Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Wszyscy jesteśmy Sanmarińczykami

Łapie mnie atak kaszlu, ale jaki. Bolą mięśnie skośne brzucha, prawie dostaję skurczy. Płuca mówią mi, co myślą o przyspieszonym wentylowaniu powietrzem o temperaturze minus pięć stopni przy tętnie dochodzącym na finiszu do 180. A przez ostatnią 1 godzinę, 23 minuty i 14 sekund - na poziomie 169.

Nie wiem, czy umiem do jasno zdefiniować pojęcie "dobry bieg". Wiem, że wyjazdowa edycja Półmaratonu w Wiązownie rozgrywana w niedzielę w Warszawie była dla mnie dobrym biegiem.

Budzę się o siódmej z minutami z nierozwiązanym od kilku dni kobiecym zazwyczaj dylematem: w co się ubrać. Czytam na Kindlu podblog, relację Biegofanki z Sobótki. Wieczorem doczytałem tylko, że założyła ciepłe leginsy, a rano widzę, że to się okazało za grubo na start.

Idę do balkonu, otwieram na oścież. Co mnie nie zabije, to mnie przekona do krótkich spodenek. Nie jest źle, biegnę na krótko. Upycham do kieszonki żel, na górę koszulka plus cienka bluza, rękawiczki, czapka i jazda na stadion.

Stadion Narodowej Klęski. Kto oglądał w piątek narodową kompromitację z Ukrainą? Jak bonie dydy nie obejrzę wtorkowego meczu z San Marino i będzie to chyba pierwszy mecz kadry o punkty, jakiego nie zobaczę od Mistrzostw Świata w 1974 r. Mam nawet hasło na jutro: "WSZYSCY JESTEŚMY SANMARIŃCZYKAMI". Wstawiłbym to na Facebooka, ale nie umiem zrobić porządnego mema.

Spotykamy się pod stadionem z wszystkimi grupami Kancelarii na rozgrzewkę. Janek zwany tu czasem synem fotografem robi zdjęcia.

a

Ćwiczenie pierwsze - rozgrzanie ramion poprzez delikatny ruch i dłoni przez uderzanie. Czyli witamy się oklaskami.

Stawiam sobie cel: między 1:22 (czas marzeń), a 1:25 (minimum przyzwoitości). W zeszłym roku nie złamałem 1:24. Na miejsca, start. Gotowi się nie mówi, bo biegacz długodystansowy jest gotowy do startu od ostatniego treningu pod superkompensację. Zrobiłem półtorakilometrówki - cztery samemu, a potem cztery z Uniqą, dwie powoli z wolniejszą częścią grupy, potem dość szybką z Piotrkiem (dobiegnie w 1:38) i maksymalną z Rafałem (na interwałach jest mocniejszy ode mnie, ale dobiegnie w 1:28). Ledwo udawało mi się łamać 4:00 i muszę Wam przyznać, że nawet mi zabrakło wtedy wiary, że w niedzielę pobiegnę szybciej całe 21 km i jeszcze 100 metrów zafiniszuję.

Koło trzeciego kilometra tętno mi się stabilizuje i zaczynam wyprzedzać. I jadę tak, jadę do przodu, czuję, że mnie niesie, ale nie ponosi. Lekki kryzys na dziewiątym kilometrze, wciągam żel, popijam wodą i znów jadę. Syn fotograf patrzy na mnie z góry.

b

Na piętnastym kilometrze jestem o 3-4 minuty szybciej niż w styczniu na piętnastce na Chomiczówce. Podbieg biorę asekuracyjnie, żeby się nie zakwasić i nie odciąć zasilania na finiszu. Pilnuję tętna, żeby nie przekroczyło 169, z którym biegłem wcześniej. Tracę na kilometrze jakieś 20-25 sekund i chociaż będę potem przyspieszał i gonił moją grupkę sprzed podbiegu, to ich nie dogonię.

Ale do końca jest dobrze, pod kontrolą, przyzwoicie szybko. Nudy, jak w polskim filmie. Coś co usypia czytelników, ale autorowi przynosi zadowolony spokój. Złamać 1:23 się nie da, chociaż walczyłem. Przed metą łapie mnie migawką Szewczuk (dzięki). Wolałbym, żeby to zdjęcie wyglądało tak:

c

I adidas może by wolał ze względu na zbliżenie na samobiegające butsy.

Ale zdjęcie wygląda tak, że ujawnia słabości gorsetu mięśniowego po 21 km:

d

Wizerunkowo dobił mnie Robs, który znalazł na Picassie zdjęcie z MaratonyPolskie.pl:

e

Uwaga, to było już ostatnie zdjęcie Staszewskiego w tym odcinku. Można by to ułożyć w komiks "Od uśmiechu do boleści", ale kto przeżył kiedyś dobry bieg wie, co jest pod maską. Jakieś spełnienie, do którego można dojść tylko przez wypalenie żywym tlenem.

Za metą zamieniam się w kołcza, idę wypatrywać swoich na trasę. Ale w ponad 10-tysięcznym biegu nie sposób. Czatuję tylko na wyróżniające się białe koszulki Alicji i Mateusza z Uniqi. Są, łamią 1:46, tym razem Mateusz wygrywa o 2 sekundy.

W namiocie z herbatą spotykam Roberta Korzeniowskiego. Złamał 1:20 i opowiedział fajną historyjkę. Żona mu mówi, że po co tyle trenuje, skoro już się nawygrywał w życiu. A Korzeniowski odpowiada, że robi tylko po 60-70 kilometrów tygodniowo, a kiedy trenował i miał tydzień regeneracyjny, to schodził z kilometrażem na 100 km. Więc teraz trenuje mniej niż przy regeneracji.

W domu internet pełen wyników. Najszybszym podopiecznym został Andrzej Gondek - 1:25:11 (życiówka poprawiona o 4 minuty). Przypomnę, że Andrzej jedzie na Maraton Piasków i łączy to ze wsparciem dla ośrodka Szansa w Stalowej Woli. W grupie wtorkowej, bankowców, wygrał Przemek (1:29:18) o 10 sekund przed Jarkiem. A w środowej, ubezpieczeniowców Rafał (1:28:49).

A teraz bawimy się wspólnie? Rob (1:43, życiówka o 7 minut) przygotował znów formularz Zimowo-Wiosennej Podblogowej Ligi Półmaratońskiej. Wpisujcie, z wynikami czekamy przynajmniej do Pabianic i Poznania.

A meczu jutro naprawdę nie obejrzę, w ostateczności przełączę na "M jak Miłość".

poniedziałek, 25 marca 2013, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • WWW 20.16

    Wiosenna Wyprawa Wujów - WWW - zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na p

Komentarze
2013/03/25 18:56:54
dziwna sprawa, media to jednak siła, stołeczne media; nic a nic o Mistrzostwach Świata w Biegach Przełajowych, które po raz drugi zostały zorganizowane w Bydgoszczy, trochę na stronach "biegowych" a dalej cisza, podobnie z panczenistami, itp.

meczu nie oglądałem i nie mam czego żałować a współczuć tym co marzli na stadionie narodowym, biegacze to chociaż nawet przy mrozie się mogą trochę rozgrzać...

z powodu braku miejsc na połówkę w Poznaniu (choć może wart się wybrać na połówkę czegoś mocniejszego ;)) kolejnym startem będzie CPN i liczę na spotkanie przed!
-
2013/03/25 19:13:49
Kamil, jak wróciłem z półmaratonu, włączyliśmy z córką 4klasistką tv, żeby obejrzeć jakiś sport. Trafiliśmy na bieg mężczyzn w Bydgoszczy, Błasiński nieźle biegł. A potem zasnąłem, bo organizm zażądał regeneracji w postaci 15-minutowej drzemki :-)
-
2013/03/25 19:29:06
Dziki dziś 16 km po Puszczy. Nie mam cierpliwości tym razem do analizowania wyników połówki w Warszawie. Może dlatego, że mnóstwo czasu spędziłem przy zliczaniu wyników Rodzinnych Biegów Górskich, kilkanaście kategorii, basta... A jestem ciekaw wyniku Wyspia,Pict wiem, bo postawił na fb. Dobrze, że jest Rob i Jego tabelki...
To dziś z Dąbrowy po ubitym nartami i nogami podłożu. Tylko ubite drogi i szlaki, bez rympałów. Najpierw Nadłuże, potem Łuże, Góra Ojca, Sieraków do zachodniego krańca wsi, nawrót na Łosiówkę, Posada Sieraków, Na Miny, znów Nadłuże, znów Łuże, żółtym szlakiem do polany Opaleń, rowerowym szlakiem powrót do Dąbrowy. Tempo 5'27, zima bez żadnych wątpliwości w Puszczy dziś, z jedną wątpliwością - ptaki hałasują jak na wiosnę. I druga wątpliwość - jasno jak wiosną, wpół do szóstej Słońce wysoko. I trzecia - wiszą wiosenne bazie na wierzbach... Zima jednak bardzo mało wiarygodna... Dziki
-
2013/03/25 20:50:42
Proszę bardzo: Wyspio 1:25:27
-
Gość: Marzena, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/03/25 20:58:02
Gratuluję, Wojtku, wyniku! Od 17 grudnia trenowałam wg Twojego planu do półmaratonu. Zadebiutowałam w Warszawie. Przygotowana byłam na złamanie dwójki. Niestety na 7 km dopadł mnie ból śródstopia i kolka po zimnej wodzie (chyba) na tyle silna, że musiałam przejść do marszu. Sfrustrowana patrzyłam, jak odjeżdża zając na "2", potem na "2:10". Dopiero po jakimś czasie byłam w stanie biec. Dogoniłam i wyprzedziłam zająca z balonami na "2:10". Belwederska też nie była mi straszna. Niestety nie udało się już nadrobić zaległości. Mój pierwszy półmaraton zakończył się z wynikiem 2:02:25 netto. Cieszyć się mogę z wyniku męża, który w swoim drugim półmaratonie poprawił wynik ze Skierniewic. Jego życiówka obecnie to 1:18:52. Dzięki za świetny plan, bez niego nie odważyłabym się pobiec.
-
2013/03/25 20:58:37
Andrzej ma syna...o kurczę...
-
2013/03/25 21:16:00
Wojtku - fajnie czytać, że uważasz swój bieg za dobry... po wypatrzeniu Twojego wyniku nie wiedziałam, co napiszesz, bo liczyłeś na ciut szybciej... więc gratuluję wyniku i podium wśród dziennikarzy!:))
-
Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/03/25 21:17:45
Wojtek, gratulacje, dla mnie to wynik-marzenie!
-
2013/03/25 21:18:32
Na ostatnich zdjęciach widać lekkie zmęczenie... lub znużenie...;)
-
Gość: beztlen, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/03/25 22:15:37
Rob, Gepaard, Ok, Czepiak - gratulacje! Wojtek - również gratuluje przyzwoitego wyniku:) odrzuć jednak relatywizm i stań w prawdzie:) - musisz zahamować regres jesli chcesz łamać trójkę, czyli dla Ciebie granicę przyzwoitości; nie pisz proszę o starości (Jurek M. rocznik 56' PMW 2013'- PB - 1:20:30); Ciebie również stać na bieganie połówki przez najbliższe 10 lat po 3:50/km i maratonu po 4'/km; przypomnij sobie jak trenowałeś gdy robiłeś takie wyniki a znajdziesz odpowiedź dlaczego biegasz wolniej; zamiast bawić
- gumami, spadochronami, płotkami, deskami i innymi biegowymi tematami zastępczymii... zacznij po prostu trenować na serio, czyli biegać jakościowo i ilościowo(chyba spadło Ci jedno i drugie) ... acha i jeszcze jedno w ogóle nie pracuje Ci "góra", tułów i ręce są u Ciebie "martwe" - to uniemożliwia Ci w utrzymanie rytmu biegowego (niezwykle ważne) - zauważyłem to już na zdjęciach z BN 2012' ale zapomniałem napisać.
-
2013/03/25 22:26:39
Wojtek - pozwolisz ze westchnę do Ciebie - ależ Ty masz nogi!! Fantastyczna rzeźba, nie masz prawa nazywać się Szkielet, to ściema jakaś :) Już teraz wiem czym biegasz, wystarczy dobrze nakarmić, strzelić z bata i gotowe :)
No właśnie, mam propozycję tematu na czwartek: z czego biegacie te życiówki, ale tak na prawdę, nie piszcie, że grzeczne robicie co Wam każą trenerzy, ale co Was najbardziej nosi, jaka metoda podchodzi Wam najbardziej? Ja sekretów nie mam, dzisiaj znowu korbował praca-dom, kolejna życiówka -11.5km po 4:32, czy to się przełoży na półmaraton - zobaczymy.
-
2013/03/25 22:28:10
Czołem!
Fajny trening wczoraj zrobiłem. Skojarzenie z Wiązowną miałem tylko przez chwilę. Na długości trasy i pogodzie się skończyło. Organizatorzy zorganizowali wiosenny półmaraton, a zimową prognozę pogody zignorowali, choć znana była już dawno. Odkryłem za to plus zeszłorocznego turnieju w piłce kopanej - hala dworca Warszawa Stadion. Jedyne miejsce, gdzie można się było w komfortowych warunkach przebrać.
Jeszcze w środę udało mi się zapisać na półmaraton w Pradze. Miejsc nie ma od dawna, ale jakoś mnie wcisnęli. Mając przed sobą perspektywę drugiej połówki za dwa tygodnie, zamieniłem planowane podejścia. Warszawa miała być na ostro, a Praga w tempie maratońskim, ale po rekonesansie pogodowym w sobotę postanowiłem nie narażać oskrzeli. Zimno miasteczka biegowego utwierdziło mnie w decyzji, żeby odpuścić. Pobiegłem sobie spokojnie, raczej na samopoczucie (bo tempa maratońskiego nie jestem w stanie określić z obecnego treningu), postanowiłem tylko nie przekraczać tętna 160 (na maratonie zazwyczaj przekraczam je po półmetku) i zobaczyć co z tego wyjdzie.

Zacząłem po 4:10 i stopniowo się rozpędzałem do okolic 4:00. Ostatni kilometr pognałem szybciej, żeby jednego upatrzonego zawodnika wyprzedzić (nie znam go, ale już za nim kiedyś gnałem na Biegnij Warszawo) i tyle. Wyszło 1:25:27, czyli po 4:03. Jeśli to ma być moje aktualne tempo maratońskie, to biorę w ciemno;) Życiówka 1:24 była wczoraj w zasięgu, nawet pojawiła się taka myśl na 10km, ale dałem spokój, bo dostałem lepszy pakiet danych do obróbki, niż kilkusekundowa życiówka.

Tętno średnie 152. Przy analizie wróciło wspomnienie Wiązowny, bo właśnie tam dwa lata temu na niemal identycznym wykresie tętna (średnio 151), ale w lepszych warunkach i na szybszej trasie pobiegłem 1:27:58. Wtedy byłem w gazie przed trójkołamaniem, wybiegany i wytrenowany, młody i gniewny, robiłem treningi, na myśl o których wchodzę w drugi zakres. Dwa tygodnie temu dychę pobiegłem w 39:01, więc nie spodziewałem się w Warszawie cudów, a tu rezultat bardzo pozytywnie zaskoczył. Mogę go nawet uznać za świetny. Nie było typowego dla półmaratonu cierpienia, gdy robiło się ciężko, skupiałem się na technice biegu. Pocierpię w Pradze, bo dobrego maratonu bez wcześniejszego bólu nie będzie. Nawet punkty vitay nie pomogą.

Ale najbardziej ucieszyło mnie zimowe wejście na Belwederską. Cały sezon w krosie przynosi rezultaty. Dogoniłem ludzi, którzy przed podbiegiem byli 100m przede mną, kolejnych dogoniłem na wypłaszczeniu, gdzie zazwyczaj na chwilę zwalniamy jeszcze bardziej, by skonsumować nadwyżki kwasu mlekowego. To pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do innych nie biegłem na maksa, ale zawsze przyjemnie wyraźnie wyprzedzać.

A za metą pośniegowe błoto od nanoszonej z końcówki trasy soli, do tego parkingowy wygwizdów. Odmrożeń się nie nabawiłem, ale za to poparzyłem sobie rękę gorącą herbatą, kiedy się poślizgnąłem. Szybko przyłożyłem mrożony makaron, więc obejdzie się bez śladów. Pomyślałem, że to dobrze, że będzie CPN, bo nie wystarczy być i mieć historię, ale trzeba się też czasem bardziej postarać. Nie jeżdżę na biegi, żeby się najeść kiełbasy, ale lubię się przebrać w cieple. Przy tej skali przedsięwzięcia, pewnie dałoby się postawić o kilka ogrzewanych namiotów więcej.

Pict, patrzę w wyniki i widzę, że cały czas biegliśmy gdzieś blisko. Szkoda, że Cię nie wypatrzyłem przed startem, bo pewnie tradycyjnie byś mi uciekł;)

Dziki, mój ulubiony pasterzu, co zgromadził tak wielką owczarnię, że zabrakło dla niej kolczyków. Koncentracja była, bo sam do końca nie wiedziałem, co mam zrobić (nie wspominając dylematu biegofanki). Warszawę zapamiętałem po trzech latach jako zimne miasto. Tym razem też nie zawiodło;). Wiesz już coś o Farfurni?

Kwasnali - gratuluję, wiosna będzie Twoja.

Wojtek, przeczytałem dziś wywiad. Polsko-czeski temat śledzę od dawna, ale nawet z tej krótkiej rozmowy kilka wniosków dodaję do własnego zasobu;) I gratuluję wyniku!
-
2013/03/25 22:38:43
Beztlen - jak zwykle zgodzę się z Tobą i nie zgodzę. To co się u mnie dzieje z górą, to zgroza, kręgosłup giętki, łokcie przy ciele. Dlatego robię wszystkie deski, taśmy, piłki lekarskie, żeby to poprawić - a nie żeby się pobawić sprzętem. Chociaż czasem mam myśl, że trzeba by jednak przekonać się do sztangi i siłowni, bo efekt jest mały. Ale trochę jest, kiedyś ręce miałem przykurczone do klatki piersiowej, teraz przynajmniej jest ruch w w stawach barkowych.
A zgadzam się, że potrzebuję konkretnych treningów, choć trudno to łączyć z pracą trenera. Mam wrażenie, że udaje mi się coraz lepiej.
Z wyniku jestem o tyle zadowolony, że chociaż to 4 minuty od życiówki, to z drugiej strony o minutę lepiej niż wiosną zeszłego roku. W dodatku na tętnie, z którym na jesieni biegłem maraton (poznański). Choć nie tak bajecznie niskim, jak u Wyspia.

Johnson - dzięki. Jest tylko jedna przyjemniejsza rzecz, niż komplement od mężczyzny - komplement od kobiety.

Marzena - dzięki, dzięki. I gratuluję ładnego debiutu, następnym razem dwójka pęknie.
-
2013/03/26 07:49:41
uff Johnson dobrze, że Ty to pierwszy powiedziałeś :) pełna zgoda :)

nadal lekki ból w lewym kolanie ale postanowiłem, że skoro lekki to pora po tygodniu nie biegania to wybiegać i póki co nie czuję, żeby to był zły pomysł; przez "kontuzję" nie wstawałem od tygodnia rano na bieganie i dzięki temu trochę się zregenerowałem, choć z drugiej strony z rano trudniej było wstać, ale pocieszałem się że Bartek też (?) wstał rano pobiegać

w Bydgoszczy nie ma wiosny ale już jest przedwiośnie- dwa kilo mniej czyli 86,5kg prawie biegacza, jeszcze dwa i będzie waga sprzed maratonu jesiennego, może się uda do CPNu? do obozu w Rabce powinienem stracić jeszcze coś, bo jak nie to pewnie będę miał doczynienia z hardą góralką ;)
-
2013/03/26 07:50:35
P.S. niestety Delecta Bydgoszcz nie zagra w finale :(
-
2013/03/26 08:45:38
Pokażę Wam to z czego jestem naprawdę dumny z niedzieli czyli tempa na kolejnych kilometrach (ale nie tylko żeby się chwalić ;-) 4:07, 4:02, 4:02, 3:59, 4:03, 4:03, 3:58, 3:59, 4:07, 4:05, 4:02, 4:06, 4:06, 4:01, 4:02, 4:21, 4:02, 3:55, 3:55, 3:49, 3:54, nie mam finiszu, bo jak zwykle za późno wyłączyłem (ostatecznie wyszło 1:25:26 netto) Ale ten finisz to ponad 400m (biegłem z prawej strony mostu - na 2gim albo 3cim kilometrze nagle oznaczenia rozjechały się o ponad 30sek... a do końca było już mniej więcej dobrze; do tego jak wbiegałem w Nowy Świat, gdzie "rzeki" biegaczy się łączyły wbiegał obok mnie zając na 1:30, tyle że z prawej strony mostu... nie wiem, nigdy jeszcze nie narzekałem na długość trasy, i tym razem nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia, ale coś mi nie pasuje dość mocno - tak szybko jeszcze nigdy nie biegłem połówki...
-
Gość: mikomiki baraszko, 206.142.196.*
2013/03/26 10:02:56
Gratuluję wszystkim wytwałości, pasji i rekordów!
Ja po raz pierwszy biegłem w roli pomocnika - w debiucie poprowadziłem moją dzielną szefową/przyjaciółkę na 2:32 i na mecie byłem z niej dumny jak nie wiem co. Jeszcze pół roku temu nie odchodziła od komputera i właściwie nocowała w pracy. W niedzielę przebiegła półmaraton. Kto wie coś o korporacjach, zrozumie, że w przypadku korpo-mrówki oderwanej od biurka wynik 2:32 to jak "6" w totka lotka!
Dziękuję, pozdrawiam, podziwiam!
PS. To ja krzyczałem "brawo Szkielet!" na BN :-)
-
Gość: rob, *.ibdim.edu.pl
2013/03/26 10:17:46
nie mam kontaktu do Bartka ale jak by ktoś mógł mu przekazać to info z dzisiaj ze strony półmaratonu poznańskiego:

Ostatnia szansa na start w półmaratonie
O godzinie 900 ponownie otwieramy zgłoszenia na Półmaraton. Limit zgłoszeń zwiększyliśmy do 7650 miejsc kto pierwszy, ten lepszy. System automatycznie zamknie przyjmowanie zgłoszeń, gdy tylko ostatnia osoba prześle formularz. Zgłoszenia przyjmujemy poprzez formularz w zakładce Zgłoszenia. Gwarantem startu jest uiszczenie opłaty startowej

rob
-
Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*
2013/03/26 10:40:41
Rob, wielkie, wielkie dzięki - zapisałem się:):):) po raz kolejny sprawdziła się nieoceniona praktyczna wartość tego bloga!!!:)
-
Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*
2013/03/26 10:41:20
Nie ma to jak zaglądnąć tu podczas nudnego spotkania i zobaczyć taką dobrą wiadomość:)
-
Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*
2013/03/26 10:41:40
Rob na prezydenta!!!:)
-
2013/03/26 11:22:57
Wojtek - szczerze odradzam sztangę wszystkim długodystansowcom i Tobie również (u amatora występuje duże ryzyko uszkodzenia kręgosłupa co w konsekwencji może później w ogóle uniemożliwić bieganie); chodziło mi raczej o "pilnowanie" techniki biegu podczas treningów (wysoko biodra, dłonie zamknięte, prowadzenie rąk w linii prostej do przodu itd.); jeśli chodzi o gumy i deski to wydaje mi się, że mając mało czasu na trening najefektywniej jest przeznaczyć go w 90% na bieganie:);
... i na koniec - bieganie zawodów na niskim tętnie (jest to oczywiście kwestia indywidualna - dla jednego będzie to 160 a dla innego 150) nie jest moim zdaniem powodem do dumy (bo to oznacza, że nie były to zawody tylko trening), wręcz odwrotnie - sztuką jest przebiec długi dystans na wysokim tętnie:)
-
2013/03/26 13:27:09
a 10% na pewną inną dyscyplinę wytrzymałościową..:)
-
2013/03/26 13:29:56
a mi pomógł nieoceniony Czepiak, teraz czekam na oficjalne potwierdzenie :)

Dziękuję :)
-
2013/03/26 13:35:55
To mi głupio Bartek, bo info zobaczyłam od Agnieszki na FB i wrzuciłam tylko Kamilowi na FB.
Właściwie, jak nie zareagował należycie w rozsądnym czasie, dzwoniłam, smsowałam, a że ma spotkania, zapisałam, opłaciłam.

Życzę miłego zmachania się, bawcie i świętujcie po :)
-
2013/03/26 13:36:47
Rob, dobrze, że agitowałeś tutaj :)
-
2013/03/26 13:51:22
Wojtku, jeszcze raz wielkie dzięki za plany treningowe! Wymarzone złamanie 2h udało się :) 01:54:19 cieszy mnie niezmiernie i to mimo prześladującego pecha w tym dniu :) Daj proszę znać kiedy trening w kwietniu bo nie chcę opuścić. Szukających rozrywki w maju zachęcam do połówki na wschodzie :) www.bialystokpolmaraton.pl
-
2013/03/26 17:38:52
To skandal - ustalając terminarz i porę meczu z San Marino PZPN w ogóle nie pomyślał o społeczności widzów M jak miłość... Trudno, w ten sposób traci kolejnego kibica...
-
2013/03/26 17:57:16
pulvis - dzięki, nie będę sam. M jak Miłość, S jak SanMarino
-
2013/03/26 17:58:05
Patrząc na Wasze czasy, spokojnie mogę powiedzieć, że to ja jestem prawdziwym sanmarińczykiem. Do warszawskiej połówki podchodziłem z obawami. Wiedziałem, że zimę treningowo przebimbałem i wszystkie biegowe parametry są na poziomie gleby. Rano w niedzielę byłem trochę zrezygnowany, bałem się blamażu, może nie jak ten z piątku na narodówce, ale podobnego. Bałem się, że pobiegnę wolniej niż 2:30. I wtedy żona powiedziała: "Możesz pobiec szybciej". Przed startem spotkałem Dzikiego z balonikiem na 2:20, coś tam powiedziałem, że chyba będziemy biec razem, a Dziki na to: "No co ty, śmigaj szybciej". Przed 10:00 długo wahałem się czy stanąć za balonikiem na 2:10, czy za Dzikim. Zaryzykowałem. I opłaciło się. Pobiegłem na 2:16. Dużo szybciej niż myślałem. Tylko dlatego, że dwie osoby powiedziały mi przed startem: "Możesz". To jednak pierońsko ważne, wiedzieć, że się może.

A co do piłkarzy - tyłek mnie i młodemu w piątek zmarzł okrutnie. Złość była niemożebna, przede wszystkim na siebie, że człowiek taki stary, a znów dał się nabrać. Mecz był tragiczny, ale nie gwizdałem, ani nie rzucałem mięsem. Cóż, bywa. Osobiście oswajam się z myślą, że po prostu nie mamy takiej genialnej reprezentacji, jak nam wszyscy do piątku wmawiali. Do tego szkoli ich sztab, w którym nikt tym chłopakom nie powie: "Możecie". Dlatego potem wysłuchujemy, że "Ukraińcom, chciało się bardziej".
Na San Marino idę. Kibicuję naszym.
-
Gość: rob, *.opera-mini.net
2013/03/26 19:16:34
Bartek, aż takich ambicji nie mam. Zadowolę się przyzwoitym wynikiem 21 kwietnia.
Cieszę się, że mogłem pomóc
rob
-
2013/03/26 19:29:39
Bolek - cieszę się!
Baraszko - witaj w gronie zająców! Brawo dla Mrówki!
A Dziki dziś 4:2 z Johnem w ping ponga. Znów nie wzięliśmy kamery, a byłoby warto. Pokazówka! Dziewczyn do podziwiania też nie było, trenowali zajęci sobą koledzy przy sąsiednich stołach, ot samotność dwóch długodystansowców... Nasz mecz w ping ponga na pewno barwniejszy i w ogóle lepszy, niż ten będzie ten dzisiejszy w dziwną grę, do której wystarczy placyk lub łąka, a na którą budują budowle widoczne z kosmosu.
To Dziki dziś nic. Tylko dyscyplina dodatkowa. Mam okazję do polepszenia mojego biegania, na zmiany w życiu nic jak bieganie. Dziki
-
2013/03/26 19:51:37
Wszyscy (no prawie wszyscy) chwalą się swoimi ostatnimi wynikami, to ja tez się pochwalę.
Maniacka Dziesiątkę przebiegłam w czasie 52 min 10 sek, co dało mi poprawienie życiówki o ponad 5 minut.
No to się pochwaliłam.
Pozdrawiam
-
2013/03/26 20:27:25
Denerwujące jest to naśmiewanie się z piłkarzy San Marino. Jak właśnie w tv 1.
To nie fair i wyraz słabości...
-
2013/03/26 20:58:34
Rob - przyzwoitym co dla Ciebie znaczy z trójką z przodu. Trenuj :-)
Agnieszka - gratuluję, życiówka o 5 min. to jest coś. Teraz półmaraton? I wpisuj się do podblogowej ligi półmaratońskiej
-
2013/03/26 21:08:19
Słucham Jedynki. Na Bielanach w Warszawie mieszka 150 tysięcy, 30 tysięcy w państwie San Marino. Karny. Gol! W 21 minucie. Chwała! Ale komu?
-
2013/03/26 21:13:12
Podobno nastąpiło słynne "przełamanie Lewego". Z karnego w dodatku, ponoć ledwo co. Znajomy mi na F-booku napisał
-
2013/03/26 21:14:40
Jestesmy potega - 2:0 dla Polski!:)
-
Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/03/26 21:31:48
To stad te gwiazdorskie gesty...:)
-
2013/03/26 21:46:54
Wojtek, Ty już tak nie udawaj "znajomy napisał"...
M jak miłość już się skończyło ;-)
Daj się ponieść emocjom! (emocje od siedmiu boleści)
-
2013/03/26 22:27:04
nie wiem. serio nie wiem. nie wiem, jak to się skończyło. idę się ogolić na zero :-)
-
2013/03/26 22:33:01
Najgorsze jest to, że za trzy minuty nasi chłopcy będą udzielać wywiadów i będą z siebie całkiem zadowoleni...
-
Gość: Kibic, *.centertel.pl
2013/03/26 22:59:46
Dno. Z chłopakami z mojego bloku raczej przegralibyśmy z San Marino 0:5. Za to po walce i po grze w piłkę nożną. A Polska grała w ping ponga dziś na Stadionie Żenady Narodowej. Kibic :-)
Czyli Dziki
-
2013/03/26 23:09:48
Beztlen, z całym szacunkiem, jeżeli pierwsza część Twojej wypowiedzi o tętnie jest prawdziwa (o tym, że tętno jest kwestią indywidualną), to wniosek zawarty na końcu jest niestety fałszywy. Dla mnie nie jest sztuką przebiec długi dystans na wysokim tętnie, dla mnie to po prostu niemożliwe.
Ostatni mocny maraton pobiegłem na 156. Czy jeżeli kiedyś uda mi się pobiec 2:40, a tętno wyjdzie np. 158-160, to czy ten wynik będzie mniej warty niż kogoś, kto wykręci 170? Samo tętno oderwane od innych parametrów, takich jak choćby subiektywne poczucie intensywności wysiłku, czy obiektywne tempo, nie jest wiele warte. Ale już w tym szerszym kontekście umożliwia analizę i prognozowanie wyników. Dlatego nie jestem dumny z niskiego tętna w PMW, ale bardzo zadowolony, że biegnąc treningowo i utrzymując tętno, jakie zazwyczaj mam na pierwszej części dobrze rozegranego maratonu, udało mi się osiągnąć wyższe, niż się spodziewałem, tempo. Cieszy mnie też, że w porównaniu do innego treningowego półmaratonu sprzed dwóch lat, (kiedy byłem subiektywnie zdecydowanie bardziej wybiegany i lepiej przygotowany szybkościowo), w niedzielę pobiegłem o 2,5 minuty szybciej. Oznacza to, że może uda mi się dobrze pobiec CPN, choć w ostatnich tygodniach miałem co do tego wątpliwości.
-
Gość: rob, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/03/27 08:25:36
Wojtek, dzisiaj 27 marca :) pozwolisz, że zadam jeszcze raz pytanie sprzed kilku odcinków ? Jak dzisiaj pijesz? na wesoło czy na smutno?
Przypomnę tylko o co chodzi: Jutro dla mnie wielki dzień. Jeśli zostanę pisarzem - czyli moją książkę będzie chciało przeczytać więcej ludzi niż pobiegło w półmaratonie - to jako datę, którą będę co roku opijać przyjmę sobie 27 marca.
rob
-
Gość: rob, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/03/27 08:27:38
a tak bajdełej to zachęcam do wpisywania się do ligi.. są bardzo ciekawe wyniki ale póki co jedynie z Warszawy i to nie wszystkich- Wyspio, Pict dopisujcie się. Sobótka i Kraków również się dopisujcie
rob
-
2013/03/27 09:32:53
Kibice dali naszym dużo więcej niż myślałem że dadzą. Plus brawa dla gości i skandowanie "San Marino, San Marino". Meksykańska fala. Wygwizdany Wasyl i Lewy. Owacje dla Boruca. Ziąb jak cholera.Tak to wyglądało.
-
2013/03/27 09:43:19
@wyspio - biegniemy razem Orlen Maraton? tylko pewnie Ty będziesz chciał szybciej biec niż ja - ja celuję w czas ok. 2:59, może trochę szybciej, a pewnie wyjdzie wolniej... ale jak ostatnio biegliśmy razem to było bardzo fajnie.
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/03/27 09:44:36
beztlen - gratulacje dla ciebie i jurka m., który pobiegł 21' (słownie: dwadzieścia jeden minut) szybciej od mnie na 21 km..., jeśli dobrze ciebie rozumiem, chodzi o to, że odpowiednio przygotowany organizm może zasuwać ostro na tętnie ponad 90% (?), bo poradzi sobie ze słabościami, zakwaszeniami, kryzysami, itp, że na tym właśnie polega progres w treningu?

wojtek i wyspio biegają w tych samych tempach z niższym tętnem - co chyba potwierdza właściwy kierunek treningu i jest pozytywnym prognostykiem dla kolejnych startów - tak?

u mnie jest odwrotnie - co może być powodem? czy to wyklucza szybsze od sobótkowego tempo na maratonie za trzy tygodnie?
marsz
ps.
rok temu robiłem długie wybiegania (30/25km) w tempie 5'10/5'15 na tętnie 140/145
teraz przy takim tempie tętno jest dużo wyższe (150/155), a w sobótce już po drugim kilometrze (pod górę co prawda ale tempo tylko 5'/km) przekroczyłem 90% i już się nie pozbierałem...
-
2013/03/27 09:46:24
Tętno samo w sobie nie powinno być miernikiem zaangażowania w zawodach.
Oczywiście , w uproszczeniu, możemy spojrzeć w tabele Danielsa i zobaczyć tam ,że się np. biega 5km na 97%Hrmax.
Naturalnie może być taki zarzut,że jak nie wiemy o co chodzi ,to wtedy twierdzimy ,że jest wiele czynników wpływających na daną sprawę. I już mamy wybieg i nikt nam nic nie udowodni ,że mówimy coś źle. Bawi mnie np. dynamiczna teoria zmęczenia. Naukowcy mówią ,że zmęczenie wynika z wielu czynników a nichuachua, jak mówią Chińczycy, nikt nie powie na czym polega samo zmęczenie..:).
Można w zimie ciepło się ubrać , w bawełnę i mieć wysokie tętno a nijak się to ma do zmęczenia. Można się zdenerwować siedząc w fotelu np. na meczu z San Marinoi mieć 90% Hrmax ale czy to oznacza ,że biegamy 21.1 ? ..:).. Można być strasznie zmęczonym na tętnie spoczynkowym , bo nie przespaliśmy nocy , czy co.
Tu z kolei kolejny dylemat ,że poczucie zmęczenia nie jest dobrym miernikiem.
Mówmy jednak o sporcie. Dobrym miernikiem zaangażowania zawodnika w zawodach byłoby v02, na bieżąco sprawdzane, na nowej generacji pulsometrach. Moje kultowe , podobnie jak specyficznośc i podprogowość..:).
Problem z vo2 jest taki ,że nikt na zawodach maski nie założy i nie będzie ekipy co zbada spirometrię. No i problem z samym sercem , bo samo się napędza i ma własne vo2 zwane mivo2. A już nie mówiąc o lokalnym człvo2 , czyli vo2 członka męskiego..:).
To jak w takim razie mierzyć zaangażowanie w zawodach ?
W dużej mierze poziomem odczuwalnego wysiłku. Choć skala Borga na 10 czy 20 jest dla mnie bez sensu. No bo kto tam po zawodach siądzie w fotelu i myśli czy pobiegł na 16 czy 17 ? Mimo to odczuwalne zmęczenie to chyba najlepsza skala z tych co nie da się pomierzyć.
Na 5km to wiadomo jak chce się rzygać to się swoje pobiegło..:). Z tym ,że w tym i nie tak prosta sprawa. Jak wracałem do biegania kilka lat temu to miałem takie sytuacje a po wytrenowaniu już nie. Nie chce mi się rzygać cokolwiek bym nie pobiegł ani nie poszedł. Za Prl jak biegałem na maksa 4,3km to wiedziałem ,że jak ledwo co po biegu dochodzę do ławki aby usiąśc - to dałem coś z siebie. Dobry miernik..:).
A może oddechy ? Tu mi bardzo pasuje. Prosty parametr związany z vo2. Często to sprawdzam i to mi się sprawdza jako poziom zaangażowania. Zresztą uważam ,że jadę na płucach. Niskie oddechy relatywnie do wysiłku. A płuca jednak , o dziwo, są w wysiłku tak niedoceniane przez naukowców..
Dla mnie jednak wniosek dyskusje po zawodach między zawodnikami nie na jakim tętnie jechałeś tylku na ilu oddechach..:).Ciekawe ,że nikt tego nie sprawdza. W ogóle się o tym nie pisze.
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/03/27 09:59:50
moje zmęczenie od 19 km na 19,5..., wcześniej (na 19) torsje, oddech jak u ściganego psa, myśli przemarzniętne
marsz
-
2013/03/27 13:07:18
Marsz - mam za mało Twoich danych (wiek, poziom wytrenowania, dane z garmina z Sobótki) żeby coś napisać; wyższe tętno może być spowodowane np stanem zapalnym, ale również wieloma innymi czynnikami; Wojtek nie ma ani niskiego ani wysokiego tętna na zawodach (niedzielny PMW pobiegł na śr. 169 - podejrzewam, że to będzie biorąc pod uwagę, wiek i poziom wytrenowania 85-88%Tmax czyli "książkowo");
Wyspio - nie chciałem Cię urazić, ale Twoje średnie tętno półmaratońskie i maratońskie biorąc pod uwagę wiek i stopień wytrenowania jest niespotykanie niskie i może to świadczyć albo o wyjątkowo niskim Tmax na poziomie 180, albo o "treningowym" starcie co dla mnie jest pojęciem obcym..i na koniec
"Czy jeżeli kiedyś uda mi się pobiec 2:40, a tętno wyjdzie np. 158-160, to czy ten wynik będzie mniej warty niż kogoś, kto wykręci 170?" - tak właśnie uważam:), ponieważ ten ktoś będzie miał świadomość, że "pobiegł na maksa" a Ty zaliczysz kolejny bieg z rezerwą; dla mnie udany start nie jest uzależniony od wyniku, ale od tego czy dałem z siebie wszystko czy też nie:)
-
2013/03/27 13:31:32
Rob - wpisałem mój wynik z Sobótki. Nie dotarł ? Sprawdź, a ja ewentualnie dodam jeszcze raz.
-
2013/03/27 16:30:01
Co do tętna to do prawa Franka _ Starlinga.
pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Franka-Starlinga
albo do Mickiewicza..:).
Z tym ,że "miej serce i patrzaj w serce" nie za bardzo się sprawdza u długodystansowców. Bardziej by pasowało - miej serce a dalej nic Cię nie obchodzi..:). Marsz - może masz teraz mniejszą frakcję wyrzutową (sv). Wiaderko z krwią możemy napełnić w tym samym czasie albo mając większe naczynko i wolniej albo częściej ale mniejszym. No trochę horror..:).
Moja matka , jak ma duże ciśnienie , to wtedy ma niskie tętno. A jak ma częstoskurcz to wygląda na to ,że biega 5km w swoim wieku.
Czy np. perkusista , jak ma koncert na 2h, to się zastanawia jakie ma hr ? Daje z siebie wszystko , jak napisał Beztlen, i to miara zadowolenie jego i słuchaczy.
Napisał Oco , jak to mówi Wojtek - z frakcji Tarahumara na blogu.
Nie mierzę tętna a nawet nie używam gps , co niektórych na blogu martwi..:))).


-
Gość: rob, *.opera-mini.net
2013/03/27 19:07:27
Fajka, Twój wpis do ligi jest. Prawdopodobnie w tym samym czasie wpisaliśmy komentarze.
rob
-
2013/03/27 19:32:17
Tu Dziki
Oco - nie zaczynaj! Po co Ci garmin z gpsem jak go nie używasz?! Na Rodzinnych Biegach Górskich zawodnicy zabijają się w trupa o garminy!
A Dziki dziś do dalekiej Puszczy, nic mi się nie chciało, chociaż mnóstwo pracy, ale Dziki nieefektywny, za to mnóstwo rzeczy do przemyślenia i do wytrzymania, to na długo do dalekiej Puszczy. Z Roztoki bagiennym tarasem przez Babską Górkę pod Sosnę Powstańców, nawrót i z powrotem do Roztoki tarasem wydmowym po Karpatach, czyli po wielokilometrowym wale połączonych zalesionych wydm. Z Karpat rozległy widok na północ i na południe. Od południa hałas i poruszają się szybko grube pieńki, biegną cztery dziki, plus Dziki to pięć, dziki trenowały zbiegi i podbiegi, tak samo jak Dziki w Karpatach. A od północy bez hałasu, tylko ruch, las się rusza, cześć lasu urwała się z lasu, zgrabnie, szybko i bezgłośnie przesuwa się ciemny kształt, jak nasada wyłamanej z korzeniami starej sosny wyzwolona z wykrotu, już wiem, że to pierwszy w tym roku Łoś! Po drodze jeszcze kilka poruszających się błyskawicznie gałązek, tak z daleka wyglądały sarny dziś. Powrót do Roztoki, to 16,5 km, to jeszcze dokrętka 8 km w stronę Wierszy, powrót jak finiszowe kilometry Biegu Czterdzieści i Cztery. Dokładnie 2 lata temu wytyczałem tu trasę 44 km i oznaczałem kilometry. Pamiętam to. Dwa lata temu o tej porze była wiosna, martwiłem się, czy aby na biegu 2 kwietnia nie będzie zbyt upalnie. Było w sam raz, cześć zawodników biegła na krótko, przed zachodem zrobiło się chłodniej, ale już po dekoracjach... A dziś śnieg z dużą zawartością śniegu w śniegu, zbity śnieg, nawet jak nie uczęszczany. Dziękuję łosiu, sarenki i dziki. Dziki
-
2013/03/27 20:09:44
Beztlen - pytanie i prośba o interpretację:
Mój czas z PMW 1:46:33, czyli średnio około 5:03/km.
Średnie tętno z całego biegu to 162, Praktycznie wszystkie kilometry oscylowały pomiędzy 160 a 163, za wyjątkiem kilometra z podbiegiem na Belwederską - skoczyło do 166 (maks 171) tempo na tym odcinku spadło mi do 5:28. Ostatnie 3 km też przyśpieszyłem i tętno wzrosło do 166. najwyższe z całego biegu to 174.
Nigdy nie miałem tak równego tętna na całej długości dystansu. Na ogół pod koniec rosło.
Moje HRmaks to chyba 189 - najwyższe tętno jakie kiedykolwiek zarejestrowałem.
-
2013/03/27 20:55:06
Beztlen - przy okazji, odezwij się do mnie na FB (Grzegorz Sten) lub mailem grzegorz.sten@gmail.com
-
2013/03/27 21:06:12
Sten - nie podkładaj się trenerom, bo Ci napiszą, że się nie starałeś i Ci rozkażą, że od teraz masz zasuwać. Jak w wojsku, bardzo pouczające... Raz pobiegłem półmaraton na 95% Hrmax, ale to był jeden z moich najgorszych występów w życiu, natomiast zdarzało się, że końcowe 5-8km bywało po 90%. Po mojemu to świetną bazę masz i pewnie byś mógł tak pociągnąć cały maraton :) Spróbujemy? Startujesz pod CPN-em?
-
2013/03/27 21:16:22
Johnson - mówię nie CPNom i Łodziom. Ale w ramach solidarności z moimi z NadarzynBiega obiecałem, że polecę 42.195 sam albo w towarzystwie po puszczy.
-
2013/03/27 21:17:42
Dziki - Ty to potrafisz wyzwalać z wykrotów :) Dzisiaj próbowałem nadrabiać naszą zaległą synchronizację, pamiętam że niedawno zdobywałeś jakąś wydmę do upadłego, więc i ja dziś pozdobywałem 20x Cytadelę, 9km i +/- 280m, pierwsze 8 kółek wolno, po 6:30, potem szybko po 6:00. To tak, żeby robić coś lżejszego niż korbowały, bo półmaraton się zbliża, ten wiosenny - poznański :)) Rzeźnickie podbiegi zostawiam sobie na kwiecień-maj, wtedy masowo, z pasją :)
-
2013/03/27 21:27:10
Sten - rozumiem, doceniam, szanuję terenową ortodoksję :) Mnie pola zaczęły nużyć pod koniec lutego, raczej fizycznie niż psychicznie, bo ja biegam na psychice, tylko czasem padam niespodziewanie na pysk :) No więc uciekłem do miasta i tu walczę o progres. Taką odwróconą fazę mam, ale chodzi o to żeby bieganie cieszyło, i widzę, że ta odmiana mnie cieszy. Jak się trawa zazieleni to pewnie porzucę tą herezję :)
-
2013/03/27 21:32:50
johnson - myślę, że od czasu do czasu potrzebna jest zmiana. Rozumiem i popieram twoją ucieczkę do miasta. Mnie nie ciągnie do miasta. Zrobiłem wyjątek dla Warszawy, ale i tak po 2 km wpadłem w trans i nic nie widziałem i nie słyszałem. Ciągnie mnie w teren. Najlepiej za każdym razem w inne okolice. Nie mogę się doczekać kiedy puszczą lody, żeby zameldować się w Świętokrzyskich. Jutro wyjeżdżam na Kaszuby i jeżeli puści mnie przeziębienie, to będę starał się zagubić gdzieś w Borach Tucholskich.
-
2013/03/27 21:53:26
zawieruszyć :-)
-
2013/03/27 21:55:36
zawieruszyć :-)
-
2013/03/27 22:28:53
Sten, wyznacz sobie wcześniej sam trasę, to się zawieruszysz bez problemu ;-))))
-
2013/03/27 22:36:10
Johnson - rozbawiles mnie do lez...po raz kolejny:) czytajac Twoje posty przypomnialem sobie moich doktorow z SGH z lat 90-tych - ta sama mentalnosc:).
-
2013/03/27 22:44:54
Wojtek musiałbym biec za Tobą
-
Gość: , *.tel.tkb.net.pl
2013/03/28 00:16:10
widzę, że zaprasza ktoś na Białystok Półmaraton www.bialystokpolmaraton.pl Faktycznie, myślę, że warto pobiec w maju. Dobry termin i trasa zapowiada się ciekawie. Fajnie, że coraz więcej biegów na dobrym poziomie robi się w naszym kraju. Mi też udało się w Warszawie poprawić życiówkę;) obecnie wynosi 1:46:49
-
2013/03/28 15:35:37
Czemu nikt nie pisze ? wszyscy mazurki robią ? za wcześnie..:).
No to kawał.
Przychodzi Zając do biegacza a biegacz lekarz.
Koniec kawału..:).
-
2013/03/28 19:24:52
Tu Dziki
Dziki dziś dosyć szybkie i asfaltowe 8 km głównie po Kępie Potockiej. Tempo średnie 4'19. A jutro jedziemy z Zuzią i Zuzi chłopakiem Pawłem przetruchtać trasę w Choszczówce. Zuzia i Paweł pracują przy Rodzinnych Biegach Górskich od pierwszej edycji. I nabrali ochoty, żeby zobaczyć trasę. Chcieliby nawet wystartować, ale co Dziki by zrobił bez Zuzy i Pawła? Dyrektorów Biura Zawodów oraz Mety...
A w samą Wielkanoc odbędzie się XIII Wielkanocny Bieg po Prawdziwej Warszawie.
Start w niedzielę, 31 marca o godzinie 16:00 spod Kolumny Zygmunta. Trasa jak zawsze około 15 km z plusem, tym razem pobiegniemy przez dwa mosty, po drodze Powiśle, które zmienia się na lepsze i na gorsze, nieznane zakamarki przy Trakcie Królewskim, Stara Praga, powrót Mostem Gdańskim z najpiękniejszą panoramą lewobrzeżnej Warszawy o zachodzie Słońca... Gwarantujemy trudny egzamin końcowy, przepiękne nagrody :-) Biegniemy jak zawsze za maratończykiem - varsavianistą, z licencją na oprowadzanie wycieczek po stolicy, czyli za Rafałem Przewodnikiem :-) Udział jest jak zawsze nieodpłatny. Zapraszamy każdego! Pamiętajcie, że w nocy z 30 na 31 marca przesuwamy wskazówki zegarów o godzinę do przodu!
Mnóstwo biegaczy zapisało się, może niektórym będzie zbyt trudno wstać od świątecznego stołu... Jak zawsze zapraszamy każdego. www.facebook.com/events/580801285264543/?ref=22
Dziki
-
2013/03/29 01:15:03
Beztlen, nie poczułem się urażony, ale ponieważ czyta Cię tu i traktuje poważnie wiele osób (masz tu nawet mały fanklub;), to wolałem wyjaśnić sprawę, bo moim zdaniem się mylisz.
Odpowiedź na moją uwagę w sumie mnie zmartwiła, bo przyjąłeś najprostszą wersję - albo mam niskie HRmax, albo się obijam na zawodach. Jak na trenera to dość wąska interpretacja. Być może miałeś do tej pory zbyt małą próbę biegaczy. No to wyobraź sobie, że się nie obijam, a tętno szczytowe w trakcie startów wielokrotnie notowałem w granicach 190-200 (na treningach rzadko przekraczam 180). Sęk w tym, że tego wysokiego tętna nie utrzymuję długo, zbliżam się do niego na finiszu, ale praca na takiej intensywności doprowadziłaby do agonii. Nawet w trakcie startów, które rozpoczynam zbyt szybko i potem muszę korygować tempo, to tętno nie jest zbyt wysokie. Nie jest to raczej kwestia progu bólu i psychiki, zdarzyło mi się na półmaratonie zagonić się do utraty świadomości. Dla przykładu linki do kilku biegów: 5km z ciemnością przed oczami na mecie - 172; trójkołamanie na śląskich pagórach, więcej bym z siebie nie wycisnął - 155; wyścig na 11km po 35km truchtu w trakcie B44, o którym powyżej pisał Dziki - 169 (ścigałem się tam z Wojtkiem, który nawet jeśli zachował rezerwy, to tętno miał pewnie sporo wyższe. Ten wyścig przy okazji położył mi późniejszy maraton). A na koniec wczorajsze interwały 4x1200 w tempie ponadksiążkowym 3:33 z ostatnim po 3:20, tętno średnie odpowiednio: 157, 159, 161, 163. A trening subiektywnie może nie był na granicy moich wczorajszych możliwości, ale bardzo się do niej zbliżył.
Nigdy nie biegam na tętno, trenuję na tabelach Danielsa, dobierając tempa zgodnie z aktualnym poziomem wytrenowania. Tempo startowe wyciągam z treningu bądź innych aktualnych startów. I wszystko mi się zgadza, łącznie z poczuciem zmęczenia, poza tętnem - ono jest zawsze o wiele niższe niż w książkach.

Pict, za tydzień biegnę półmaraton (na maksa, choć na niskim tętnie;), więc szacunki na CPN zrobię dopiero potem. Chciałbym jednak powalczyć o życiówkę. Jeśli jak zwykle planujesz równe tempo, to parę pierwszych kilometrów możemy pobiec razem.

-
2013/03/29 10:15:28
Przychodzi Zając do lekarza . Jakie masz tętno? Pyta lekarz. Nie , to nie ten kawał..:).
Przychodzi Zając do lekarza z butami adidasa w dupie.
-doktorze, mam problem
-no widzę , widzę . Fatalnie zającowałeś i Ci zrobili lokowanie produktu..:).
p.s. Nie męczcie Beztlena . Te pytania aż za bardzo IDĄ w medycynę sportu.
Aby odpowiedzieć bardzo konkretnie to trzeba miec mnóstwo danych a nawet poznać osobiście i to dosyć długo zawodnika.
-
2013/03/29 12:42:27
no i mamy półmaraton we wrocławiu: termin (22.06) niezbyt zachęcający ale godzina startu (20.00) daje nadzieję, przypominam też, że dwadzieścia dni wcześniej czyli 2.06 organizowany przez pjacha bieg dla maćka - 10 km, (godz. 16.00 prawdopodobnie)

po sobótce treningi jakby lepsze, tętno jakby niższe, może dlatego, że na bieżni, może przełamanie, może jechać na maraton?
marsz
-
2013/03/29 12:53:49
Oco - dzięki:)
Wyspio - praca na treningu - to nie tylko tabelki, ale również, a może przede wszystkim, praca nad "głową", przesuwanie granic bólu, oswajanie się z nim, przygotowania na moment kiedy on wystąpi na zawodach (a wystąpić powinien - to w końcu zawody:), szukanie sposobów na "oszukanie" organizmu ( "pobiegnę tym tym tempem do następnego skrzyżowania"), na przetrwanie kryzysu itd itd: zapewniam Cię, że każdy człowiek jest w stanie wytrzymać znacznie wyższe tempo niż mu się wydaje i znacznie dłużej niż mu się wydaję; temat w sam raz na dzisiejszy dzień...
Z wczorajszych interwałów powinieneś nabiegać w półmaratonie poniżej 1:20.
-
2013/03/29 13:22:14
Beztlen, pobiegnę tym tempem do skrzyżowania, do latarni, do świateł.. dlatego uwielbiam fartleki :)

Tętno. Biegając przez godzinę z pulsometrem i pilnując się (czyli zwalniając po 5 km pod 6,40, 6,50/km, by średnie hr nie urosło) wychodzi mi tempo 6,36/km i hr 151/160, znany mi max to 193. Moje spokojnie bieganie, czyli takie, które jest jeszcze w tlenie, ale nie jest człapaniem, bez kilogramów śniegu, po ulicy, to 6:00-6:20/km. Na połówce udało mi się wycisnąć koniec 3,25 km po 5,0/km, odruch wymiotny dopiero od przejścia pod stadionem, i do dziś nie rozumiem, że tak można było.
-
Gość: , *.wroclaw.mm.pl
2013/03/29 18:29:25
Marsz... jechać:))

Wyspio - kotlina??? Bo będę po lasach gdzieś.:)

PMWr- najprawdopodobniej 30 stopni w cieniu:)

Najlepszego
Pope
-
2013/03/29 19:16:16
marsz - no właśnie, też myślę: jechać. Raz, że czasem jest słabszy dzień, nieudany start, ale to nie znaczy, że trzeba na pół roku wszystko odłożyć. A dwa, że nawet jeśli nie będzie nagrody na mecie, to sam bieg też jest nagrodą :-)
-
2013/03/29 19:47:14
Tu Dziki
Dziki dziś 20,3 km po trasie w Choszczówce, czyli 2 X trasa z 300 metrowym truchtem od mety do startu między powtórzeniami. Na drugiej rundzie nie widziałem swoich śladów z pierwszej, zawiało i zasypało. Najbardziej zimowy przelot trasy, a robiłem ich już chyba ze trzydzieści od listopada. W śnieżycy i w śniegu prawie do kostek. Pierwszy obieg znacznie poniżej godziny, nie było to trudne, ale nie było też łatwe - 58:30. To na drugim cel jak z wpisu Beztlena - szybciej niż 55 minut... Jak ja Dzikiego nienawidzę, kiedy takie rzeczy przychodzą mi do głowy..! Zalepione okulary do ręki, wtedy kolejny raz czuję, że okulary działają jak gogle, bez nich dostaję śniegiem po oczach. Buntuję się na drugim okrążeniu, na 2,5 km trasy tuż przed górkami, mówię sobie, że odpuszczam tempo, to przecież długie wybieganie jest w ciężkim terenie, na kulminacji pustynnej wydmy na szóstym kilometrze mam ponad 3 minuty straty do czasu 55 minut, ale w tyle głowy jest cel, jasny gwint, robi się płasko, pociagnę do siódmego, ciągnę, za fabryką grząsko, to tylko do ósmego, tam na płytach jest pod wiatr, zwolnię sobie, a Dziki już wie, że nie zwolni, trzeba było debilu nie odpuszczać górskiego odcinka, nie musiałbyś teraz zap.... Dziewiąty kilometr, na zegarku 50:30, dobra, nienawidzę cię Dziki, lecisz, a tu kałuże niedomarznięte, slalom lub po krzakach jak szalony, czasem krzyczałem na trasie w czasach jak się ścigałem, teraz co 50 metrów drę mordę, gdzie ten szlaban, fuck, już, 54:26, ostatni kilometr 3'49, Dziki ścigał się chyba pierwszy raz od półtora roku. Tylko z czym się ścigałem? Dziki
-
2013/03/29 20:13:10
z bażantami
-
2013/03/29 21:48:14
W bażanciarni kury już udają, że śpią. Jednym okiem patrzy ta moja upatrzona. Wkroczy bażant, ogon wysoko, pióra uczesane... Padnie bez dobranocki, ledwo zawinę ogonem po jej piórkach, zmęczyłem się tym wszystkim, w tym trochę też wyścigiem z bażantami... Dzi
-
2013/03/30 08:20:00
Marsz - jechac bo pozniej bedziesz zalowal, kazdy bieg to przygoda:)
Czepiak - fartleki to troche zapomniany i niedoceniany srodek a moim zdaniem szczegolnie dla nas amatorow czasam (np. po ciezkim dniu w pracy zamiast zaplanowanego akcentu) bardzo przydatny i skuteczny:) ;
Piotrek - z czasem?
-
2013/03/30 10:39:57
podobno na trzy tygodnie przed maratonem warto przebiec 30km, wahałem się czy to dobry pomysł biorąc pod uwagę przede wszystkim kolano, jedną z motywacji były ostatnie cztery tygodnie przypominające ementaler i niewiadoma co do formy/foremki;
było ciężko, właściwie to trudno tym bardziej, że biegałem wkoło tą sama trasą, ostatnie pięć kilometrów inspired by Johnson- ich wynik zepsuła kładka nad torowiskiem, ale były walczące

za tydzień ezoteryczny Poznań, za trzy Warszawa da się lubić ?! później spokojne bieganie :)

Życzę Wam w życiu zawodowym- jaj, w życiu prywatnym- jajek, a po bieganiu jajecznicy!
-
2013/03/30 11:15:59
Kamilu - zajrzałem do Skarżyńskiego, pomyliłeś się, 30-ka dwa tygodnie przed maratonem, i co teraz zrobisz? Musisz jeszcze raz za tydzień :)) Ale nie martw się, możesz robić co chcesz, ten trener nie krzyczy, wydrukował się i już. No ale jak już zaglądnąłem po dwóch latach, to trudno było się nie rozczulić: według trenera, zawodnik z ambicjami na 3.20 powinien mieć 43min na 10 i półmaraton na 1.35. No to ja mam tu i tu po mnutę szybciej, a pewnie w życiu 3.20 nie pobiegnę. Do tego WB2 po 4:35, przy tętnie "książkowym", uff, wystarczy, dlatego trenerów nie słucham...
-
2013/03/30 11:34:10
:)))

a ja Skarżyńskiego nie lubię ;) bo mnie zdemotywował- gdy w ubiegłym roku przed połówką w Poznaniu zakupiłem jego książkę, zapytał o dedykację, odpowiedziałem, żeby życzył mi złamania godziny w półmaratonie, powiedział, że to niemożliwe, sprawdziłem- jest możliwe!
-
2013/03/30 12:30:01
Dziki. Skąd taka złość u Ciebie? 3:49 po krzakach? :) Jestem zaniepokojony Partnerze, chociaż gniew czasem dobry jest... Sportowo świetnie, gratulacje :) Znam ten krzyk, z Gór Świętokrzyskich :) Czyli pod Rzeźnika to było?
-
Gość: 1.marsz, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/03/30 13:25:34
to jadę :). chyba, bo dziś organizm odmówił posłuszeństwa i nie ukonczył treningu (3x3 km III zakres )... ja, amator nie potrafię mocniej, szybciej, twardziej ale macie racje, jest euforycza radość wyniku i subtelna radość uczestnictwa ... oraz dzika radość 19 km rozgrzewki i dzida w 3'49. marsz
-
2013/03/30 15:10:22
Dzieki Marsz za info. 21.1 we Wrocławiu to było moje marzenie. W życiu bym nie pomyślał ,że to u nas wymyślą..:). Co prawda to nie mój dystans bo za długi i da się myśleć, co jest największym błędem w bieganiu ..:).Strona internetowa fatalna. Może zmienią. Na razie nie da się zgrać trasy w pdf. Oczywiście nie ma szans ,aby trasa była lepsza od moich dwóch półmaratonów..:).Start o 20.00- 13 minut przed zachodem słońca. Świetnie pomyślane. Można się wyspać..:).
Jak mam start i metę niecałe 2km od domu to grzech nie wystartować. Problem taki. Faza lotu. W tym roku jeszcze nie było. Nie pójdę chodem sportowym bo takie happeningi to można zrobić na maraton. Tu tempo za szybkie. Trzeba choć z 10kg zrzucić..:). Pocieszenie - debiut w 21.1 i gwarantowana życiówka.
Drugie pocieszenie - zdmuchnąć pył z garmina od Dzikiego i używać..:).
Teraz ostatnie moje kawały o przychodzących Zającach..:).
Przychodzi Zając do kury. - Nie rób sobie jaj . Jutro mamy złamać trójkę..).
Przychodzi Zając do Minister Sportu. - To jak w polskim sporcie ? i czemu Pani stoi ?
- Mucha nie siada..:).Obiecuję ,że więcej nie wymyślam..:).
A teraz życzę każdemu takiego przychodzącego Zająca na jakiego każdy zasłużył i aby nie robić sobie jaj a wreszcie pociągnąć jakieś dobre wyniki. ..Czego i sobie życzę..:).
To było na sportowo. A życiowo to zdrowych i spokojnych Świąt.




-
2013/03/30 16:16:48
Sten - to ten leśny maraton miałeś na myśli? :) www.biegiemprzezpolske.pl/1.cross_maraton_nadarzyn.php
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/03/30 18:34:30
Piotrek, dzięki za życzenia.. Normalnie łezka mi się w oku zakręciła
rob
-
2013/03/30 18:53:36
Mam zamiar też wystartować w półmaratonie wrocławskim w czerwcu. Świetnie, że będzie dopiero wieczorem.
Marsz - dobrze, że wspomniałeś o biegu dla Maćka, wpisuję w kalendarz:)) Oczywiście, biegnij maraton:)
-
2013/03/30 18:54:29
A ja na Kraków się szykuję:))
-
2013/03/30 18:59:46
Życzę Wam:
Wesołych Świąt Wielkanocnych,
w szczęśliwe wrażenia mocnych.
Dużo biegania,
mniej biesiadowania.
Dyngusa z aprilisem mieszanego,
pomimo śnieżnej pogody, udanego!
-
2013/03/30 19:25:42
Pięknych Świąt Wielkanocy. Niech Grób będzie pusty. Nic nie umarło, nieprawda, że jest śmierć...

A Dziki dziś jak bumerang do Choszczówki, zaraz po rodzinnym poświęceniu koszyczka. Musiałem nadrukować w pracy numery na XIII Wielkanocny Bieg po Prawdziwej Warszawie, a Choszczówka jest z domu na Bielanach bardziej po drodze do pracy niż Puszcza.
To dziś 13 km spod Dzikiego Zakątka, bazy Rodzinnych Biegów Górskich, ale w inną ścieżkę i w inną stronę. Na trasę RBG wbiegło mi się po 6 kilometrach, akurat koło gołej wydmy zarzuciło Dzikiego, to 600 metrów po piachu zmieszanym ze śniegiem, jest okazja, no to jeszcze raz, no to jeszcze cztery razy, powrót tajnym skrótem, jak ktoś się tutaj zawieruszy na V edycji to w istocie rzeczy wykona reduktora na dobre 1,5 km...
A jutro XIII BPPW. Z obawą ogłaszam miejsce i czas: Kolumna Zygmunta, godzina 16:00 po nocnej zmianie czasu. Obawa jest stąd, że zapowiada się ponad pół setki, a ogarnąć można do trzydziestki biegających - zwiedzających... Mamy pomysły nie tyle na zmniejszenie frekwencji, co na jej uporządkowanie. To od XIV edycji. Teraz będziemy się martwić lub śmiać jutro pod Kolumną. Zapraszamy każdego.
Pięknych Świąt. Dziki
-
2013/03/30 19:45:25
Witajcie
Dawno nic nie pisalem, bo zrobilem sobie 2 miesiace bez używania komputera w domu.
Taki mały, prywatny odwyk! :)
Ale jak już otworzyłem to nadrobiłem wszystkie wpisy! :)
Sporo się w tym czasie działo na blogu...
Wojtek raz z tarczą raz na tarczy!
Ale biegowo się nie zaniedbywalem.
Trenuję konkretnie, żeby za 3 tygodnie zmierzyć się z wynikiem 3.35-3.36 na Orlenie.
To mój najważniejszy start w 1 połowie roku! I moje sportowe marzenie!
Po drodze przebiegłem wiązowną spokojnie wg planu w 1.45
I w niedzielę warszawę w 1.38.52!!!
Z tego ostatniego wyniku jestem bardzo zadowolony, bo łamanie 1.40 na połówce było moim drugim celem.to moja nowa życiówka! I cieszę się że się udało!! :)
A dziś 20k spokojnie w lesie po śniegu z ziggym, a potem jeszcze 5k po twardym w tempie ciut szybszym od orlenowskiego...
Spokojnych Świąt dla wszystkich!
-
2013/03/30 19:47:12
I jeszcze spóźnione gratulacje za fantastyczną zyciówke dla beauty!
Kosmiczny wynik!
I dla czepiaka!
Brawo!
-
2013/03/31 10:25:52
Wśród nocnej ciszy....znowu najeba.. śniegu po kostki. Ręce opadają.
Wesołych świąt.
-
2013/03/31 10:51:18
We Wrocławiu teraz pada śnieg.
I`m dreaming of a white Easter..:).
-
2013/03/31 12:41:36
A ja już po wielkanocnych sankach ;-)
Miejscami trochę mało śniegu, na szczęście właśnie zaczęło sypać, na jutro będzie w porządku...
;-)
Wesołych Świąt!
-
2013/03/31 17:55:52
Tynczasem na miasto wyjechaly pkugo-solniczki
-
2013/03/31 19:17:59
Nie tylko w sporcie wszystko jest mozliwe, w pogodzie rowniez...
-
2013/03/31 20:42:49
Ech, wg programu tv dziś gdzieś leci Kevin.. Bardzo na miejscu.

Najgorsze wybieganie ever, żadnej piaskarki, śnieg z deszczem w oczy, ślisko, sama wyplątuję się z jakiegoś przeziębienia. Bieganie planowej 30 (3h+) byłoby więc w swej istocie niehumanitarne. Wyszło 20 (niecałe, i to bez kaca moralnego!) ciut szybciej niż spokojnie z najlepszą z możliwych idei treningowych na dziś: żeby szybciej skończyć tę piękną przygodę :(

Tomik, dzięki i gratulacje nowej życiówki :)

Dziki, Aniołowie sprzyjają dobrym ludziom, nawet jak ci są roztargnieni ;-)
-
2013/03/31 20:44:27
Dz., bo to nie magia Świąt.. to uczciwy człowiek.
-
2013/03/31 20:50:50
Dziś XIII Wielkanocny Bieg po Prawdziwej Warszawie. W oblepiającej śnieżycy 100%, wiatr w oczy bez względu na kierunek biegu. Mnóstwo biegaczy, to twardy charakter i miłość do Warszawy, elita determinacji... Warszawa znikła, Stadionu Narodowego nie było widać spod Parku Skaryszewskiego, Rafał Przewodnik opowiadał o tym, czego nie było. Przeszedł sam siebie na Moście Gdańskim, tam planowaliśmy powrót na przeciw panoramy Warszawy o zachodzie... Nie było widać dalej niż do barierki mostu. A Rafał pokazywał i nazywał po kolei wszystkie obiekty, wieżowce, kościoły, Zamek, całą panoramę pokazał słowami. To przechodzi do historii - pokazanie plastyczne, piękne, ze szczegółami, panoramy, której nie widać... Każdy widział! Cudowne otwarcie nowych zmysłów... Drugi cud - po finale, egzaminie i wręczeniu medali odwiozłem Rafała daleko na Białołękę, okazuje się, że nie mam iPhone'a, a tam cała dokumentacja foto z biegu, no i w ogóle wszystko noszę w iPhonie... Rafał zadzwonił na mój numer, odebrał ktoś, obiecał poczekać przy schodach ruchomych przy Kolumnie Zygmunta, poczekał, oddał, to Pan Tadeusz, jest osobą bezdomną, ile osób na 1000 zwróciłoby znaleziony nowiutki, malutki komputerek... Wielkanoc! Alleluja i Święty Tadeusz z Bródna, z noclegowni... Odwiozłem Pana Tadeusza do noclegowni, zadośćuczyniłem, a on na to, że nawet połowa to o połowę za dużo... A Dziki miał 100 PLN i martwiłem się, że to nie jest właściwe zadośćuczynienie... Dobranoc, Wielkanoc... Dziki
-
2013/03/31 20:52:26
Nie wiem jak Czepiak odpowiedziała zanim napisałem... Jednak magia Świąt... :-)
-
2013/03/31 21:15:57
Piękny człowiek ten Pan Tadeusz :-)
Wczoraj 20 po asfalcie, dziś kółka pruły bezkresną biel śniegu... tylko dyszka.
Jutro jedziemy jajcarzyć do Parku Wschodniego na Maraton Jajcarski.
Marsz - na maraton!!!
Zdrówko!
-
Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/03/31 21:32:55
Piotrek, ja notorycznie cos gubie-portfele i telefony to u mnie norma wlacznie z tym, ze 2 krotnie (!!!) portfel i telefon zostawilem na dachu samochodu wsiadajac i radosnie odjechalem do pracy... Jeszcze nigdy nie zdarzylo sie, zeby uczciwy znalazca nie oddal, wiem co mowie, jestem w gubieniu zawodowcem:) takie sytuacje przywracaja wiare w ludzi:)
-
2013/03/31 21:35:45
Dziki, i jak tu pisać o prozie zwykłego biegania dla siebie. Nie mogę się jednak powstrzymać, bowiem w Poznaniu nie opadło :) Było sucho całe pół dnia, więc udąło się skorzystać.
Na dzisiaj, tydzień przed startem, poszukiwałem bodźca superkompensacyjnego. Pomógł mi Dziki (a jakże, gorąca linia Poznań-Warszawa), któremu zwierzyłem się, że nie wierzę w tysiączki, bo co z tego, że je pobiegnę szybko, a ostatniego na maksa, skoro nic mi to nie podpowie jakie mam zaplanować tempo na półmaraton. Zapytałem jak znosił trzytysiączki, które onegdaj praktykował i przyznał, że ciężko, czym mnie zachęcił, a zupełnie przekonał gdy zasugerował żebym ich zrobił cztery. Takie dziwne, perwersyjne rozmowy dwóch ultrasów o asfalcie :) Zajrzałem w siebie i w notatki z zeszłorocznego półmaratonu i uznałem, że przyzwoitość wymaga abym spróbował czy mój próg mleczanowy lokuje się poniżej 4:25 przy pomocy metody 4x3km.
No to dzisiaj odczekałem dwie godziny po śniadaniu wielkanocnym i z pewnym ociąganiem zrobiłem ostrożne rozpoznanie. Przy próbie zmiany tempa z 5:30 na 5:00 odczułem wyraźny opór ze strony organizmu, zajętego zapewne trawieniem białej kiełbasy i szczerze zwątpiłem czy to ten dzień. Zrobiłem jednak jakąś szczątkową gimnastykę, no, wymachy nogami, zbieranie grzybków wg Staszewskiego, oglądanie się przez lewe i prawe ramię w truchcie czy jakiś trener nie patrzy i stęknąwszy ruszyłem... Dziwne, od razu wskoczyłem w TEN rytm i tak już zostało. Tym rytmem okazało się 4:23, przy również stałym pulsie 170, co w moim przypadku stanowi żenujące 87% HRmax. Druga trójka, zgodnie z ostrzeżeniem Dzikiego, była wolniejsza, 4:27, ale było pod wiatr. Kolejne po 4:22 i 4:19, bo na ostatnim km podkręciłem na 4:12 i 178bpm i to był mój maks na dzisiaj. Jak widać, niewielka rozpiętość możliwości, też ciekawe. W życiu czegoś takiego nie miałem, kolejny cud wielkanocny :) Gdybym pobiegł 10x 4:12 czyli na maksa, to nadal bym nie wiedział gdzie jestem. Dzięki Dziki :) A teraz pozostało zadeklarować publicznie, że za tydzień spróbuję zaatakować 1:33...

Ps. Tomik, 2 miesiące postu od netu? Czyżbyś wstąpił do zakonu? :) Mistrz ascezy :)
-
2013/03/31 22:42:10
Johnson mój Mistrzu - jestem z Ciebie dumny mój Mistrzu
-
2013/04/01 11:08:34
Reniferów w parku nie było , ani psów Husky. Dziwne. Mam już teorię na ten happening Przyrody. Zachęcenie do chodu i NW..: ).
-
sfx
2013/04/01 15:11:03
po czterotygodniowym tygodniu pracy nie chce mi się wracać do biegania, które na ten mozolny tydzień zarzuciłem. mimo to wczoraj wybiegłem na 11,5k po 4:30. dziś oblałem co miałem oblać... wcześniej przyjmując oblanie od młodzieży, która wyjątkowo zaskoczyła mnie o poranku... nie przypuszczałem, że można aż tak cicho podejść :)... potem moja druga połowa, po swym natarciu popływała pod zimnym prysznicem :), a najmłodsza uczestniczka nieustępliwie dokonywała spustoszenia w suchości naszych ubrań.

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam