdzie...

To biegowo napiszę na fejsie... no dobra, napiszę tutaj :) Z pracy do domu (z górki) kolejna życiówka, 56'55" w tempie na 32km i ścianę zaraz potem :) To razem dzisiaj 24km w tempie maratońskim, w dwóch porcjach to całkiem znośne. Volty 33 mają taką plastikową wkładkę na 2/3 podeszwy, widać ją od spodu, czuję że sprężynuje, fajne.
-
2013/02/05 18:43:07
Z Realem to sromotna porażka. Nie przesadzajmy, nawet Evertonem ani Parmą nie jesteście. Może sobie Pan mówić, że Wyborcza (chociaż mi się bardziej podoba Wybiórcza, nie dlatego, że jestem anty, ale dlatego, że jest w tym sporo prawdy) to Wisła Kraków na polskim rynku prasy, ale nie Real.
Może Pan sobie biadolić że rynek się kurczy, itd. ale jest to poniekąd w dużej mierze wina Michnika i innych jemu podobnych wydawców oraz samych dziennikarzy (ja tu używam określenia dziennikarzyny albo marne dziennikarzyny). Real sprzed ery Mourinho przez kilka lat nie mógł awansować do ćwierćfinału LM, wypadł nawet z 1 koszyka przy losowaniu, niby był kilka razy mistrzem Hiszpanii w tym okresie, ale raczej były to pyrrusowe zwycięstwa. Jak to mógłby ktoś określić - dno i wodorosty dla tak wielkiego klubu. I mimo to zawsze się kasa zgadzała, zawsze się interes kręcił i były pieniądze na Ronaldów, Owenów, Zidanów, Figów i Beckhamów. Na początku tego wieku mieli prawie 400 mln dolarów długu, teraz jest to niecałe 160 mln euro i z roku na rok maleje, nawet pomimo tzw. drugiej ery Galacticos, czyli Benzemów, Cristianów Ronaldów, Kaków, Ozilów, Khedirów, itd. Przypadek? Nie, przemyślana strategia i ludzie, którzy wiedzą jak i co zrobić, żeby interes się kręcił.
Kaka siedząc na ławce potrafi zarobić dla klubu więcej pieniędzy niż Wy (dziennikarzyny) dla gazety. Podstawą każdego biznesu jest uderzanie w odpowiedni target. Jak się tego nie robi, to nie ma odpowiedniej sprzedaży. Musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jeszcze te gazety kupuje, kto chce je kupować i co trzeba zrobić, żeby oni chcieli te gazety kupić. Ja się mogę mogę przyznać bez bicia: gazet nie kupuje, bo aż mi się niedobrze robi jak czytam wypociny niektórych marnych dziennikarzyn. Większość tekstów jest nierzetelna, stronnicza i polega na przepisywaniu domysłów innych zmyślających dziennikarzyn z zagranicy. Poziom jest marny i przypomina raczej wypracowania z jakiegoś podrzeszowskiego gimnazjum, a nie ludzi, którzy pokończyli po 2 fakultety i tytułują się z przodu mgr. Piszcie więcej o głupotach w stylu: The Sun podaje, że Mourinho od czerwca w Chelsea, La Gazetta dello Sport podaje, że Ferguson od czerwca na emeryturze. Zdajecie sobie sprawę, ile razy już pisząc podobne głupoty zwalnialiście Mourinho z Realu cytując za Asem, Marką, Sportem.es, Mundo Deportivo, Bildem, Kickerem, itd.?? Pewnie z 10 jak nic. I jakoś ten Mourinho nadal w tym Realu jest. To was ośmiesza, kompromituje. Po co ja mam kupować Gazetę Wyborczą jak ja: na stronach o polityce czytam tylko że Jarosław jest zły, jego partia jest zła, niszczy Polskę, itd., na stronach o Gospodarce czytam że jest w Polsce prosperita, itd. a jak się rozmawia z ludźmi to wszyscy narzekają (nawet Pan narzeka), na stronach o Kulturze czytam o teatrach i filharmoniach na które albo nie mam czasu albo mnie nie stać, na stronach o Sporcie czytam o tym co sobie mogę poczytać w Internecie, czyli Mou w Chelsea, Robert w Bayernie, Widzew testuje 5 nowych chłopaków, a w Legii szykują się na mistrzostwo. Jak mnie będzie interesowało ilu chłopaków Widzew/Lechia/Jaga zaproszą na testy to sobie na klubową stronę wejdę.

Co do Pana nagród to powiem tak: nie raz i nie dwa już się przekonałem, że na tym świecie niektóre nagrody (np. Złote Piłki FIFA, pokojowe Noble, itd.) przyznaje się nie za prawdziwe zasługi, tylko z troszkę innych powodów. Po drugie: na bezrybiu i rak ryba. Jak poziom jest marny to łatwo jest się wybić - Panu się wydaje, że jest Pan tak dobry, a mi się wydaje, że poziom jest tak marny, że jak ktoś się choć trochę ponad ten poziom pojawia to już mu można dawać nagrody seryjnie.

-
Gość: Marzena, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/02/05 18:50:13
Podsumowując: każdy powinien zarabiać tyle, żeby mu wystarczało. Na przyjemności również. A póki co, dobrze, że są ludzie (tacy jak Wojtek), którzy robią, to co lubią i robią to dobrze. Wojtku, dzięki za świetne teksty.
-
2013/02/05 19:10:14
Ale się tu porobiło. Na szczęście szybkostrzelnym zaraz skończą się naboje i zostaną sami długodystansowcy.
Wbiegłem do lasu, a las mnie odrzucił, rzucając błotnisty lód pod nogi. Nie da się biegać po ciemku w takich warunkach. A może się da, ale nie ma to sensu.
Johnson - dzisiaj zacząłem wizualizować bieg po 7 szczytach. Będzie jazda. Będziemy tam i Realem i Lechią jednocześnie :-)
-
2013/02/05 19:19:40
Punktacja pracy w zakresie wyniku (pieniedzy) . Pomijam zamilowania. Choc moze byc tak ,ze za zamilowania placi jakis np. rozczulony dyrektor firmy.
Skala 1 - 5.
Za co powinni nam placic ?
A/ Wysilek fizyczny.
B/ Wysilek pod katem psychiki, zaangazowanie intelektualne
C/ Srodowisko pracy - czy jestesmy tam , gdzie sa pieniadze, jak tam sa, to jestesmy sprytni i powinnismy dostac.
D/ Ryzyko zawodowe - odpowiedzialnosc finansowa, ryzyko utraty zdrowia (np. kaskader)
E/Pod katem pracodawcy - chody , plecy , jego wsparcie , kontakty miedzyludzkie co przyniosa kase, bycie w wielkiej firmie.
Pomine perspektywy bo bylyby punkty na minus. Zapewne. Czasem sie pracuje dla przyszlych efektow.Pomijam efekty nadzwyczajne w pracy - wymurowanie domu w jeden dzien , czy nagrody jakiekolwiek by nie byly itp.

Punktacja dla dyrektora banku , lekarza i zawodowego biegacza.
Dyrektor : A1,B5,C5,D5,E5 - pkt. 21 - oczko..:).
Lekarz : A3,B5,C1,D3,E1 - pkt 13
Biegacz-zawodowiec : A5,B3,C1,D3,E1 - pkt. 13
Wygrywa dyrektor banku a biegacz powinien zarabiac tyle co lekarz...).
Dla biegacza jako chody i wsparcie przyjalem PZLA i 1 pkt. Moze sie myle ?..:)).
U mnie punktacja - A2,B4,C5,D5,E3- pkt. 19.
Cala ocena subiektywna.
-
2013/02/05 19:41:44
A Dziki dziś wygrał rano z Johnem w ping ponga, a potem długo rozmawialiśmy o tym, co powyzej. Dziki patrzy na ten proces już od lat, jak nie wiadomo jak coś powiedzieć, to najlepiej przez pieniądze, nawet jak przypadkiem nie chodzi o pieniądze. Czytajcie uważnie. Wy, czytający co chcecie i czyhający na słaby punkt. Słabym punktem u Johna dziś był atak. Nie wchodziły silne piłki, chociaż próbował. Wygrałem 4:1, John niezbyt zadowolony, ale nietknięty, to coś nowego, co obserwuję u mojego Przyjaciela, fascynująca odporność, ruch i strata, a nie stabilizacja i w pewnym sensie śmierć. Żadnej, nawet małej, stabilizacji, lepszy ruch i strata.
A Dziki dziś 11,2 km po Kępie. Nic specjalnego. Bieganie.
Sten - lodowe warunki w Puszczy. Biegać się nie daje i daje jednocześnie. Wszystko od tego zależy, na czym komu zależy. Dziki
-
2013/02/05 19:51:50
Dziki - to puszczę odkładamy na inny termin. Myślę nad sobotą. Może w miasto. Może Agrykola, nigdy tam nie biegałem treningowo. Może 20 x podbieg?
-
2013/02/05 20:24:13
To też zacznę od dzisiejszego biegania - 11km po asfalcie w tym 4 km podbiegów, skipów, wieloskoków/wielkich skoków. We Wrocku prawie wiosennie. W niedzielę był krosik po lesie - zero!!! śniegu. Trochę chlapy. Ptaki się ożywiły. W ubiegłym roku właśnie zaczynała się zima :-)
Marsz - no, wiem przecież... ale, to wyraz uznania dla restauratora takie wylizanie talerza.
Do Sobótki już czas uderzyć... następna niedziela lub sobota. Zadzwonię.
Wojtku (jeśli wszystko czytasz) SOS - a takiego gościa jak Jarema Dubiel to Ty znasz?
Zdrówko!
-
Gość: , *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/05 20:46:54
kamilmnch1
a mnie wkurawiają komentarze w stylu- "tam gdzie wczoraj stało zomo"- huj wam w dupę - też mogę w taki sposób ale po co...
biegowo 5km luz 5km szybko
a rodzinnie- wymoczone ciała

miłego for ewry łan jak śpiewał Freddi :-)
-
2013/02/05 22:15:35
Wojtek - nie w tym rzecz, żeby Ciebie rozliczać, ale sam napomknąłeś o wyjazdach zagranicznych (nie wiem zresztą po co). Czyż jednak nie umknął Ci wyjazd, bodajże z wiosny 2011 r. na dość egzotyczny maraton, który relacjonowałeś na blogu ?

-
2013/02/05 22:22:58
Fajka - tak. Za pieniądze sponsora - izraelskiego ministerstwa turystyki - które chciało nagłośnić maraton w Jerozolimie (dopłacaliśmy za żony). Byłem też na maratonie na Gran Canarii za pieniądze biura turystycznego, które wysyła ludzi na egzotyczne, zimowe maratony. Z obu maratonów napisałem relacje na blogu i w Gazecie. Takie atrakcje są, a może raczej były, bonusami w pracy dziennikarskiej.
-
2013/02/05 22:25:07
Strzelają do Kamila, właśnie do niego? Hmm, czyżby nasz dawno nie czytany ex-kolega? To co Wojtek, eksperyment ze strzałami znikąd się nie udał? Zrób coś, bo średnia krajowa nam przecieka...

Sten - mam dwa scenariusze, tylko jeden z nich jest user-friendly: spanko na Szczelińcu, jak się uda to o już 22.
-
2013/02/05 22:29:34
Wojtek - no tak, teraz przypominam sobie. Ale chyba lepiej żeby w tej dyskusji obyło się bez niezamierzonych niedomówień.
-
2013/02/05 22:34:39
Marzena - dzięki za podziękowanie :-)
Pjachu - nie znam Jaremy Dubiela, wrzuciłem sobie w googla. Napisz może na priva na FBooku w czym rzecz, skoro SOS.

Johnson - eksperyment ze strzałami znikąd sprawdzał się przed burzą. Mam nadzieję, że jak burza przejdzie, będzie się sprawdzał nadal.

Gość 213 - trochę nie rozumiem, o co chodzi w tym wpisie, ale użycie wulgaryzmu (z błędem) świadczy o nieprzyjaznym ataku. Nie zgadzamy się na blogu na wzajemne ataki (chyba, że ktoś schowa Garmina do szuflady ;-)

jopek - dobrze jest czasem usłyszeć słowo "dziennikarzyna", być w taki sposób potraktowanym, poczuć to na własnej wrażliwości. to uczy, żeby starać się nigdy nie traktować adwersarzy bez szacunku.
nie rozumiem twojej rozbudowanej metafory futbolowej. rozumiem insynuację w ostatnim zdaniu, że otrzymałem nagrody z jakichś tajemniczych, niegodnych powodów. insynuacja to brzydka rzecz.
-
2013/02/05 22:35:45
Fajka - jasne, każde pytanie jest dobre, chociaż to nie znaczy, że na każde odpowiem. Na to odpowiedziałem, jak masz kolejne, to pytaj :-)
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/02/05 23:06:21
Żeby nie było że wszystkie strzały znikąd ranią dołączam się do podziękowań dla autora bloga za fajne teksty i biegową inspirację. Dyskusja wyjątkowo gorąca, jak na pod-blogowe standardy, jako mąż nauczycielki chciałem przed chwilą też wylać trochę żółci ale stwierdziłem że zanim coś napiszę najpierw pobiegam. Tak więc już mi przeszło:) 10km/50min przy życiówce 49 bez kilku sekund, ałć.

Wszystkim dobrej i spokojnej nocy

Miko
-
2013/02/05 23:27:28
Dobrej nocki dla wszystkich - kolysanka z imienninkiem Wojtka w tytule.
m.youtube.com/watch?v=n6Vp8Ny7sa8#
Wojtku,rowniez dziekuje za inspiracje i...prowokacje :-)
-
Gość: DzikiDzikiDzikiDziki, *.centertel.pl
2013/02/05 23:41:10
JOHN - ja Cię proszę, nie tłumacz się. Nie tłumacz, co autor miał na myśli. Zrób sobie analizę Sonetów Krymskch, już lepiej...
-
Gość: Dziki, *.centertel.pl
2013/02/05 23:46:45
...jak tłumaczysz to psujesz własny test... Czytajcie UWAŻNIE do trzeciego dna... Dziki
-
sfx
2013/02/06 07:59:41
wczoraj, chyba przez to wszystko, przypadkiem ruszyłem biegać o 30 minut za wcześnie... bo zwykliśmy to robić we wtorki o 18:30, i trwa to od ładnych kiku-nastu(dziesięciu) miesięcy. tak więc spowodowało to wydłużenie zabawy o dodatkowe 4,3k by nie zmarźć ;). łącznie 2h12' i 24k+.
-
2013/02/06 08:44:30
Wojtek, ale odcinek, ale dyskusja, toż to temat na niezły reportaż :-). Nie chcąc się dać wciągnąć za bardzo w dywagacje (bo chyba wiele, a może nawet zbyt wiele już zostało powiedziane), to mam tylko taką refleksję, że podobne przemyślenia związane z nomen omen niedocenieniem pracy mają przedstawiciele wielu zawodów, nie tylko nauczyciele, dziennikarze, lekarze, ale także urzędnicy :-). We wszystkich tych przypadkach bardzo łatwo w mojej ocenie "inni" kierują się stereotypami, niesprawiedliwymi ocenami i populistycznymi poglądami (bo kto lubi np. urzędników). Jak jest rewers to jest i awers, sami zainteresowani też uważają, że tylko oni się muszą ciągle dokształcać (np. nauczyciele), mają niebywały talent i misję (np. dziennikarze), czy przesadnie są ważni i zapominają co powinno być esencją ich pracy (np. urzędnicy zapominają o roli służebnej wobec społeczeństwa i często brakuje im właściwej postawy). Kropka.

Biegowo - wraz z grupą znajomych w sobotę jedziemy pobiegać po górach, chociaż mam blisko góry, to zimowych doświadczeń w bieganiu po nich nie mam :-). www.wilczegronie.pl. Wojtek (może ktoś inny też), masz jakieś porady? Mniej się pije? Mniej się je niż w lato? Trzeba się jakoś szczególnie inaczej ubrać niż podczas warunków zimowych na płaskim?
-
2013/02/06 08:48:12
Johnson - spanie na Szczelińcu? Zastanawiam się nad tym czy spanie jest konieczne? Może krótka drzemka, kilkanaście minut?

Dziki, za twoją radą przeczytałem tekst Wojtka do trzeciego dna i im głębiej sięgałem tym mniejsze robił na mnie wrażenie, niestety. Mam dużo większe problemy niż Wojtek i traktuję to miejsce trochę jak wizytę w odrealnionym świecie. Tu liczą się minuty, sekundy, kilometry, tętna i endorfiny. Niewiele ma to wspólnego z hardcorem codziennego życia i tak jest dobrze. I tak niech zostanie, o co proszę ja - Sten2013.
-
2013/02/06 09:33:34
andante - to fakt, że w zimie nie zabieram nigdy picia na długie wybiegania, ale staram się napić gorącej herbaty przed biegiem. jeść dużo, więcej idzie na spalanie. ubranie jak zwykle, tylko pamiętaj, że po biegu jak najszybciej musisz założyć suche skarpety, trzeba je mieć przygotowane. i zabrać w góry telefon (telefon alarmowy 112)
-
2013/02/06 09:48:24
Oj chyba jednak GW to Królewscy - bo tyle hejterstwa wywołuje co Real u fanów Barcy. A ja Cię Wojtek przepraszam za pozabiegowe dywagacje, bo jak czytam niektóre wpisy powyżej to po prostu krew mnie zalewa. I tak najbardziej lubię Waszego The Special One ;-) a Ty zdecydowanie jesteś w pierwszym składzie (jak dla mnie w komplecie z WO i Samcikiem ;-).

A propos biegania to się pochwalę. Fajny trening dziś. 50m Skip A pod górę + 50 m skip C pod górę + 100 m zbieg z góry na maksa + 100 m sprint pod górę + 100 m marsz z góry. I tak 7 razy. Całkiem fajne i wymagające.
-
2013/02/06 10:00:48
Andante, też dawno nie czytany :) Z Twoimi mozliwościami, na tak krótką (15km) trasę, o tak duzym przewyższeniu (750m), to bym się ubrał na krótko, bo to będzie sprint, szczególnie na trasie ubitej skuterami. No dobra, nie musisz na krótko :), ale nic więcej niż po dolinach, bo zgrzejesz się ostro. Na trasy 2x dłuższe i mniej przetarte zawsze zabieram termosik, kanapki, stuptuty i ewentualnie cienkie przeciwwiatrowe drugie spodnie (gdybyś musiał iść z powodu kontuzji), o skarpetach nie myślę, bo zawsze grzeją, ale smaruję obowiązkowo stopy. Słońca, mrozu i zabawy!

Sten - jak uważasz, to Twoja zabawa, ja wiem, że bez snu przez dwie noce zdechnę, a nie walczę tam o rekordy, tylko żeby to przeżyć z godnością. Zrób test i spróbuj nie spać przez dwie noce po Rzeźniku. Ja taki test mam już za sobą.
-
Gość: mfxyz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 10:08:17
cóż, możesz Wojtku mieć tylko schadenfreude: management Agory jeszcze bardziej pogubiony niż dziennikarze (choć pewnie z kasą większą) www.wirtualnemedia.pl/artykul/konflikt-w-agorze-to-sprawa-honoru-a-nie-kwestia-biznesowa
-
2013/02/06 10:22:32
chyba nie chodzi o to zeby wojtek sie tlumaczyl, tylko raczej jego post wywola jakas dyskusje. a nic tak nie zabija dyskusji jak bierze w niej tylko jedna strona, bo wtedy jest monolog.

@andante
bieganie zima po gorach - tak, zdecydowanie wiecej jedzenia, bo organizm spala wiecej zeby ogrzac wychladzajace sie czlonki. a temat suchych skarpet byl juz tu walkowany - ja polecam takie zeby mialy duzo coolmaxu w skladzie, bo wowczas wilgoc jest momentalnie odprowadzana od stopy. jesli masz do tego przewiewne, lekkie buty, to wilgoc wychodzi z buta momentalnie i po minucie od przebiegniecia kaluzy masz juz sucha noge. bez sciemy.
-
2013/02/06 10:32:49
Kurczę Wojtek, czułem, że coś mnie w tym tekście uwiera. I już chyba wiem, co. Ten Real. Moim zdaniem Agora nigdy Realem nie była, nie miała na to szans, ani też o taką pozycję nie walczyła. Firma wydająca Gazetę nie była nawet Malagą, ani Saragossą, a jedynie (w swoich złotych czasach) najlepszym zespołem polskiej ekstraklasy. Kilka sezonów z rzędu team zgarniał wszystkie możliwe puchary i mistrzostwa, potem miał pewne miejsce w środku tabeli, teraz jest w strefie spadku i jeśli nie zajmie się nim twórczy i odważny manager - drużyna, mimo świetnych zawodników - skończy w okręgówce.
-
2013/02/06 10:52:02
Gazeta Wyborcza to Śląsk Wrocław. Chciałbym..:). Natomiast się dziwie,że Wojtek- liberał daje przyzwolenie na ataki na swoim blogu na tych co maja garmina w szufladzie. Krótka powinna być analiza u każdego gdzie go ma, jesli ma. Ja mam go na polce ale przeniose do szuflady. Dziki i inni atakujcie.
-
Gość: hm..., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 11:07:49
więcej sensacyjnych artykułów na jedynce gazety, więcej kłamstw i szukania kliknięć za wszelką cenę a będziemy mieli do Pańskiego zawodu jeszcez większy szacunek. dziennikarz zawsze był i będzie więźniem kolegium redakcyjnego, popularności treści zamiast jakości treści i nierzadko tego, kto płaci za redakcję.

moja anonimowa rada: proszę wreszcie znaleźć etyczny zawód
-
2013/02/06 11:12:35
Johson - też mi się wydaje, że nie dam rady zrobić całej trasy bez snu. Zastanawiam się tylko, czy zaplanować czas i miejsce, czy raczej poczekać do momentu kiedy już nie da się dalej zasuwać. Po sobie wiem, że 15-30 min drzemki potrafi mnie mocno postawić na nogi. Ale i tak to wszystko teoria. Im więcej myślę nad tym startem, tym więcej pojawia się niewiadomych. I o to chyba chodzi.
-
2013/02/06 11:37:59
Masz rację Sten. A Dziki też psuje swoimi komentarzami tekst Johna. To kiedy Puszcza? W weekend za tydzień Choszczówka, to może za 2 tygodnie? Dzi
-
2013/02/06 11:38:37
Nie wiem, ile zarabia obecnie dziennikarz, ale nie sądzę, żeby to było mniej od wykładowcy akademickiego, który nieliczące się do emerytury lata włożył w wykształcenie (5 lat studiów plus 4 doktoranckich) i dopóki nie zostanie profesorem, ma ok. 2500 miesięcznie, a potem nie aż tak znowu dużo więcej. Nie wiem, czy uważa Pan, że dziennikarz to coś więcej, ktoś ważniejszy niż adiunkt na dobrym uniwersytecie? Mam doświadczenie w obu zawodach (byłam kiedyś dziennikarką tej samej gazety, a potem radia) i powiem tak, że jednak praca naukowa wymaga więcej, wkłada się w nią więcej czasu i więcej wysiłku (bo jeszcze uczenie studentów dochodzi). Wymaga więcej odpowiedzialności, zostaje na dłużej. A mimo to nauczyciele akademiccy, naukowcy, mają jedne z najniższych pensji w Polsce - nieporównywalne z zarobkami ich kolegów po fachu na "zachodzie" (w sensie starej UE), nawet tym objętym kryzysem, jak Grecja. Tam mieszkałam u emerytowanego profesora, inżyniera, który narzekał, że emerytura (!) spadła mu z 3 tys. euro do 2.5, a może nawet sięgnie 2.3.

A potem wy, dziennikarze, rzucacie gromy na polską naukę. A jak ona ma funkcjonować, jeśli jest skandalicznie niedofinansowana, większość kadry musi dorabiać na boku, a ministerstwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to głupszych przepisów?

Skądinąd, myślę, że ma Pan równe, a może i lepsze możliwości, żeby do pensji dorabiać, niż wielu naukowców, co więcej - w mniejszym stopniu ucierpi na tym Pańska kariera zawodowa. Ja tłumaczę książki, żeby zarobić na realizację swoich marzeń, czyli podróże po Europie śladami starożytności klasycznej. Pan chciałby biegać - kto Panu zabrania na to zarobić obok pensji???

Oczywiście, ja też wolałabym mieć wyższe zarobki, takie na poziomie europejskim. Nie musieć z własnej kieszeni finansować sobie wyjazdów na konferencje. Ale chwilowo nie mam i nie obrażam się z tego powodu na moją sytuację (sama ją przecież wybrałam). Choć dokładanie z ciężko zarobionych pieniędzy do kariery budzi we mnie bunt. Pan jest dziennikarzem - może Pan znacznie łatwiej niż ja działać na rzecz zmiany sytuacji tak, żeby różnych ludzi w Polsce było stać na realizację marzeń. Ale niech Pan nie robi tego egoistycznie, tylko dla dziennikarzy...
-
2013/02/06 11:53:43
Dziki - myślę, że puszcza za 2 tygodnie o ile pogoda dopuści.
-
Gość: kwieto, *.man.com.pl
2013/02/06 12:18:36
Nie wiem czy śmiać się czy płakać...
Proszę wybaczyć, ale standard pt. "nie jest to dla nas wydatek tak spokojny, jak weekend na Mazurach" jest i tak znacznie powyżej standardu przeciętnego mieszkańca naszego kraju.

Argumentację "jestem świetnej klasy dziennikarzem, powinienem zarabiać więcej" odbieram jak zwykły szantaż i demagogię. Przypuśćmy, że ja jestem światowej klasy specjalistą od maszyn do pisania, że poświęciłem większą część życia na zdobycie tej wiedzy. Czy to automatycznie oznacza, że należą mi się świetne zarobki, zwłaszcza w świecie, w którym maszyn do pisania od lat się już nie produkuje?
Bo ja uważam, że skoro poświęciłem temu zagadnieniu więcej niż pół życia, to mi się należy?
-
Gość: n4, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 12:24:25
Osobiście kibicuje upadkowi finansowemu dziennikarzy jak mało czemu. przynajmniej jest jakaś sprawiedliwość- macie szanse doświadczyć losu, który tak entuzjastycznie, za grube pieniądze zachwalaliscie innym, kibicujac zwolnieniom grupowym i walcząc z "socjalnymi roszczeniowcami". Liczę tylko, ze rynek tąpnie na tyle gleboko, byście poczuli prawdziwa biedę, a nie "omg nie stać mnie na wywalenie 4k w weekend". Miłego sprawdzania swoich "niewątpliwych kompetencji" na rynku :)
-
2013/02/06 12:33:21
Samżeś facet ten system budował pracując w Gazecie Wyborczej. Sam się przyznajesz do liberalnej religii. Nie trzeba było być wyznawcą, trzeba było myśleć. Ty cierpisz za swoje grzechy, nie mogąc pojechać dla rozrywki za granicę, a wielu Polaków nie zna od lat dnia wolnego, bo na śmieciowych umowach dni takich nie ma - to też m.in. twoja wina.
-
2013/02/06 12:38:45
Przecież Wojtek napisał, że jest Wojtkiem Staszewskim a nie dziennikarzem!?
To chyba w dosyć dobitny sposób pokazuje jego stosunek również do obecnego dziennikarstwa. Ponadto, każdy kto czyta Wojtka teksty widzi jak wielka jest różnica między jego dziennikarstwem, a tym dziennikarstwem, które najbardziej rzuca się obecnie w oczy i które zresztą słusznie jest krytykowane.

-
2013/02/06 12:43:29
Sten - no muszę, ostatni raz...
Czy jeszcze nie widzicie, że John zaryzykował i postawił wszystko, pozycję zawodową, pracę w gazecie, wakacje na Mazurach, jakiekolwiek wakacje, spokoik i stabilizację. Żeby powiedzieć "dzieje się źle". Licząc się z tym, że jak przyjdzie następnego dnia do pracy, jego komputer będzie wylogowany, karta magnetyczna nie zadziała, a ochroniarz powie: "pan tu już nie pracuje"... Ostatni raz Dziki psuje tekst tłumacząc o co tu chodzi i o jaką w istocie stawkę. Godność droższa pieniędzy, prawda milsza pieniędzy. Przepraszam... Dziki
-
2013/02/06 12:59:56
Wojtek - okazuje się, że wielu czyta Twój blog nie ujawniając się, co widać pod Twoim najnowszym tekstem. Widocznie lubią też Twoje pisanie:))
-
2013/02/06 13:01:08
Dziki - ja też nie wytrzymałem, chociaż patrzyłem na to od innej strony. Ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo.
Johnson - ile spałeś w czasie "przejścia"
-
2013/02/06 13:15:26
Widzicie.

Sporo sznurków zostało pociągniętych.

Najprościej. Brakuje mi dziennika, w którym pisało parę osób, którzy stanowili trzon GW. Brakuje, za dużo stron przekartkowuję, coraz rzadziej po nią sięgam, coraz mniej przyczyniam do maratonu w FaM. Coraz mniej (wcale) wierzę, że coś takiego wróci, prędzej, wykrystalizuje się pewnie inne pole, które da możliwość tego czy innego biegu. Czego życzę.
-
2013/02/06 13:18:08
* zakładając oczywiście, że wzrost sprzedaży -> wzrost zarobków.
Oczywiste to nie jest, tak jak i nagrody i dobre reportaże niekoniecznie są przeliczalne na powyższe.
-
2013/02/06 13:28:16
Biegofanka - strzelcy znikąd to racznie nie cichociemni, tylko trafili tu przez link z Press.pl albo z facebooka. My, biegacze jesteśmy na 'ty', kto pisze na 'pan' albo na 'facet', raczej nie jest ze świata biegowego
-
2013/02/06 13:52:05
O kurczę, poszedł wpis w świat: natemat.pl/49669,wojciech-staszewski-dziennikarz-gw-skarzy-sie-na-zarobki-jesli-chcesz-duzo-zarabiac-nie-idz-na-dziennikarstwo Zgadzam się z Tobą Wojtku w 100% i gratuluję odwagi i powiedzenia tego wszystkiego na głos. I nie daj się teraz hejterom!
-
Gość: los, 62.122.80.*
2013/02/06 14:13:24
To nie widzial pan wczesniej, ze prostytucja nie jest specjalnie dochodowa?
-
2013/02/06 14:30:39
Ciekawa dyskusja. Obawiam się że media w kraju przespały moment, w którym trzeba było się zainteresować nowymi technologiami docierania do czytelników (i nie chodzi mi bynajmniej o wywiady video, realizowane przez nasze dzienniki w stylu przeniesionym z regionalnych telewizji circa '95). Przykłady ze świata dobrze pokazują, że ludzie chcą czytać dobre dziennikartsow, jest właściwie renesans dłuższych form reporterskich, itd. - tylko że nie u nas. Świetnym przykładem są nasze tygodniki, które wyglądają arahcicznie, nie mają też zbyt dużo do zaoferowania w kwestii treści, itd., ale wydawcy drapią się w głowę zdziwieni: dlaczego spada sprzedaż?
-
2013/02/06 14:32:16
Panie Wojtku

obowiązkowe przechodzenie na "ty" to jedna z rzeczy, które w międzynarodowej korporacji doprowadzały mnie do irytacji. I tak mi zostało, niezależnie od tego gdzie jestem. Trafiłam na blog w internecie szukając kolejnych ciekawych tekstów o bieganiu. Poza tym lubię Pana artykuły, bardzo podobała mi się książka. Odkąd mogę czytać wpisy tutaj, nie zaglądam do Gazety. Nie kupuję papierowego wydania od dawna, bo oszczędzam.

Obecnie nie biegam, jeszcze nie mogę. Z żalem, bo lubię odkąd pamiętam, tyle że bez Garminów i nawet podczas zawodów wynik jest najmniej ważny. Kibicuję Biegom Rodzinnym w Choszczówce, bo uważam, że to fantastyczna inicjatywa. Odezwałam się, bo zszokowało mnie użyte przez SFX porównanie. Ale to myślę z nim wyjaśniłam. Dla mnie sprawa jest zamknięta.

Szokują mnie wpisy takie jak m.in. ten od osoby podpisującej się los. Coś koszmarnego...

Pozdrawiam,
Ania nie z Biegowego Świata
-
sfx
2013/02/06 15:08:20
miło jest mi zabierać głos w dyskusji, która zatacza coraz szersze kręgi.
jak widać, najłatwiej jest komentować bez podpisu, albo z podpisem, którego weryfikacja jest niemożliwa.
i rzeczywiście anonimowość w przypadku rzucania i wylewania zarzutów jest co najmniej nie na miejscu. temat staje się wtedy wolną amerykanką, za co osoby incognito nie odpowiadają niczym. czyżby się czegoś bały? a może wstydzą się tego, co wyrażają.
w końcu wyraz "gówno" napisany klawiaturą sfxa, przez samego sfxa, do tego bądź co bądź organizatora niemałego biegu, nie jest tym samym "gównem" napisanym przez gościa. i miłym było i jest to, że nawet i ten aspekt można było rozwiązać i rozsądnie rozpisać :)
-
2013/02/06 15:29:57
tak jest SFX, dziwny jest ten swiat... w ktorym ludzie pokrzykuja schowani za rogiem...
pewnie pomogloby wybieganie, wtedy wszystko jakos lagodnieje, mozg sie wietrzy i zlosc ulatuje..

latwo wpasc w zabloconych buciorach, nasmiecic i przygladac sie z za rogu, co bedzie dalej... a dalej bedzie bieganie i zycie codzienne ;)
-
sfx
2013/02/06 15:30:52
i nocna ściema w październiku :)
-
2013/02/06 15:39:50
SFX, moim zdaniem nieważne kto obrzuca inwektywami. To że robi to organizator jednego z większych biegów, jedynie pogarsza sprawę. Ale tak jak napisałam, każdy może mieć gorszy dzień i trochę go może ponieść. Chyba to już wyjaśniliśmy. Nie zgadzam się z Twoim zdaniem na temat nauczycieli, do którego masz prawo. Wyrabiam sobie obecnie zdanie na temat części świata biegowego. Też mam do tego prawo.
Pozdrawiam,
Anna Milczewska

-
2013/02/06 15:40:48
radiowa trójka ma wartościowych dziennikarzy, redaktorów, celbrytów nawet:),
(nie chodzi tu o porównania z gw czy wojtkiem staszewskim tylko o pewne analogie)którzy potrafili, mimo różnych zawirowań, utrzymać i wysoki poziom programowy,
i przyzwoity udział w rynku (10-12%?) - gdzie i jak zarabiali/zarabiają pieniądze wszyscy widzimy, słyszymy, czytamy...
czy to sensowna ścieżka dla ambitnego dziennika, nie wiem
marsz
ps. wczoraj tylko 12 km na taśmie, dziś nic, co jutro przyniesie zobaczymy
-
2013/02/06 15:43:30
udanego sciemniania!!!
mialabym ochote na super zyciowke na moje 40 urodziny, wiec wiem, gdzie przyjechac :)
-
2013/02/06 15:45:12
I przykro mi, nie mam zielonego pojęcia kim jest SFX, kto organizuje jeden z większych biegów. Nie jest mi to potrzebne do biegania. am
-
2013/02/06 16:00:31
Aniu,
tez jestem nauczycielka (choc juz nie pracuje w zawodzie) i tez mi bylo przykro czytajac niektore wypowiedzi tutaj... nie lubie wulgaryzmow.
Swiat Biegowy, jak kazdy inny ma rozne oblicza...jestesmy ludzmi...tylko.
Warto zabrac to co dobre, a do tych szarosci juz nie wracac...

Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego co naj naj naj :)
-
2013/02/06 16:04:17
Tyle złości... złośliwości... po co? Lepiej pobiegać i przegonić...
-
sfx
2013/02/06 16:11:28
anka.
to pewnie przez ten podpis "Ania nie z Biegowego Świata" :)
bo faktycznie w biegowym światku tak się miło utarło, że nie jest ważne czy ktoś jest dyrektorem, prezesem, dygnitarzem czy po prostu zwykłym szaraczkiem - wszyscy jesteśmy na równi. nie jest też ważne czy biegasz raz, pięć czy siedemnaście razy w miesiącu. wszyscy traktujemy się tak samo. i nie ma istotności to w czym biegasz, jak biegasz, co biegasz, dlaczego biegasz.
a jak idę do pracy, to z nikim staram się nie być na ty. i też tego generalnie nie lubię... ale bieganie to hobby, pasja, odskocznia... tego mi nikt nie zabierze.

a w świecie biegowym są tacy sami ludzie jak w świecie niebiegowym, cholerycy, sangwinicy i flegmatycy, chciał czy nie chciał będą tacy, którzy jasno i klarownie określają siebie i wyrażają swoje zdanie, czasem za ostro, czasem prowokująco, są też i tacy, którzy nie chcą ciągnąć za sobą żadnych kontrowersji i nie angażują się w polemikę jakakolwiek by ona nie była, no i są też ci, którzy starają się nie narazić nikomu nawet wtedy gdy chcą wyrazić swoje zdanie.

dobrze więc, że blog ten jest tak nietypowy i przez to tak ułożony... o bieganiu i życiu codziennym jak to zastrzegł na początku nasz kołcz, do którego nie mogę mieć nawet pretensji o to, że tak naprawdę zabrał 25% mnie ze mnie :)... i do tego zabrał mi tysiące godzin, setki dni, które poświęcałbym innym zajęciom, ot choćby siedzeniu i jedzeniu... i bez tego bloga - a może nawet wcześniejszego forum - by nie było tego dodatkowego biegu... którego poniekąd ojcem jest też kołcz... i nikogo by nie musiało dziwić i drażnić że taki palant, idiota i choleryk jak ja czyli "nikt" robi "coś".
-
2013/02/06 16:17:21
Tak Sten, o to w tym właśnie chodzi, to ma być podróż w nieznane :) Trzeba jednak wyznaczyć sobie etapy, bo inaczej strasznie kusi, żeby odpuścić zbyt wcześnie i zacząć iść np. Pierwszy etap to dla mnie napieranie z naciskiem na bieg. Dlatego Szczeliniec to cel 130km/28h, do tego nie chciałbym kimać gdzieś w polu, wygrzanie się w ciepłym, chociaż godzinę, ma kolosalne znaczenie. Po spaniu już tylko tempo 4. Na PKJ zamknąłem oczy na 3min w ciepłym o 22 po 26h i to wystarczyło. Gdyby to było 100mil, to spokojnie dałbym radę do drugiego rana bez snu, a tu będę miał jeszcze 80km. Nie wiem, może zaryzykuję tylko krótkie 2h.
-
Gość: Knoblarz, *.feswar.org.pl
2013/02/06 16:18:33
A na sushi starcza, czy też już taka bieda jak u Figurskiego?
-
2013/02/06 16:37:50
SFX, błagam, zamknijmy już tamten bezsensowny temat. Tak mam, jak ktoś atakuje to mnie trafia... choleryk ze mnie czy co...


-
sfx
2013/02/06 16:42:50
o.k. koniec :)
-
2013/02/06 16:46:10
Zupełnie nie na temat dołującego systemu - czuję się w tym temacie tak bezradna, że aż się komentować nie chce. Mogłam sobie bez sensu protestować u siebie.

Jak myślicie, czy po naprawdę poważnej kontuzji pleców można wrócić do biegania?
-
Gość: , *.range81-151.btcentralplus.com
2013/02/06 17:22:37
Może z dziennikarstwem będzie jak z poezją? Poetą się bywa. To najważniejsze słowa w tym wpisie. I chciałem coś jeszcze powiedzieć. Jak internet stanie się płatny to będziemy podróżować. I sprawa druga: trzeba głęboko spojrzeć do kieszeni wydawcy, ale bardzo głęboko. A później, niech się wydafca zastanawia, co opublikować: może własny nekrolog?
-
2013/02/06 17:26:09
Beat.usiu - dziękuję. I nawzajem :)
-
Gość: Agata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 17:42:56
Biegać można w Warszawie, po co we Frankfurcie ,bo moda?
-
Gość: , *.biznes-host.pl
2013/02/06 18:01:49
.
-
Gość: Oncito, *.ip.netia.com.pl
2013/02/06 18:07:17
Panie Wojtku! To nie jest tylko klopot dziennikarstwa. To jest klopot calej Polski, w ktorej zarobki sa na skandalicznie niskim poziomie. To jest klopot na skale calego kraju i to nie system jest winny tylko kolejni politycy ktorzy nie potrafia nic z tym fantem zrobic. Dla mnie to zenujace, ze przy uczciwej pracy, znacznie powyzej sredniej krajowej nie jest mnie stac na dosc zwykle rozrywki: wakacje, weekendy czy po prostu kupno niewypasionego samochodu.
I fajnie, ze wreszcie ktos na glos o tym powiedzial. Tylko niech nie zaweza pan problemu do dziennikarstwa.
-
2013/02/06 18:21:37
Wielu z nas by mogło powiedzieć konkretnie i krótko jak tu ...:).
www.youtube.com/watch?v=nkjCFuvtH2s
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/02/06 18:21:55
Proponuję zmienić pracę i po histerii.
-
2013/02/06 19:41:10
Anka - polubiłem Cię :-) I jesteś z Bielan! To jeszcze bardziej!
Znam przypadek stąd, spod bloga, wyleczenia kręgosłupa bieganiem. To Jastrząb. Bieganie nie musi być oraniem, proste plecki, ładny krok, trening z akcentem estetyczym, warto czasem pobiegać tak, żeby było ładnie i zgrabnie. Prawidłowa technika biegu ma działanie korekcyjne dla naszego szkieletu czyli kościotrupa :-)
A Dziki wrócił z 19. urodzin Marianny. To moja ulubiona Nastoletnia Córka... :-) Trzy pozostałe są ulubione w swoich kategoriach biegowych. Była impreza dla starych, jutro dla dzieci - rówieśników Marianny.
To Dziki dziś przed urodzinami do Puszczy, żeby upewnić się, że odłożenie planowanego przez Stena przelotu przez Puszczę na dystansie 40 km, że to odłożenie było słuszne. Upewniłem się. Było słuszne. Puszcza jest nieładna, brudny śnieg, lód i błoto, nierówne zamarznięte drogi, wszędzie wgłębienia od śladów butów lub nart, niestabilnie, no i przed wszystkim brzydko. Dwie wywrotki na 13 km trasie z Wólki pod Laski i powrót koło Łużowej Góry. Każdy krok to zagrożenie kontuzją. Tempo 5'38. Dziki
-
2013/02/06 19:41:49
Na tyle na ile siebie znam to po 28 godzinach nie zasnę. Na B7D noc przed startem przespałem 3 godziny bo zżerały mnie emocje, potem była noc biegu, też nie spałem. Noc po biegu spałem może ze dwie godziny. Sen przyszedł dopiero następnej nocy.
Podejrzewam, że po 28 h będę miał problemy z zaśnięciem.
Ale to wszystko hipotezy. Kurcze, coraz bardziej nie mogę się doczekać startu!
Fajnie, że startujesz. Będę miał kogo zamęczać pytaniami.
-
Gość: psas, *.dynamic.chello.pl
2013/02/06 19:43:55
"Jako dziennikarza pisma o nieporównanie mniejszym zasięgu zawstydza mnie ten tekst. Rozumiem, że sytuacja w branży jest cienka i nic nie wskazuje na to, by miała się poprawić. Wygląda na to, że zawód dziennikarza prasowego stanie się rychło taką samą profesją jak konwisarz, stelmach, rusznikarz, mularz czy krzykacz miejski. Nie miejsce tu, by analizować, czyja to wina, co do tego doprowadziło, i czy przypadkiem rewolucja technologiczna nie pożera swoich dzieci. Stało się. Natomiast warto pamiętać, że dziennikarze, w tym Wojciech Staszewski, byli przez ostatnie dwie dekady grupą nieźle prosperującą. Że w dużych gazetach zarabiało się naprawdę przyzwoite pieniądze, i to w czasach, kiedy kolejne gałęzie gospodarki padały na pysk. Że napiszę to wprost część tego środowiska była i jest grupą społecznie uprzywilejowaną. Dlatego, dla czystej ludzkiej przyzwoitości, dziennikarze, którzy pozostali w zawodzie, nie powinni się nad sobą litować, tak, jak w większości przypadków nie litowali się nad górnikami, kolejarzami czy hutnikami. Kiedy zwalniano górnika, była to konieczność dziejowa, kiedy dziennikarz nie może pobiegać we Frankfurcie jest to krzycząca niesprawiedliwość."


Michał Olszewski na blogu LowTech
-
2013/02/06 19:45:52
anka (pozwolisz, że ja będę jednak stosował biegowe, a nie korporacyjne 'ty', choćby jednostronnie) - kontuzje to stan przejściowy. po wyleczeniu należy wzmocnić mięśnie i wracać do biegania. jeśli masz obawy co do ćwiczeń wzmacniających (grzbiety, brzuszki) albo nie jesteś pewna, czy już wszystko ok - odwiedź sportowego fizjoterapeutę.
-
Gość: drexl, *.warszawa.vectranet.pl
2013/02/06 19:51:02
Ponad 23 lata minęły, a Pan jeszcze się nie zorientował w tym, co się w Polsce dzieje od 89 roku? Zapewne przez to nie wie Pan do kogo kierować swoje żale. Podpowiem: Na początku do siebie!
Wielu już się zaczęło orientować i przestało kupować Pańską "galaktyczną" gazetę.
-
2013/02/06 20:00:11
NIEBIEGOWO - przyszło tu dużo różnych gości. Niektórzy weszli w buciorach i nanieśli sporo syfu. I kto to wszystko posprząta?
Przyszli też tacy, którzy mam nadzieję, że zostaną na dłużej. Anka witaj.
-
Gość: anka2013, *.dynamic.chello.pl
2013/02/06 20:02:46
Wojtku, jak nie korporacyjne to jak najbardziej :) Dziki :-) nawzajem :-) Bardzo Wam dziękuję za otuchę. Bez biegania byłoby smutno... Póki co grzecznie robię zadane przez fizjoterapeutę-biegacza ćwiczenia. Jak ból minie, może pozwoli znowu biegać? Wszystkiego dobrego i świetnej pogody jutro :)
-
2013/02/06 20:05:12
Dziki, czułem, że pobiegniesz do puszczy sprawdzić:)
-
2013/02/06 20:05:17
Sten2013 - dziękuję :-)
-
2013/02/06 20:18:25
Anka, doprecyzuję. Zanim zacząłem regularnie biegać, konsekwentnie przez 2 może 3 miesiące wykonywałem ćwiczenia na kręgosłup.
1) parę wizyt u fizjoterapeuty,
2) ćwiczenia zadane prze fizjoterapeutę - będzie trochę boleć:(
3) regularne truchtanie/bieganie ale tylko w butach z dobrą amortyzacją,
4) powodzenia:)))
Życzę jastrzębich i roztańczonych lotów:)

Uściski ze Stambułu dla Wojtka i biegaczy,
Wasz Tańczący Jastrząb
-
2013/02/06 20:20:51
jastrzębiu kiedy zawitasz na wspólne bieganie?
-
2013/02/06 20:23:43
Wojtek, chyba zrezygnuję z tego Frankfurtu :):):):) pobiegnę w Poznaniu:):):) fajnie, że jest tyle komentarzy, dzisiaj rano robiłem trening w Zielonej Górze, w piatek będę biegał gdzieś na Ślasku a w sobotę w Warszawie (mam nadzieję, że z Tomikiem). Jak widać u mnie bieganie połaczone jest z podróżowaniem..... Dlatego tylko tak żartowałem, że zrezygnuję :):)
-
2013/02/06 20:41:32
Anka, sorry za oczywistą oczywistość. Wszystko już zostało objaśnione powyżej w innych komentarzach. A Jastrząb jak zwykle czyta wybiórczo tylko wpisy Dzikiego. Cieszę, że koledzy tak o Ciebie zadbali:-). TJ
-
2013/02/06 20:43:31
Podam przykład w relacjach : pracownik klient efekt finansowy firmy.
Miejsce akcji dzis , pierogarnia Marsza, godz.15, bocianie gniazdo, klienci -3 , kelnerka blondynka. Dostalismy 2 saszetki herbaty polozone na filizankach.
Kolezanka interweniowala na dole. A kelnerka co podawala usilowala wmowic, ze rzekomo klient ma sobie sam wlozyc do garnuszka saszetki ( ze sznurkiem). Druga powiedziala,ze nie należy się trzecia saszetka , bo trzeba doplacic.Nawiasem mowiac woda ledwo ciepla do herbaty.Nie dalo się tego pic.Efekt finansowy firmy strata klienta, bo kolezanka powiedziala ,ze już tu nie przyjdzie. Ilus tak obsluzonych klientow i obroty firmy spadaja , co odbije się rykoszetem na wspomniane kelnerki.
-
2013/02/06 20:50:45
Aniu jako że jesteś z Warszawy - mogłabyś udostępnić namiary na tego fizjoterapeutę-biegacza?
Ewentualnie inna dobra dusza która ma kontakt do sprawdzonego fizjo - od miesiąca coraz częściej ( i intensywniej ) boli mnie w środkowym odcinku kręgosłupa i chyba czas szukać pomocy... :/
Pozdrawiam i dziękuję:)
Miko
-
2013/02/06 20:53:22
Sten, zazdroszczę Ci tego Twojego biegowego "ciągu". Może zdążę wrócić na B7D;) Pozdrawiam, TJ
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/06 21:07:04
tu znowu nadaje kamilmnch1
nie złapałem o co chodzi ze "strzałami"?
wkurza mnie ludzka nienawiść, te bezsensowne frustracje nagłych gości podblogowych, żale,...
bądź szczery to wilki ze wsząd, to jest ta k...Polska, ta k...mentalność naszego społeczeństwa

dziś bez biegania ale znów w wodzie z rodziną- hejterom nie napiszę gdzie ale po powrocie zrzut z Garmina zdradzi o świcie ;-)

jutro powrót i ostatnie bieganie tutaj :-)

P.S. od wielu lat darzę szacunkiem i sympatią wybrańców tego świata, mam nadzieję że wiecie że to o Was piszę! choć niektórzy szorstcy spod blogu :-P co nie Sten :-)
miło z Wami biegać :-)))
-
2013/02/06 21:30:44
Jastrzębiu - przyfruniesz na Rodzinne Biegi Górskie? Pora. Wiosna idzie...
-
Gość: beztlen, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/06 21:41:53
Uprasza się niebiegaczy o opuszczenie bloga WS i ujawnianie własnych frustracji i kompleksów na innych jakże licznych, typowo polskich blogach, gdzie dominuje bezinteresowna polska zawiść, anonimowe opluwanie bliźniego, abs dla "innych" itd, itd.
na tym blogu dominują naprawdę nudne tematy biegowe, przeplatane życiowymi dylematami, ale to nie są wasze dylematy:)
Wojtek, Piotr ma rację - interpretacja poezji jest błędem.
Po 8 dniach przerwy w bieganiu, ostatnie 3 dni "miniobóz" przed Biegiem Wedla:
pn.: 20'E + zmienny 5x500m/500m (18:45) +10'E
wt: 11km BNP (ostanie 10km -39:45, ostatni 1km 3:30);
śr: 6km E + 5x200m (35"), przerwa w truchcie 200m
-
Gość: nazwa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 22:05:44
Kolego beztlen,

jakby WS nie wykroczył poza pisanie o bieganiu, to by nie miał teraz najazdu prześmiewczych gości.

Ad Wojciech Staszewski
Uroczy wpis, aż przypomina mi się lament Figurskiego, że nie ma na sushi. Tym bardziej, że zasługujesz, drogi WSie na dokładnie tyle samo współczucia, co Figurski. I jak Ci brakuje na wyjazd do Frankfurtu, to jak sam zresztą zauważyłeś, zgodnie ze swoją liberalną religią, pędź się przekwalifikować. Nie możesz nie zgadzać się na reguły świata, o który tak dzielnie walczyłeś, sorry.

Zresztą, co ja będę pisał, poczytaj sobie to:
michalolszewski.blog.onet.pl/2013/02/06/dziennikarska-krzywda/
-
2013/02/06 22:15:38
Wojtku - SOS jako szkoła (lub raczej nie szkoła). Jarema był tam nauczycielem. Na początku lat 80. Parę świetnych kapel tam zaczynało - miewałem kasety... Bo we Wrocku czyli wtedy Belfaście, to grały Kormorany.
Johnson - na długie zimowe wyrypy (biegowe czy wspinaczkowe) nie ruszam się bez dobrej kiełbasy. Na słodkim, po 12 godzinach mrozu nie daję rady.
Aniu, witaj - nie odpuszczaj. Serdeczny przyjaciel, lekarz ortopeda mówi, że jak boli i przestajesz, to będzie bolało coraz bardziej. Powoli, z czuciem ale ból trzeba przełamywać. U mnie poskutkowało.
Zdrówko!
Zdrówko!
-
Gość: podopieczny_bartek, 93.83.85.*
2013/02/06 22:15:46
kolego nazwa, cop144.neoplus.adsl.tpnet.pl, najwyraźniej nie zrozumiałeś wpisu WS, dlatego, żeby nie powtarzać tego, co już padło odsyłam do wpisów kolegi Piotr Krawczyk lub polecam zastosować sie do sugestii kolegi Beztlena
-
2013/02/06 22:26:46
Szybkie pytanie do warszawskich biegaczy. Gdzie najlepiej dobierają buty teraz w stolicy? (preferuję NB) Jakie miejsca polecacie?
-
Gość: podopieczny_bartek, 93.83.85.*
2013/02/06 22:27:13
Ziggy a co z tym Twoim maratonem jednoosobowym???
-
Gość: nazwa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 22:32:13
@podopieczny

Przeczytałem wpisy kolegi Piotra Krawczyka i nie widzę nic w nich specjalnie wyjaśniającego. Nie sądzę też, żebym nie zrozumiał wpisu WSa. A jeśli nie zrozumiałem to jest to prawdopodobnie w dużej mierze wina samego WSa. Bo jeśli chciał napisać o biegach, to mu trochę nie wyszło.

A do rady kolegi Beztlena się nie zastosuję, bo w momencie, w którym wpis wyraźnie nie jest o bieganiu, to nie można już argumentować z "ale ten blog jest przecież o biegach". Bardzo mi przykro, ale w ciepełku grona wzajemnej adoracji możecie pogrzać się pod innymi wpisami, tymi, które rzeczywiście dotyczą biegania.

Poza tym moją zasadniczą intencją było zalinkować inny blog, ot tak dla innych, do poczytania.
-
2013/02/06 22:42:05
Pict, jeśli chodz o NB to chyba najlepiej w Sport GURU.... Barti jak wygram w lotto to zorganizuję sobie prywatny maraton na chwilę obecna mnie nie stać....;);)
-
2013/02/06 22:47:53
Jastrzębiu, cieszę się bardzo, że mimo tego, że czytasz tylko wpisy Dzikiego zauważyłeś moje przemycone zaproszenie na NTO ;-)
Nie mogę doczekać się czwartkowego odcinka Wojtka, który mam nadzieję zniechęci Strasznieciemnych do dalszej obecności w naszym kąciku wzajemnej adoracji :)
-
Gość: podopieczny_bartek, 93.83.85.*
2013/02/06 22:48:23
Ziggy, nie pisz, że Cię nie stać, bo Cię porównają do Figurskiego:)
-
Gość: podopieczny_bartek, 93.83.85.*
2013/02/06 22:50:49
@nazwa, cop144.neoplus.adsl.tpnet.pl
widać, że nie bywasz tu regularnie skoro piszesz o wzajemnej adoracji - potrafimy się naprawdę pięknie różnić:)
-
2013/02/06 22:52:22
No ale mnie nie stać..... Serio! Na sushi tak, ale na maraton nie;)
-
2013/02/06 23:11:42
Prawie 800 gapiów się na nas gapi, MOŻE COŚ ZACZNIEMY SPRZEDAWAĆ? Np. ultra kiełbasę do biegania :)
Pjachu - wczoraj akurat biegałem do pracy i z pracy na kanapkach z KIEŁBASĄ i serem.
KUPUJCIE ULTRA KIEŁBASĘ !!!
-
2013/02/06 23:12:43
Kamil - teraz Ty, katalog z pomidorami Taty :)
-
sfx
2013/02/06 23:18:44
po cichu miałem nadzieję, że tutaj tylko mnie stać na sushi... i chyba dlatego ostatnio nie mogę sobie ze swą wagą poradzić :)
to jak tylu gapiów to ja muszę mocniej nocną ściemę reklamować. co właśnie uczyniłem.
-
Gość: dziennikarz, *.free.aero2.net.pl
2013/02/06 23:26:50
Panie Wojciechu, też jestem dziennikarzem i cienko przędę. Zastanówmy się, jak nasza branża jest reprezentowana? W Niemczech dziennikarze są szanowani, dobrze zarabiają i mają silne zwiazki zawodowe. U nas coraz powszechniejsze, także w największych tytułach, jest zatrudnianie praktykantów, stażystów i jak ich jeszcze zwał... Przeważnie (ale nie zawsze!) nie mają żadnego warsztatu, preferują "dziennikarstwo" kopiuj - wklej...
"Ale mało nas kosztują, bo płacimy im symbolicznie i bez ZUS, bo studentom nie trzeba. A oni się cieszą i chwalą koleżankom, że są dziennikarzami w znanym tytule" - to usłyszałem kiedyś w prywatnej rozmowie, gdy zapytałem znajomego z-cę naczelnego w jednym z największych tygodników branżowych o pracę. Wyrzucili mnie w dość niemiły sposób z innego, dużego medium (ale nie z powodów politycznych). Ostatnio padłem ofiarą bezczelnego plagiatu. Zamówiony u mnie, jako zewnetrznego wspólpracownika, artykuł został skrócony i lekko poprawiony przez ichniego red. naczelnego i zamieszczony w innym tytule tego wydawnictwa, pod jego nazwiskiem oczywiście...

Zostawmy to, bo sprawa będzie miała ciąg dalszy, mam nadzieję. A zastanówmy się nad faktyczną, ponad podziałami (czy to możliwe?) organizacją broniącą praw dziennikarzy. Wide ten przypadek ze Słupcy itd. Zacznijmy szanować samych siebie, prawdziwych dziennikarzy i zawalczmy o coś. Proszę zobaczyć te głosy o rychłej śmierci prasy papierowej - kto to mówi? Głównie ci, którym to jest na rękę. Po co mieć przejrzystą strukturę, redakcję, "namacalną" siedzibę. Lepsza jest "partyzantka", czyli internet, zdalni "pracownicy", czyli głownie tani, wymienieni wyżej młodzi ludzie, którzy czasem za śmieszne kwoty robią dobrą i ciężką robotę. Gdy bez stałej pracy, szukałem dodatkowych zleceń, trafiłem na stronę oferia.pl - ponoć dla freelancerów. Włos na głowie staje dęba... Co tam sie dzieje, a jakie błędy w tych niektórych ofertach, a co potem dalej... Dziś nawet teoretycznie poważne agencje robią takie "byki"...

Może jeszcze da się coś z prawdziwego dziennikarstwa uratować....? Sam biegam tylko po Lesie Kabackim, ale już sobie życia bez tego nie wyobrażam (lasu i biegania). Czy się jeszcze kiedyś odważę spróbować zaliczyć maraton (a bardzo chciałbym), nie wiem. Pańśtwu (Panu i Małżonce) wszystkiego dobrego życzę i pozdrawiam
K.
-
sfx
2013/02/06 23:40:55
a więc dla tych bardzocichociemnych linki do fajnych biegów, które są organizowane przez podblogowiczów (dopiszcie jak coś pominąłem, bo chyba i krynica jest na rzeczy):

Rodzinne Biegi Górskie (piotrek.krawczyk / Dziki)

Biegi Po Prawdziwej Warszawie (piotrek.krawczyk / Dziki)

NOCNA ŚCIEMA 2013 (SFX)

KROS po CHEŁMSKIEJ 2013 (SFX)

Maraton w Starej Miłosnej (Beauty&Beast)
-
Gość: Kuki, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/02/06 23:47:45
Tu wierny blogowi, jeden z cichociemnych, biegacz. Proszę o bieganiu i o życiu, o własnych osiągnięciach sportowych, treningach i także o mojej puszczy.
Resztę, te krzykliwe dyskusje mam w każdych innych mediach.
-
Gość: pragmatyczny, *.opera-mini.net
2013/02/07 00:32:39
Od dawna nie czytam polskiej prasy, zainwestowalem w subskrypcje online kilku tytulow zagranicznych - Financial Times, WSJ, The Economist itd. Dlaczego? Bo poziom prasy w Polsce siegnal dna. Wlasciwie wszyscy moi znajomi narzekaja na jakosc artykulow z ich tematyki, mase beldow rzeczowych. A juz serwisy internetowe polskiej prasy... To, co trafia na strone glowna gazeta.pl wola o pomste do nieba, wersja on-line slynnej konferencji Rutkowskiego w trakcie Lozy prasowej (ktorej od tamtego wydarzenia nie goladam, a byl to ostatni program, jaki ogladalem na TVN24).
-
2013/02/07 00:52:25
Panie Wojtku, z całym szacunkiem do Pana pasji, trudno tu o zrozumienie... Odsyłam do swojego tekstu: dobitnie.com/2013/02/07/samotnosc-dlugodystansowca/
-
Gość: Otis Tarda, *.dynamic.chello.pl
2013/02/07 07:44:13
A ja mam tylko proste pytanie: za co mam płacić dziennikarzom, zwłaszcza dziennikarzom Gazety Wyborczej - i to tyle, by było ich stać na wydanie czterech tysięcy na przyjemny weekend?
-
2013/02/07 09:14:35
Zapraszam do Wrocławia na:

IV BIEG DLA MAĆKA - 2 czerwca - maciekbiega.pl

Jest specjalna kiełbasa dla żeglarzy, to może być dla ultrasów! Jest nisza!
-
Gość: gr, *.dynamic.chello.pl
2013/02/07 09:22:34
Szanowny Autorze, nie znam Ciebie i Twojej sytuacji życiowej. Nie wiem, jak mieszkasz i czy masz kredyt (byc moze przesadzony i jego koszty pozeraja pensje). Nie wiem ile kosztuje Twoje hobby.
Wiem, ze jeszcze 12 lat temu (przed poprzednią recesją) dziennikarze zarabiali bardzo , bardzo dobrze. 50% kosztów uzyskania powodowało, ze trudno bylo wejsc w wyzszy prog podatkowy.
Wtedy przeszedlem z gazety do instytucji finansowej i nagle okazalo sie ze zarabiam .... tyle samo, bo nagle nie placilem podatku w wysokosci polowy najnizszej stawki, tylko znalazlem sie w 3 progu.
Od tametgo czasu obserwuje kolejnych odchodzacych dziennikarzy (zadowolonych z wyborow) i ci ktorzy zostaja i sie frustrują. Czesc dziennikarzy zostala maszynkami w rekach marektingowców (czesto swoich starszych kolegow, ktorzy wiedzą jak niemi maipulowac). Czesc gazet pogubila sie i nie ma w nich nic interesujacaego - poza przepisywaniem od siebie "tematow".
Coz branze sie zmieniają. I jak pisze od wielu miesięcy WO - ta branza wyjątkowo się zmienia - znika....
Ot po prostu.
-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/02/07 10:32:53
Może ja jestem za głupi na to, żeby to zrozumieć- nie wiem
Ale w/g mnie Autor przytoczył Frankfurt tylko i wyłącznie jako przykład. Równie dobrze mógł napisać o chęci zakupu 60 calowego telewizora 3D, lodówki z kostkarką do lodu i zasobnikiem na sok czy najnowszego Macbooka Pro. Chodzi o przedstawienie sytuacji. W 40 milionowym kraju nie na jakimś zaścianku Europy pracując od 20 lat z niemałymi sukcesami w przedsiębiorstwie, które czy to się komuś podoba czy nie ale jednak jest w czołówce w swojej branży nie można sobie pozwolić na zaspokojenie konsumpcyjnej zachcianki ?? Podobna sytuacja oczywiście dotyka i nauczycieli i lekarzy i notariuszy i pewnie całą masę innych zawodów.

rob
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2013/02/07 10:37:41
Człowieku !
Ty od dwudziestu lat żyjesz w innej niż wszyscy Polsce. Płaczesz, ze nie stać cię na wywalenie 4 tys na weekend w Niemczech?!
Coż w tym dziwnego, przecież jesteś najemnym pracownikiem systemu, w którym to norma, a nie żaden tam "błąd systemu".
Zejdz na ziemię, otwórz oczy. Wiem ze to trudne, bo przeszkadza ci w tym twoja "religia" , ale spróbuj.
Pomogę.
Piszesz tu o nauczycielach. Otóz tak się skałada, ze moja sąsiadka jest nauczycielką z czwórką dzieci (od 4 do 16 lat). Dostaje do ręki 2.400 zł. Jej mąż (tez wykształcenie wyższe, techniczne) pracuje na czarno i przynosi do domu czasem 1500, czasem dwa tysiące, a czasem NIC.To się dzieje w środku Polski, na historycznych terenach Wielkopolski, 90 km od Poznania, w powiecie, gdzie bezrobocie przekracza 30 %. Oni mają na miesiąc tyle, co tobie się zachciewa wydawać na kilka dni fanaberii. Na urlopie nie byli od dwóch lat, dzieciaki wysyłają sporadycznie, na tydzień, z parafialną wycieczką.
WYTRZEŹWIEJ i nie publikuj więcej takich tekstów, bo świadczą one zarówno o kompletnym oderwaniu od polskiej rzeczywistości jak i o twoim karykaturalnie rozdętym ego "gwiazdy" dziennikarskiej, którą przecież agorowy chlebodawca może w każdej chwili zastąpić kimś z setek bezrobotnych, równie sprawnych wyrobników pióra, za połowę twojej stawki.
p.s. syn szwagra, po mechatronice na Politechnice Poznańskiej szuka roboty już piąty miesiąc. Proponowali mu minimalną na stacji benzynowej w Ż, nie przyjął.W Toruniu dawali mu 1600, za 90km dojazdy zapłaciłby 800zł, albo tyle samo za kwatere. Podobno w Polsce brakuje inżynierów...Bezrobotnych dziennikarzy jest za to na pęczki.
-
Gość: bolo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/07 10:44:00
bełkot, bełkot ,bełkot. to ma w końcu te pieniądze czy nie ma?
-
2013/02/07 10:50:42
anka2013 - ja rowniez jestem dowodem na to, ze problemy z kregoslupem da sie pogodzic z bieganiem. cwiczenia od rehabilitanta robie caly czas - nawet jak wydaje sie ze wszystko jest ok. ciagle wzmacnianie korpusa, rozciaganie itp.
glowa do gory - wiara w to ze moze sie udac, powinna dodac Ci energii.
do zobaczenia na bieganiu w lesie bielanskim i okolicach :)
-
2013/02/07 11:40:07
Podkreslano tu juz ,ze jest sie samemu winnym swej sytuacji. Z tym sie zgadzam. Mnie tez nie stac aby wydac 4 tysiace na weekend na 2 osoby. Bo mi szkoda. Tu jest tez inny aspekt tej sprawy.
Wazny w sporcie jest start. Tak samo w pracy. Dobranie zawodu to cos tak jak dobranie dyscypliny sportu. Jesli mlody chlopak czuje sie mocny w sportach wytrzymalosciowych to moze sobie wybraz np. bieganie albo chod sportowy. Beztlen - witaj ponownie , bo juz sie niepokoilem co z naszym ekspertem. Bieganie to wieksza konkurencja , zawody , medale , mozna byc moze tez czasem cos zarobic. Chod sportowy to mniejsza konkurencja ale wieksza objetosc treningu...Wiecej czasu sie poswieca na ten sport. Podobnie w zyciu. Mamy zamilowanie i w to idziemy.
Lekarz, nauczyciel. Jednak znajda sie oni w srodowisku gdzie nie ma kasy.
Kasa jest jak szybkosc , bo chcemy szybko zarobic a zamilowanie do pracy jest jak wytrzymalosc. Ciezko to polaczyc. Ja w moim zawodzie budowlanym. Obsmiewanym tu przez gosci-dziennikarzy na swoich blogach ,mam w dobrych proporcjach jedno i drugie.
A w ogole to w zyciu trzeba byc obrotowym , jak w pilce recznej i sie niezle gimnastykowac jak w gimnastyce. Mam nadzieje ,ze troche juz na sportowo napisalem , bo teraz sportu tu mniej.
Zgadzam sie tez z tym aby nie przeganiac gosci. Gdyby wojtek napisal o pieczeniu chleba to komentarze by mogly byc byc o tym samym.


-
2013/02/07 11:46:38
Panie Wojtku
rozumiem, że z kasą krucho, ale dobry dziennikarz potrafi tak zakręcić by wjazd na maraton mieć za darmo. Od zawsze tak było. Proszę przestać narzekać i zacząć kombinować
-
2013/02/07 12:18:20
Bardzo dziękuję za wsparcie. Moja motywacja do ćwiczeń dzięki Wam wzrosła :)
-
Gość: paproch, *.net.stream.pl
2013/02/07 12:22:42
Czego skamlesz dziennikarzu? Niegodny status?
Skleroza dopadła w tak młodym wieku?
To poszperaj w archiwum Gazety i przeczytaj cudowne recepty, jakimi obdarowywaliście stoczniowców, rybaków, górników, nauczycieli, pielęgniarki, rolników... etc. etc. , którym zamarzyło się żyć i pracować Godnie. Jakie epitety im przesłaliście?...
Poczytaj uważnie, to może w tej pustej głowie jakaś refleksja się wykluje ostrzegam: będzie niewesoła.
-
sfx
2013/02/07 13:01:29
ja na odmianę pobiegłem dziś nad morze.
odwiedziłem moje starsze dziecko, które babcia zabrała na tygodniowy pobyt w unieściu...
www.endomondo.com/workouts/157335143/7542661
i cieszy mnie to, że do morza tak blisko, a koszalin wybudowali tuż obok mielna :)
-
Gość: pipas, *.portus.havre.pl
2013/02/07 13:24:42
Biedy Panie Wojtku,

Naprawdę współczuję Panu, że nie stać Pana na wydanie marnych 4 tys na wymarzony weekend z żoną. Trudno ...
Może napisze Pan jakiś artykuł tak na szybko, na zamówienie. Miro, Zbycho, nawet Duzy Rychu na pewno coś zamówią.
Głowa do góry. Trzeba sobie radzić.

Pozdrawiam
-
2013/02/07 13:45:35
KONIEC - Ignacy Krasicki

Zmordował się na koniec ten, co bajki prawił,

Żeby więc do ostatka słuchaczów zabawił,

Rzekł: "Powiem jeszcze jedną, o której nie wiecie:

Bajka poszła w wędrówkę. Wędrując po świecie

Zaszła w lasy głębokie; okrutni i dzicy

Napadli ją z hałasem wielkim rozbójnicy,

A widząc, ze ubrana bardzo podle była,

Zdarli suknie - aż z bajki Prawda się odkryła".
-
Gość: baron firulet, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/02/07 13:57:30
po pierwsze nie grasz w Realu Madryt. Grasz w Legii Warszawa. Gdzie Rzym gdzie Krym? Stosując proporcje zarabiasz odpowiednio. Po drugie nie grasz nawet w Legii Warszawa, tak naprawdę grasz w Górniku Zabrze. Klub z wielkimi tradycjami, ale obecnie bidny. Kiedyś potęga, dziś średniak z ambicjami. Jakbyś pracował w TVN, to wtedy mógłbyś napisać, że grasz w Legii, a jakbyś pracował w BBC mógłbyś powiedzieć że grasz w Realu. Znaj propocium mocium Panie. Słaba metafora wiedzie Cię na manowce
-
2013/02/07 13:58:45
Biegacze,
Jest taka sprawa, kolega z podstawowki (biegal - nie wiedzialam ...) mial wypadek, potrzebuje pomocy. Ponizej szczegoly:

Mam na imię Piotr.

Jestem muzykiem, kompozytorem, studiowałem polonistykę. Miałem to szczęście w życiu, że mogłem zamieszkać w dźwiękach i słowach, sprawić, że stały się sposobem na życie, a nawet źródłem utrzymania.
Gnałem do przodu, jak my wszyscy, żyłem intensywnie, Pracowałem, tworzyłem, trenowałem, biegałem, opiekowałem się dziećmi.
Jedna feralna rozgrzewka.
Przed nosem zatrzaśnięte drzwi.

Na skutek zerwanego mięśnia w nodze i zatoru dostałem niedokrwiennego udaru mózgu.
Zdiagnozowano u mnie zespół zamknięcia. Od bohatera filmu "Nietykalni" różnię się zdaje się tylko tym, że on mówił - ja nie mogę.
Diagnoza "zespół zamknięcia" pozbawia mnie złudzeń. Zostałem zatrzaśnięty w potrzasku własnego ciała, ze światem komunikuję się tylko za pomocą ruchu gałek ocznych i mrugania.
Jestem tu.
Bardzo jestem.
Myślę i pamiętam, wymruguję mozolnie litery, stukam powiekami odpowiedzi "tak", "nie". Mam ośmioletniego synka i czternastoletnią córkę i nie zamierzam się poddać. Żyję i właśnie uczę swe dzieci, że chcieć żyć można nawet w tak potwornie ciężkiej sytuacji.

Potrzebuję programu do komunikacji. To niesamowite, ale jest urządzenie, które może uruchamiać syntetyzator mowy - dzięki niemu mogę pisać słowa, a nawet komponować muzykę. Uruchamiane jest i prowadzone za pomocą ruchów gałek ocznych!
Pomóżcie mi. To dla mnie jedyny sposób, by uchylić zatrzaśnięte drzwi.

Piotr Sznura

www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4C0aR9uQvE4

Jesli mozesz, podaruj 1% podatku na rehabilitacje i zakup sprzetu:
KRS 0000060265
z dopiskiem ''DLA PIOTRA SZNURY''
-
Gość: Kuki, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/07 14:27:13
Wojtek, proszę o nowy odcinek bo zaraz wszyscy sfrustrowani dziennikarze , którzy nie mają gdzie publikować swoich tekstów zapchają Twój blog. Widocznie nikt ich nie chce, ale muszą przecież pisać inaczej nie byliby dziennikarzami.
-
2013/02/07 15:11:46
Wielce Szanowny Panie.

Maraton we Frankfurcie, 27.10.201, wpisowe 2x65 EUR = 130 EUR, tj. 544 PLN

Hotel Leonardo Frankfurt-Airport, pokój 2 os. na 3 noce, 25-28.10 z bezpłatnym anulowaniem rezerwacji - 612,99 PLN na dziś w Booking.com

Samolot: Tam 25.10
Lufthansa Nr lotu 1353 1h 50min
Start Pt, 06:45 WAW Warszawa, Polska
Lądowanie Pt, 08:35 FRA Frankfurt nad Menem, Niemcy

Samolot: Z powrotem 28.10
Lufthansa Nr lotu 1350 1h 40min
Start Pn, 15:20 FRA Frankfurt nad Menem, Niemcy
Lądowanie Pn, 17:00 WAW Warszawa, Polska

Koszt biletu na dziś 468 zł/os w Opodo lub 498 w Lufthansie; policzmy, że w sumie 1000 zł.

Wyżywienie, commuting - 100 EUR (całkiem przyzwoity poziom) dziennie, razem 400 EUR, czyli 1675,20 zł.

Razem: 544+612,99+1000+1675,20=3832,19 PLN za dwie osoby. Przyjmijmy, że 4000. Brutto.

Za 9 miesięcy.

Czyli trzeba teraz odłożyć co miesiąc - powiedzmy, że od marca - 500 zł. Pan musi odłożyć 250 i małżonka 250. Albo pomyśleć, jak dorobić te pięć stów.

Reasumując: tekst jest histeryczną lipą.

Pozdrawiam -

-
2013/02/07 16:27:38
Ja tutaj od immiennika z blogu obok, szczęśliwie odrobinę biegający - tak gwoli usprawiedliwienia. I nie będzie o #upadkuprasypapierowej.

"wychodzi z 3,5-4 tys. pln od pary. To przekracza nasz status materialny.
Wstyd mi się zrobiło na początku. Ale jak czujesz wstyd to albo to ukryj bardzo głęboko, albo powiedz o tym całemu światu. Stąd ten wpis."
(...)"Wojtek Staszewski jest lepszym dziennikarzem niż biegaczem (a przebiegł maraton w 2:49)."

Mam wrażenie, być może błędne, że to jeden z tych wstydów które lepiej ukryć bardzo głęboko. Rozumiem, że bieganie jest trendy, że dobrze zarabiająca Warszawka biega, itd. mimo wszystko. Środowisko biegowe ostatnimi laty na tyle się rozrosło - że i siłą rzeczy musiało się trochę podzielić. Okej. Mimo wszystko równość biegaczy daleko przewyższała wszystkie inne równości dostępne na codzień.
Obawiam się, że dywagacje w stylu: 'nie mam czterech klocków luzem i budzi to mój głęboki wewnętrzny sprzeciw, bo mi się należy' - skuteczniej wprowadzą w świat biegowy real-lifowe podziały społeczne niż wszystkie flejmy na forach razem wzięte.
no good.
-----------
Nie wiem czy GW to Real, czy co innego.
wiem, że w 2012 roku dziewięć tysięcy ludzi na świecie pobiegło szybciej niż 2:49. To chyba lepiej przedstawia właściwą perspektywę.
Whatever.

Na koniec mam też dobrą wiadomość dla Wojtka-nie-dziennikarza (aczkolwiek o poglądach liberalnych)
Żeby jeździć sobie na luzie po Europie na maratony (a może i jeszcze na tym odrobinę zarobić) - wystarczy po prostu trochę szybciej biegać. nic więcej nie potrzeba.

przy okazji notki podsumowałem sobie trochę moje ostatnie wyjazdy - i też mi wyszło, że generalnie nie stać mnie na wyjazdy. z dziesięciu biegowych wyjazdów zagranicznych w ostatnich 5 latach - z własnej kieszeni w 100% zapłaciłem za jeden. w pozostałych przypadkach ponad połowę wydatków (czasem nawet zostawało) pokrywały zaproszenia, nagrody, a w jednym przypadku dofinansowanie ministerstwa.

pozostaje żartobliwie podsumować: też mnie nie stać na zagraniczne maratony.
...jakby mnie było na to wszystko stać, tobym w życiu tak porządnie nie trenował.

ps. fajny maraton górski w Rumunii znalazłem. taki w sam raz do opędzenia. piwo tańsze a i przygód pewnie będzie więcej niż we Frankfurcie.

Zdrówko
-
2013/02/07 16:37:24
No to i Wojtku swoje dorzuciłem trzy grosze
-
2013/02/07 16:48:39
@"System tak się zmienił, że postanowił wyceniać pracę dziennikarzy niżej niż pracowników sektora finansowego"

W imieniu kolegow i kolezanek z sektora finansowego skladam serdeczne wyrazy wspolczucia.
-
2013/02/07 21:05:07
nienawiść wylewa się z wielu postów, mentalność Kalego, a tak tu pięknie w tym świecie było...ale i będzie bo wszyscy stali bywalcy (nie anonimowi) to sól tego blogu!
rozumowanie na poziomie budki z piwem też jest ważne w dyskusji aczkolwiek nie przeceniam jego znaczenia, dzięki wielu m...m piszących pod ostatnim odcinkiem czuję się lepiej, bardziej doceniam glinę z której jestem ulepiony! mam tło na tle którego wzrasta moja samoocena!

dziękuje Wojtku za ten prowokacyjny odcinek, dzięki niemu poczułem najpierw złość, gorycz, zniechęcenie do dyskusji a później że jestem jednak zaje...y :)))

P.S. wiele lat temu w szkole podstawowej były zajęcia z czytania ze zrozumieniem, wypadły fatalnie, kilkadziesiąt osób które wpisały komentarze pod blogiem z pewnością oblały/ oblały by te testy...
-
Gość: Didżej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/07 21:33:12
Wojtku,
poznaliśmy się kiedyś na jakiejś dziennikarskiej imprezie (jestem starym dziennikarskim repem z tzw. dużej prowincji), lata temu. Twój wpis najpierw mnie wkurzył, a później zasmucił. Jest - wybacz - egocentryczny, by nie powiedzieć megalomański. Maraton we Frankfurcie z jednej strony, laury dziennikarskie, dorobek za Tobą, a po drugiej stronie lustra jeszcze ten milusi XIX-wieczny liberalizm i brak pieniędzy na wyjazd (być może urodziłby się z tego - nawet powinien - fajny reportaż).
Ale prześliznąłeś się nad tym liberalizmem jak na liberała przystało. Historia mojej gazety to równia pochyła wynikająca nie tylko (a chyba przede wszystkim) z korporacyjnych idiotyzmów, które brawurowo zastąpiły socjalistyczne "zwisy męskie eleganckie" i najróżniejsze wice z Misia. Najważniejsza jest dziś CENTRALA w stolycy, podległa światłemu europejskiemu właścicielowi rodem z "Cesarza" (centrala, właściciel, może akcjonariusze, Wojtku?). Na wyprzodki ścigają się na durne w większości pomysły, małpują "światowe" branżowe mody, te różne lejałty, bekraundy, fristajle i dżuniorpejdże. Tylko nie myśl, że jestem cepem odpornym na zmiany czy przyzwoite wzory). Nie, to skrót myślowy jak wiesz. ŚW. CENTRALA zrobi wszystko, by tylko uzasadnić swoją przydatność, niezbędność. Oni zawsze maja rację, oni "ałdytują", kreują i projektują - w tym nowym znaczeniu, rzecz jasna. Ile milionów poszło w błoto za sprawą krajowego Bossa & Comp. - Bóg tylko raczy wiedzieć (bo to tajemnica handlowa he, he). Bo przecież w CENTRALI wiedzą lepiej, co, jak i dlaczego chcą czytać w pod Świnoujściem. Nie wiem, czy w GW też tak jest, ale kładę rękę na pniu (a nie stawiam dolary przeciw orzechom), że tak. Napisz, proszę, jak jest w Twojej firmie. Setki razy pisaliśmy o upadających fabrykach i kopalniach. Ani razu - o upadających gazetach. A temat? Niagara.
Przy 2-3, może nawet czterotysięcznych zarobkach żurnalisty selekcja negatywna jest już gdzieś w połowie Rowu Mariańskiego. A jeśli masz stały, nienaruszalny budżet wierszówkowy (św. plan) i dzieci uczące się w "bezpłatnych" uczelniach - wyżej pępka nie podskoczysz. A nasz batyskaf ciągle się zanurza, ciśnienie rośnie, nity już piszczą.
A strach dziennikarzy przed redukcją? STRACH. To już nie na reportaż lecz książkę.
Dobra, przynudzam. Ale - jeśli to przeczytasz - napisz o naszych dzielnych reprezentantach z SDP i SDPR (nie pamiętam, czy jeszcze się procesują o biurka na Foksal ;) albo o związkach zawodowych, których dziennikarze boją się jak ognia, bo podpadną i stracą robotę. Są sytuacje wręcz jak ze Stoczni Lenina 80' - niektórzy chętnie wygryźliby swoje nazwiska z list (papierowych).
Finał: gros polskich żurnalistów (myślę o dziennikarzach, a nie faktoidach) nie ma na taksówkę na Okęcie, a Ty o maratonie we Frankfurcie. Co na Twój liberalizm, skoro jak się nie sprzedamy - w sensie dosłownym oczywiście), to nie mamy. Misja? Już była.
Pozdrawiam
-
Gość: Marzena, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/02/07 22:03:48
Didżej. Moim zdaniem nie wszystkim regionalnym czasopismom zależy na zwiększeniu liczby czytelników. W tym tygodniu wzięłam udział w konkursie literackim zorganizowanym przez taką gazetę. Dowiedziałam się o nim z internetu. Wysłałam pracę e-mailem. Podałam swoje imię, nazwisko i nr telefonu. Pani redaktor dopytała jeszcze e-mailowo o adres. I tu jest pies pogrzebany. Następnego dnia do wzmianki o konkursie dodano jedno zdanie o tym, że jest to konkurs przeznaczony dla czytelników na terenie objętym dystrybucją tegoż pisma. Czy takie działanie nie zniechęca np. do prenumeraty?
-
2013/02/07 22:04:40
Łatwo było śmiać się z nauczycieli i innych grup zawodowych naście lat temu. Patrzenie z perspektywy wiodącej gazety było fajne. Teraz jak nie stać na weekend za 4000 PLN to się oczy otwierają. Naprawdę współczuję. Ja jestem nauczycielem, pracuję i zarabiam coraz więcej nie tylko jako nauczyciel. Tydzień temu byłem na weekend w Szwecji. Może w Polsce będzie kiedyś normalnie. Jak ktoś dużo umie i ciężko pracuje to zarabia, a jak gra w ping-ponga codziennie, biega nie poprawiając wyników, czyli dla przyjemności jak ja to nie powinien narzekać, że go nie stać na wydatek 4000 bo to po prostu nieetyczne i świadczy o kompletnym oderwaniu od rzeczywistości.
Jako jeden z nielicznych czytam gazetę codziennie i biegam, także dzięki Tobie dlatego pozwalam sobie napisać prawdę. Bez urazy. Pozdrawiam.
-
Gość: Fajtłapek, *.legnica.vectranet.pl
2013/02/07 23:24:47
Pana Gazeta nie jest numer 1 w kraju. To nie Real Madryt, a co najwyżej Raków Częstochowa. Pańskie żale są śmieszne.
-
Gość: Zajac, 213.25.65.*
2013/02/07 23:40:17
Nie wiem o co chodzi. Mnie nie stać na wyjazd na 2 dni gdziekolwiek w Polskę. Pracuję w największej firmie energetycznej w Polsce, gdzie prezes zarabia 120 tys/ m-c. Protestuję więc, protestuję, nie chcę,... - i co ? I nic. Dalej mnie nie stać i nie będzie stać.
Dobre z tym łikendem, bo dalej nie wiem o co chodzi.
3-4 tys które chcecie wydać na łikend, ja zarabiam w ciągu 2 (słownie : DWÓCH) miesięcy.
-
Gość: bbb, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/08 08:50:13
Panie Wojtku, ale tak szczerze: czy napisał Pan jakiś tekst w obronie fotografów GW, którzy bodaj na początku 2011 dostali propozycję nie do odrzucenia w postaci nowych, niekorzystnych umów (1)? Jeśli tak, proszę uprzejmie o link.

Jeśli nie, to skoro nie płakał Pan po przysłowiowych już (ale jak najbardziej realnych) górnikach, nie zainteresował Pana nawet los kolegów z redakcji... to czemu niby mają kogoś obchodzić Pana rozterki i "first world problems"?

Chyba, że porównanie do gwiazd Realu Madryt nie jest jedynie figurą retoryczną...

(1) fotoblogia.pl/2011/12/21/rzeczpospolita-i-agora-likiwduja-dzialy-fotograficzne
-
Gość: kotAndaluzyjski, *.ip.netia.com.pl
2013/02/08 08:55:29
Doprawdy, jak ktoś już tu zauważył, histerycznie i megalomańsko.
(chyba że chodzi

1. Od kiedy to w Polsce, kraju ludzi w skali europejskiej zwyczajnie biednych, czymś "zwyczajnym" jest weekendowy wypad za 4 tys. zł?!

2. Jeśli rzeczywiście podziela Pan liberalne poglądy, odpowiedź jest prosta - nikt nie zmuszał Pana do obrania kariery dziennikarza. Mógł Pan zostać prezesem duzej spółki, bądź piłkarską gwiazdą. Wówczas możliwe byłyby wypady na weekend i za 40 tys. zł. Czyż nie?

3. Wreszcie: koszty są zdecydowanie przeszacowane. 3,5-4 tys. zł za jeden weekend w Niemczech?! To żart?!
-
Gość: Jarząbek, 82.177.196.*
2013/02/08 09:05:23
To zostań chłopie górnikiem, spawaczem albo pielęgniarką.
Nie bolało jak innych bieda dotykała - szanownego Pana jeszcze nie dotknęła a już płacze, brak Ci człowieku na wyjazd do Frankfurtu? Nie ma sprawy, przykre, ale zamknij dziób gdy w tym kraju ludziom brakuje na miesięczne opłaty, niezadowolenie z płacy to norma, ale narzekanie że nie ma się na sushi gdy 700 000 dzieci nie dojada tak po prostu, chleba z masłem jest sk....syńswem.
Skoroś taki to obyś naprawdę zaznał problemów, to może ci się perspektywa naprostuje.
-
Gość: kwieto, *.man.com.pl
2013/02/08 10:10:10
Jakiś rok temu czytałem o raporcie na temat zarobków najbogatszej grupy Polaków. Z ciekawości sprawdziłem te dane na rok bieżący - wg raportu KPMG, aby dostać się do grupy "najbogatszych" trzeba zarabiać minimum 7,1 tys. PLN brutto (około 5 tys. PLN netto).
Takich ludzi w polsce jest raptem 751 tys., co stanowi 5% aktywnych zawodowo, oraz niecały 1% ogółu Polaków.
Przyjrzyjmy się teraz jak wygląda kosztowa strona życia takiego "krezusa". Jeśli nie miał bogatych rodziców, samodzielne mieszkanie musiał kupić lub wynająć (od 1000 do 1500 PLN raty/opłaty za wynajem w miarę przyzwoitego mieszkania). Koszty utrzymania tego mieszkania (czynsz, prąd, gaz, telefon, internet) to kolejne 600-800 PLN. Wyżywienie - podobna kwota, nawet przy założeniu, że ów "krezus" gotuje w domu, a nie jada na mieście.
Podsumowując, z tych 5 tys PLN "na dzień dobry" odpada 3 tys. kosztów utrzymania, a jeszcze nie poruszyłem nawet kwestii zakupu ewentualnego samochodu (dla "bogatych" powinien to być standard?), kosztów jego utrzymania (paliwo, przeglądy, ubezpieczenie), a także innych wydatków - zakup ubrań, sprzętów do domu, napraw/kupna zużytych urządzeń itp., itd.
Wniosek jest taki, że z wydatkami pt. "2 tys/osobę za przedłużony weekend w Niemczech" będzie się musiała liczyć przynajmniej część z tych górnych 5% najlepiej zarabiających Polaków.
A co ma na ten temat powiedzieć pozostałe 95% pracujących, którym nie powodzi się aż tak świetnie?

Nie chodzi mi tutaj o puentę w stylu "inni mają gorzej". Dziwię się jednak, że dziennikarz, który mieni się być w "czołówce polskiego dziennikarstwa", a swoje miejsce zatrudnienia przyrównuje do światowej ekstraklasy, nie zadał sobie tego minimalnego trudu, by na swoją sytuację popatrzeć z nieco szerszej perspektywy.
Z której wynika, że najprawdopodobniej zarabia całkiem adekwatnie do swych kwalifikacji. A że to oznacza, iż na pewne rzeczy go nie stać, to już zupełnie inna historia.

Bo prawda jest taka, że zarobki w Polsce są takie, iż nawet bycie wśród "5% najbogatszych" nie gwarantuje, że stać nas będzie na dwuosobowy weekend we Frankfurcie za 4 tys. PLN.
Jeśli mowa o "błędzie systemu", to dotyczy on ponad 95% pracującej części populacji naszego kraju. I Pan Staszewski, mieniąc się być "dziennikarską ekstraklasą" przez dwadzieścia lat swojej pracy jakoś nie zdążył tego zauważyć?
To gdzie on spędził te 20 lat, na Marsie?
-
Gość: le Ming, *.home.aster.pl
2013/02/08 10:20:41
Primo: nie pracuje pan w Realu Madryt, tylko co najwyżej w Legii Warszawa, chociaż to też kiepska analogia, bo żaden klub w Polsce tak nie zdominował piłki, jak GW rynek prasowy (nawet jeśli ostatnio inni ją podgryzają). Ale dokonując porównania do La Liga, gubi pan fakt, że jednak JEST różnica między Hiszpanią i Polską.

Secundo: cztery tysie za przedłużony weekend dla dwóch osób we Frankfurcie? To albo ktoś tu coś źle policzył, albo wpisowe na maraton jest jakieś bajońskie, albo zupełnie inaczej rozumiemy słowa "niedrogi hotel". Suma stanowczo przeszacowana.

Żeby nie było nieporozumień: rozumiem i - z powodów zawodowych - PODZIELAM pańskie rozgoryczenie, że pracy umysłowej w Polsce po prostu się nie ceni. I naprawdę proszę się nie przejmować wpisami w stylu "Pan tu bredzi, a dzieci głodują", bo przecież nie w tym rzecz.
-
2013/02/08 11:22:41
Nie minął tydzień, a ten dziennikarski Real Madryt zdołał wtopić w marnym stylu... Ciekawe, ile zarobił dziennikarz, piszący w DF o zarobkach piłkarzy i czy ma na swój Frankfurt? dobitnie.com/2013/02/08/za-duze-buty-za-maly-format/
-
Gość: Skrzecząca pospolitość, *.static.dimenoc.com
2013/02/08 11:23:46
Panie Staszewski: witamy w gronie "zwykłych proszków"... oops! Zwykłych ludzi. Czyli w świecie rzeczywistym - gdzie nie jeździ się "na przedłużony weekend" do Frankfurtu, a co najwyżej do Grójca.

Pożyj Pan nieco życiem przeciętnego człowieka - będziesz Pan lepszym dziennikarzem. Zwykli ludzie mają więcej problemów finansowych, niż jedynie niemożność "wypadku" do Frakfurtu - no, ale jeszcze wszystko przed Panem, więc i to Pan poznasz.
-
Gość: Magdalena, *.dynamic.chello.pl
2013/02/08 12:26:12
Weź się pan, Staszewski, nie kompromituj. Bo aż śmieszno czytać, jak starego gościa żal tyłek ściska, że nie może na Zachód, do Frankfurtu... Ale na Mazury pan możesz. To się ciesz. Moi rodzice, ponad 30 lat pracy, z wyższym (matka) i zawodowym (ojciec) wykształceniem, właśnie oboje stracili robotę - pracowali w sektorze publicznym. O Mazurach, polskim morzu, mogą zapomnieć... Co pan na to? Albo ci, którzy muszą liczyć każdą złotówkę (tak, złotówkę, nie "peelena", co to za żałosna nowomowa jak na mistrza pióra rangi Realu) nie obliczając koszt wycieczki zagranicę, ale przy planowaniu budżetu domowego, żeby na koniec miesiąca nie musieli się zapożyczać, bo na żywność zabraknie lub środki czystości? Albo na wyjście do kina dziecka z klasą?
Idź pan w... Śmieszny jesteś.
-
Gość: , *.ip.gdansk.turmak.pl
2013/02/08 14:43:01
Pozwolę sobie zauważyć, że system polityczno-ekonomiczny jaki mamy jest w linii prostej dzieckiem pracodawcy redaktora, czyli Gazety Wyborczej. To trochę tak, jakbym deklarował że jestem ekologiem, ale pójdę do pracy w Shellu, no bo co... Jak było dobrze to się siedziało cicho, urabiało społeczeństwo w kontekście "wszyscy Ci którym się źle wiedzie i narzekają to frajerzy i są sami sobie winni. Wobec tego nie zasługują na lepszy los". Taka w moim odczuciu była zawsze twarz kapitalizmu w Polskim wydaniu, a przede wszystkim "liberalnych" guru. Gdzie jest więc teraz liberalizm drogi redaktorze, kiedy sytuacja ekonomiczna wymaga od każdego z nas elastyczności i krótko mówiąc ciężkiej pracy ? Nie znam pańskich artykułów bo jakoś nie specjalnie pasjonuję się sportem, może jest pan bardzo dobry w tym co robi. Natomiast jak wiemy wszyscy, prasa papierowa idzie w odstawkę i jest to zjawisko nieubłagane. Radzę skorzystać z tego że ma Pan jeszcze jakieś inne źródła i się wymiksować z systemu póki czas. Żeby nie musiał Pan w bardzo oportunistyczny sposób odwinąć poglądów w stronę "pomocy potrzebującym" i walki z "wykluczeniem zawodowym". Ja to dobrze rozumiem, że na pewnym etapie zanjomości świata i bytności w nim, te nasze polskie "zety" są śmieszne i poważni mężczyźni się zajmują innymi sprawami. I że jak porównamy pensję prezydenta i norweskiego spawacza to się zrobi śmiesznie. No ale z drugiej strony....
-
Gość: Eryk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/08 14:51:47
Człowieku kto cie robił , masz o sobie takie mniemanie jak bys był zastępcą Adama
Zejdż kolego na ziemię - pozdrawiam
-
Gość: Remmbajłłoo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/08 14:58:09
Moja rada . Pobiegaj Pan po Pradze Północ , powodzenia
-
Gość: hehehe, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/08 15:00:01
Zapisz sie Pan do Smudy , blizej iz Real
-
Gość: yga, *.play-internet.pl
2013/02/08 15:22:35
Powyżej średniej krajowej i nie stać na wyjazd za 4000pln (NA PARĘ!). Proponuję z tej średniej krajowej odjąć minimum krajowe, za które będzie Pan sobie żył (jak masa ludzi w tym kraju) i z jednej wypłaty pojedzie Pan na wczasy. Szybki urlop, niektórzy przez cały rok muszą odkładać, żeby pojechać właśnie na głupie Mazury, a niektórych na wczasy nie stać w ogóle. Krew zalewa, kiedy czyta się takie głupoty. Kompletny brak świadomości świata, w którym się żyje.
-
2013/02/09 16:37:51
Nie Real, tylko Legia. I nie w piłce nożnej, tylko powiedzmy, w szermierce. Niby klub przyzwoity, a sport olimpijski, ale trochę nie to samo...
-
Gość: , *.xdsl.centertel.pl
2013/02/10 12:19:08
Proszę Pana,
Przeczytałem ten zasmucający wpis i powiem tylko, że zgadzam się, że rynek nie jest doskonały. Za wysoko wyceniał Pana twórczość kilka lat temu. Na bieganiu się nie znam, wolę zresztą biegać niż czytać o bieganiu, więc na ogół Pana artykuły omijałem. Pamiętam natomiast wcześniejsza twórczość poświęcona edukacji i naiwny zachwyt neofity nad reformami ministra Handke. Oraz to jak te teksty były bezdennie głupie i irytujące. Popieram więc Pana postulat odnośnie zarobków. Za to,że przestał Pan szkodzić polskiej edukacji a zajął się jakimś nikomu niepotrzebnym bieganiem powinien Pan dostać nawet podwyżkę.
-
Gość: Baro, *.dynamic.chello.pl
2013/02/10 16:15:46
Sam pracowałem w GW, od ponad 10 lat jestem dziennikarzem. Ten zawód to moja pasja. I ze smutkiem czytam wypociny, że kogoś nie stać na weekend we Frankfurcie. Ze smutkiem nie ze względu na brak zarobków - tylko brak myślenia autora. Jakim cholernym dupkiem z wybujałym ego trzeba być, żeby zamieszczać tego rodzaju wpis? Wojtek - nie podoba się praca w mediach to zmień pracę. I przestań porównywać gazetę do Realu. To inna liga i inna dyscyplina. Po tym idiotycznym tekście pociesza mnie tylko jedno. Na szczęście nie pracuję już w GW, gdzie tego typu bałwanów była cała masa.
-
2013/02/11 08:26:57
Przykra sprawa, ale dziennikarstwo to po prostu, obawiam się, zanikający zawód - tak samo jak np. bycie fotografem, czy kiedyś bycie maszynistą (od pisania na maszynie), a w niedalekiej przyszłości bycie tłumaczem.
-
Gość: MICHU, 193.17.172.*
2013/02/11 11:12:45
Hm... wybieram się na maraton do Wiednia i Berlina. Również na kilka dni... nie będę głodował, ani spał pod mostem... ale moje koszty będą znacznie niższe na osobę, niż Pana. O co chodzi?
-
Gość: czech, *.play-internet.pl
2013/02/12 12:00:35
Wyborcza to Real masz facet wielką wyobraźnię i głupotę
-
Gość: anbajorek, *.dynamic.chello.pl
2013/02/16 04:59:12
Żle kliknalem, ucielo mi tekstl,pragne dokonczyć:
Otóż za PRL nasza organizacja zawodowa, tzn SDP, którą dziś nazywa się fasadową , a jej szefom wytyka obecność na 1-szo majowych akademiach i innych tego rodzaju socjalistycznych obrzędach, calkiem, pól, czy ćwierć fasadową może i byla, ale niesposób, powtarzam- NIESPOSÓB bylo sobie wtedy wyobrazic, by zasadnicze sprawy socjalno-bytowe środowiska ( uklad zbiorowy pracy dziennikarzy) rozstrzygano z pominięciem opinii tej organiazacji.I na przyjmowane rozwiązania wplyw SDP byl wcale niemaly. Nie dotyczy to sfery polityki,ale - jak slusznie zauwazyl prof Andrzej Mencwel, oozycjonista - nie mozna wszystkiego sprowadzać do polityki. A dzisiaj coż znaczy SDP? Czy wladze się z nim, czy z jakąkolwiek inną organizacją dziennikarska liczą, czy traktują środowisko po partnersku? W czasie wywiadów w TV, owszem- dopóki nie wyjdą ze studia.























-
2013/02/19 23:59:08
Dość żałosna konstatacja - jak dla mnie.
Dlatego pozwolę sobie opisać w punktach jak to typowo wygląda w lidze okręgowej:
1. Prezydent 60-tysięcznego miasta z prawie 30%-owym bezrobociem, wygrywa ponownie wybory z 75%-owym poparciem. Lud ogólnie jest bardzo zadowolony i wdzięczny za wszelkiego rodzaju koncerty z udziałem Dody i jej podobnych, za darmowe piwo podczas tych koncertów oraz za tym podobne atrakcje. Co prawda lud nie wie, że to wszystko na kredyt ale już nie długo się dowie wraz z nowymi rachunkami z wodę, wywóz śmieci i tym podobne.
2. Tuż po wyborach zjawiają się ogólnopolscy dziennikarze aby "dowiedzieć się" jak udało się Prezydentowi osiągnąć tak niesamowity wynik - drugi bodajże w kraju.
3. Lokalni kronikarze (z całym szacunkiem ale słowo dziennikarz w żaden sposób nie chce mi przejść przez gardło ani przez palce) na co dzień prześcigają się w swoich pisemkach w wychwalaniu mądrego Prezydenta oraz jego świty. Dzięki temu owe pisemka są pełne reklam, których to sponsorami są Wydział Promocji Urzędu Miasta oraz różne firmy, które najwłaściwiej jest nazwać rodzinnymi.
4. Można by jeszcze opisać wiele innych sposobów zarabiania na chleb owych kronikarzy ale gwarantuję, że szczegóły zmusiłyby do działania organy zajmujące się ściganiem przestępstw związanych z korupcją na czym mi specjalnie nie zależy gdyż cenię sobie spokój w tak niebezpiecznych czasach.
Jaki z tego morał?
Otóż jeżeli ludzie tacy jak Pan, mają problem z nieadekwatnym wynagrodzeniem w stosunku do swoich kwalifikacji to jedynym rozwiązaniem jest zwrócenie się do swojego pracodawcy z wnioskiem o podwyżkę. W przypadku kronikarzy z 60-tysięcznego miasta, myślę, że tą osobą będzie pan Prezydent.
A jak jest w Pana przypadku?
-
2013/02/21 10:40:10
Skąd ta kwota, Panie Wojtku (1750-2000zł za osobę za wyjazd na Maraton do Niemiec)? Czy mógłby Pan to jakoś rozpisać?

-
2013/02/26 14:38:41
Wojtku, obawiam się, że przesadziłeś znacznie. GW to żaden Real, Realem jest NYT, a ManU np. Guardian. Wy jesteście Wisłą Kraków - mocną w regionie jeszcze kilka lat temu, teraz już podupadłą. I mówię to z przykrością, bo czytam Was dość wiernie od ok. 17 lat. Teraz coraz częściej sięgam po DGP, bo po prostu jakość Waszego kontentu już nie jest w PL niedościgoniona. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

Btw., nie chcę nikomu wkładać palca w oko - ale trzeba mieć wyczucie proporcji.
-
Gość: , *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/04/02 10:27:05
Wojtek. Nie jęcz. Rozkręciłeś w Polsce super akcję biegania. Dlaczego nie mógłbyś z tego żyć? Na całym świecie bieganie to pieniądze. Popatrz na tych biednych Kenijczyków... Biednych??? Nie rozczulaj się nad sobą. Przesuń we właściwą stronę ideały i priorytety. I Matkę Gazetę. Też ją kiedyś przestawiłem. I ona po mnie nie płacze, i ja po niej... Chętnie pomogę. Komercyjnie ;) ale uczciwe. Będziesz miał na Frankfurt i na New York... To co Wojtek? Wchodzisz?
-
Gość: yeah, *.adsl.inetia.pl
2013/04/02 20:30:38
GW jak Real Madryt? :D Raczej jak jakaś Legia. W związku z czym idąc konsekwentnie tym tropem, jesteś pan jakiś tam co najwyżej piłkarzyk z długiej ławki rezerwowych. Lepiej się panu wiedzie, niż sprzątaczce, ale gdzie tam do stałego składu. A do Realu to już całe parseki. Nie bądź pan śmieszny, panie biegacz :D
-
2013/04/17 10:38:20
4 tys to ja mam za 2 miesiące pracy.Muszę przez 2 miesiące utrzymać za to 4 osobową rodzinę i jeszcze wykupić matce leki. Tupet i bezczelność tego dziennikarzyny nie ma sobie równych. Nam zwykłym zjadaczom chleba GW wmawia od początku że Polska się rozwija a ludzie żyją dostatniej. Chyba tylko takie dziennikarzyny które mącą - za pieniądze ,ludziom w głowie.Płaczę się nad tobą Staszewski i nad twoim ciężkim losem
-
Gość: ja byłłem d do 24 12 82, *.cable.net-inotel.pl
2013/07/24 01:30:23
przyjedż w zimie do swarz,edza mam 60 lat nie wejdziesz na jezioro- strach , a ja sobie jeżdzę lubię i zawsze mam odwage bo nie jestem małym bolkiem jak wy jak patrzę na kilku , a byłem z nimi w wojsku żenada obudźcie się czas wrócić z kanady, rpa etc . oczywiście grubasy nie wrócą ps 2 rok kult stare lata wrocłąw wojtek ty nawet się nie otarłeś o maanam perfectlady pank zero kontestacji te ekipy max kasy!!!! etc jesteś za młody komuna / a to mogę napisać wyssał z nich krew /
-
Gość: bartled@interia.pl, *.cable.net-inotel.pl
2013/07/24 01:49:41
ok pisze drugi sam zona jest u córki madzia ma rodzić za kilka dni malowałem u siebie w chacie drzwi i słucham neila younga to jest gość no cóż mam 43 jego płyty ale dość i facet pieprzy w tok fm , że perfect maanam lady pank byli kontestatorami przepraszam ci ludzie dostali np we wrocku halę 3x po 10 tys ludzi wielką kasę ludzie wtedy jeszcze się kupowało bilety nie było imprez za darmo natomiast nie wspomnę o janie pietrzaku 6 x 5 tys biletów oczywiście cenzyra z panem janem zasuwała nawet partia powiedziałą prosimy o zwiększenie liczby miejsc koniec
-
Gość: dziennikarka z łódzkiego, *.centertel.pl
2014/03/01 11:18:16
Po miesiącu pracy reporterskiej w tygodniku lokalnym dostałam wczoraj wierszówkę - 539 zł.

Podobno mało tekstów (32) stąd taka kwota, czas zmarnowałam bezpowrotnie... pieprzę taka płacę i taką robotę od rana do wieczora.

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam