Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Momenty były

Trzy były momenty w zeszłym tygodniu warte zapamiętania. Dramatyczny, podniosły i nijaki.

Dramatyczny. Las Kabacki, wtorek po południu. Po poniedziałkowych ćwiczeniach siłowych (wariacje na temat skipu B w celu wzmocnienia i uelastycznienia grupy biodrowo lędźwiowej) zaczerpniętych z bieganie.pl na wtorek zaplanowałem sobie regeneracyjną godzinę. Rano był ping pong z dramatyczną przegraną po prowadzeniu 7:3 w ostatnim secie - znów wygrali Niemcy, chociaż byłem blisko Brazylii. Potem lekarz okulista, który postraszył i wysłał mnie do neurologa. Później coś napisałem do papierowego Biegania i poranny trening zaczął się przed 17.

Niedobrze. Glikogen z poniedziałkowej kolacji już zużyty, od obiadu minęły też ze cztery godziny. Po trzech kilometrach w wolnym tempie - zamiast przepisowego 5:00 wychodziło mi tylko 5:40 - zacząłem się męczyć, zwalniać. Kiedy na siódmym kilometrze doszedłem do tempa 7:30, uznałem, że to bez sensu. Znacie taką maksymę: "Celem treningu nie jest realizacja planu treningowego, tylko osiągnięcie maksymalnej dyspozycji na zawodach"? Nie bez oporów przerwałem trening. Nie byłem w stanie kontynuować biegu w I zakresie! Przeszedłem do marszu, myśląc, jak się Oco ucieszy. Półtora kilometra w tempie ok. 10:30-11:30 czyli niewiele wolniej niż w ostatniej fazie biegu. Odbudowałem się trochę i dotruchtałem do samochodu, żeby nie tracić czasu.

To był szok. Jak nie jesteś w stanie biec powoli, jak średnia krajowa, to musi zadziwić. Zaczęły mnie strasznie boleć plecy po poniedziałkowym treningu. W domu się zmonitorowałem - ciśnienie ok, ale temperatura 35,7 czyli spore osłabienie. Ki diabeł?

Moment podniosły był w czwartek. Wybraliśmy się z Moją Sportową Żoną na nocny przejazd rolkami po Warszawie. Spodziewałem się, że będzie świetnie, jazda pustymi ulicami w gronie ludzi zakręconych, w obstawie policji. I nie zawiodłem się ani trochę. Było nas prawie trzy tysiące! Zrobiliśmy 24 km z Krakowskiego Przedmieścia na warszawskie przedmieście czyli Ursynów i z powrotem.

Fotki nie oddają do końca tej radości.

1

Zbiórka o 20.30 pod Pomnikiem Kopernika.

2

Al. KEN, ja i dziewczyna w krótkiej spódniczce. Nie wiem czy to kwestia wieku (mojego), czy nowych czasów, ale miałem wrażenie podczas tego przejazdu, że 20 lat temu studentki miały zdecydowanie mniej urody. Myślę, że jednak nowa młoda Polska dba o siebie, jest aktywna, lepiej ubrana, po prostu ładniejsza.

3

Młoda Polska tańczy. MSŻ w żółtym adidasie z odblaskowym logo, gdyby ktoś miał wątpliwości.

4

Zombie wracają Puławską.

I jeszcze moment nijaki. Sobota - Bieg Pamięci czyli piątka i dycha na Siekierkach. Przyszedłem, pobiegłem i się skwasiłem. Niby ósme miejsce to dobre miejsce, ale nie złamać 38 minut, kiedy mierzyłem w złamanie 37, a przynajmniej 37:30. I co gorsza tak zacząłem.

Nie napisałem tego rano z pośpiechu (biegłem na trening), ale miałem podstawne nadzieje na dobry bieg, bo interwały w środę wychodziły mi na dawno nie widzianych tempach - 800 m w tempie 3:20-3:30. Czułem, że ten jeden trening Nowej Siły pozwala mi rozpocząć zmianę techniki, zwiększyć zasięg nóg i wydłużyć w naturalny sposób krok. Na Siekierkach starczyło mi tego na niecałą połowę dystansu. Potem była samotność i żółwizm.

Kolejna nauka życiowa ze sportu. Nie ma drogi na skróty. Jeśli chcę wyciągnąć maksimum z ćwiczeń, które mnie zainspirowały na bieganie.pl - to muszę je robić systematycznie, a nie zrobić raz i liczyć, że będę w stanie w głowie wizualizować sobie dłuższy krok. Jeśli chcę wygrywać z Dzikim, to muszę potrenować tenisa stołowego, jeszcze nie wiem jak, mam pomysły, ale nie mogę się do nich zebrać. A nie liczyć, że zwizualizuję sobie Brazylię przy stole ping pongowym we wtorek.

Jeśli chcę pobiec Rzeźnika, to muszę się do tego przygotować - fizycznie i psychicznie. Na razie bawi mnie jeszcze zabawa w życiówki, a jeśli nie życiówki, to dobre, szybkie biegi po asfalcie. Kusi mnie w Krynicy - a znów będziemy we wrześniu na Festiwalu Biegowym - setka przez siedem dolin. Ale nie, to prosta droga do rozczarowań na jesiennych startach. Zrobię sobie trening, agresywny i mocny kros - 33 km po górach, to chyba będzie meta w Rytrze tuż koło mojej Piwnicznej.

Na koniec zdjęcie z maratonu - płaskiego, asfaltowego i udanego - które sobie właśnie ściągnąłem. Trzydziesty kilometr, Ursynów, MSŻ i ja. Moment do zapamiętania.

5

poniedziałek, 13 maja 2013, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • WWW 20.16

    Wiosenna Wyprawa Wujów - WWW - zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na p

Komentarze
2013/05/13 13:07:15
Oj tak, moment do zapamiętania, tam właśnie skończył się mój glikogen... Ale jest temat do analiz: jak biegniesz gdy zdychasz? Dzik sfilmował mnie jadąc na rowerze, gdzieś po 35km, nie gdy maszerowałem ale gdy zmuszałem się do biegu. Jedyny film jaki mam z 5 lat biegania... To dziwne, ale gdy zdycham, to odbijam się ze środstopia, czyli zdycham naturalnie :) Jeżeli znajdzie się 5 osób, które chciałyby zobaczyć film Dzikiego pt.: "Johnson zdycha", to przełamię swój wstyd i podam linka. Nagranie jest profesjonalne, dziki ma super komórkę, ale ze względu na grę aktorską da się oglądać jedynie w zwolnionym tempie...
-
2013/05/13 13:31:56
Tak. Ucieszyłem się jak zwykle. Wojtek poszedł. Cieszę się jak ktoś pójdzie. Tu krążą już takie tematy na wspominki i o psychice ,że bym chciał na temat napisać coś na swoim blogu.
Co do chodu. Jest robota do zrobienia. 13.51. Może da ktoś radę ? Kibicuję. Szyfruję ale każdy wie o co chodzi..:). Owszem można poczekać na pobicie Białousa a później Rutyny . No dobra . Jestem kibicem cierpliwym. Wszak pisane w Bibli - "Ci co biegają pójdą a ci co chodzą pobiegną"..:). I odwrotnie.....Było też pisane - "weź swoje łoże i pójdż" - to prawdziwe , nie moje wymysły, to od Wojtka z prawdziwej Bibli.Znane na blogu. Tylko mi nie pasuje . Ciągnąć łóżko za sobą w chodzie ?
Siła biegowa ?..:)
-
2013/05/13 14:54:13
Johnson, przełam się!
Zawsze ty miło popatrzeć jak ktoś cierpi... ;-)
Będę miał materiał do porównań.
-
2013/05/13 15:48:37
Wojtek - 33 km + 2 km podbieg pod "Perłę Południa" już w samym Rytrze; w Piwnicznej jest meta 64 km:);
jutro w ramach WTC można pobiec na tartanie na Agrykoli: 1000, 1500 i 3000 m - dobra okazja na aktualizację HRmax;
Oco - 13:51 - w jakiej to kategorii? pytam z czystej ciekawości:)
-
2013/05/13 16:30:31
Nie napisałem tego rano z pośpiechu (biegłem na trening), ale miałem podstawne nadzieje na dobry bieg, bo interwały w środę wychodziły mi na dawno nie widzianych tempach - 800 m w tempie 3:20-3:30. Czułem, że ten jeden trening Nowej Siły pozwala mi rozpocząć zmianę techniki, zwiększyć zasięg nóg i wydłużyć w naturalny sposób krok. Na Siekierkach starczyło mi tego na niecałą połowę dystansu. Potem była samotność i żółwizm.
-
2013/05/13 16:43:24
Johnson,
to ja jestem drugi za linkiem do filmu. Jeszcze 3 głosy i wstawiasz :-)
-
2013/05/13 18:53:49
to juz wiadomo od dawna,ze bylem pierwszy za filmikiem. Sms-owo.

Pope
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 19:51:35
Johnson na mnie możesz zawsze liczyć :)
-
sfx
2013/05/13 20:02:24
jestem przeciw.
a tak na przekór.
mój głos to minus 1.
:)
-
sfx
2013/05/13 20:05:46
miałem już kilkukrotnie "zejście" na treningach... i to po około trzech kilometrach, potem jakoś udawało mi się pozbierać i kończyć w dziwnie mocnym tempie.
największy zjazd glikogenu odnotowałem podczas wrocławia, gdy dostarczono mi go kroplówką dwie godziny po osiągnięciu mety... no i rzeźnik 2012, a na nim 40 minut siedzenia.
-
Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 20:23:24
Johnson, ponawiam prośbę:)
-
Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 20:24:36
o film ze "zdychającym Johnsonem" oczywiście...
-
2013/05/13 21:18:23
tak filmik pokaż, czerpie wiele motywacji z cierpienia innych;)
-
2013/05/13 21:38:06
Wojtek - To czy jesteśmy dobrze dobraną parą dopiero się okaże, ale fajnie, że tak myślisz :)
Johnson - Melduję, że konkretny trening górski wykonany. Dziś po Sowich. Równe 30 km. 3 godz. 11 min. Średnie tempo 6:22. Start Pieszyce Stadion. Dwa km. spokojnego krosu do Zbiornika Sudety w Bielawie. Potem 6 km., momentami katastrofalnego podbiegu na Samotne Drzewo. W dwóch miejscach chwilowo marsz (Marsz i Oco się cieszą). Następnie ok. 1 km. w miarę płasko, ale za to błoto i wyboje. Kilometrowy, ostry zbieg do Trzech Buków, i gwóźdź programu, czyli 4 km. stromo pod górę pod samą Kalenicę (zero marszu, Marsz i Oco smutni). Nawrót tą samą trasą do Trzech Buków i dalej zbieg do Bielawy inną petlą, przez tzw. Strzelnicę. Kilka kilometrów krosu na reglu łączącym Bielawę z Pieszycami, bez zabójczych podbiegów, ale za to z fajnym błotem, które zrobiło swoje. Dwa strome zbiegi pod koniec i 2 km. dobiegu do auta osobowego. W trasie dwie króciutkie przerwy na wodę i batona. Wszystko w dobrej formie. Spotkałem oczywiście zwierzęta, których w Sowich dostatek, ale małego muflona z matką widziałem dopiero drugi raz.
Jestem dobrej myśli Panie Profesorze :)
Ps. Wiem, że na Rzeźniku najlepiej odbuduje mnie rosół, po prostu gorący rosół z makaronem..Ale skąd na Rzeźniku wziąć rosół ? :)
-
sfx
2013/05/13 21:44:50
rosół?
zależy czy z kury, czy z góry :)
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 21:52:44
Dżonsonie, chyba 5 próśb już naliczyłem ale jeśli nie to
Idź na całość !!! Idź na całość !!! Idź na całość !!!
-
Gość: beztlen, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/05/13 22:01:37
Dżonson pokaż jak idziesz (dosłownie) na całość - obiecuję, że nie będę komentował:)
-
2013/05/13 22:06:15
Chciałem życzliwie donieść, że ostatnie zdjęcie w dzisiejszym wpisie niezbicie dokumentuje fakt złamania przez MSŻ regulaminu Orlen Maratonu...
Chociaż w zasadzie powinienem napisać WSŻ (Wojtka Sportową Żonę) żeby uniknąć zabawnego qui pro quo ;-)
To pisałem ja - Jarząbek.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 22:08:28
-
2013/05/13 22:40:49
Lubię jak mnie proszą, kto nie lubi? :) Oto zdychający Johnson www.youtube.com/watch?v=b0xcoiJr5Tc&feature=youtu.be Krótki krok, mętny wzrok... :) A komentarze? A jakże, oczywiście, proszę... Jak mawiał ojciec 5 córek w ulubionym filmie "Duma i uprzedzenie": żyjemy przecież ku uciesze sąsiadów... :)
-
2013/05/13 22:41:11
Tylko lajki dawajcie :)
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/13 22:47:47
(...)Masz piękny krok, nie żartuję (...) powiedział Dziki filmując Dżonsonowy tyłek :)
-
2013/05/13 23:10:49
Fajka, no, no, Panie Magistrze, 6:22 po górach, dobra para jesteś :) Zaczynam być zły na Dzikiego, tak szybko nie planowałem, biegać będę musiał pod górkę, nawet katastrofalną? Oj będziemy pomykać :) A rosołek to świetny pomysł, już go czuję, mniam, a bierze się go z termosika na przepaku, to proste. Zamówię swój u mojej żonki i porównamy :)

A teraz kazanie: zaprawdę powiadam Wam, w lesie znowu była wypłata :) Zaiste, dla takiego biegania człowiek został stworzony. Tak mogłoby już zostać, trochę znojnego trenowania, a potem, znienacka, albo znacka, jak kto wyczuje wcześniej, Dzień Konia :) Szkoda, że Dziki nie filmował... Poprzedni tydzień zamknięty w sobotę stanem 89km i +/-1300m, jutro na rowerze do pracy, bo samochód w remoncie, no to dzisiaj znalazłem wolne 2 godziny wieczorem na rundkę po lesie. Trasę zna Basik, dzisiejszy szczęśliwy i w ogóle na stałe ojciec Lenki :), oraz częściowo Corvus. Corvus nie zna odcinka przez cmentarz, a nie wspominałem tutaj jeszcze, że jestem także biegaczem cmentarnym, będzie z 10 biegów, znacie jeszcze jakiś innych biegaczy cmentarnych, może jestem pierwszy w Polsce, a może w Europie? Wojtek, wywiadu mogę udzielić :) No to dzisiaj było tak jak powiedziała pacemakerka Krupicki w filmie www.irunfar.com/2011/12/unbreakable-the-western-states-100-film-review.html "To nie był bieg, my po prostu frunęliśmy..." Ja nie potrafię fruwać 100mil, najwyżej 20km, i to raz w roku, ale było pięknie, 22,5km po 5:10, każda ścieżynka, dwa bagienka, każdy zakręt dokładnie znany, więc ani chwili zastanowienia, nawet gdy już zapadł zmrok, ani jednego kroku poza rytmem...
-
2013/05/13 23:54:03
Johson, szacunek....
-
2013/05/14 08:56:38
Johnson, pięknie wypadłeś na tym filmiku. Lekkość, by nie powiedzieć nonszalancja... ;-)
Gdzie tu cierpienie?
Tylko żałuję, że nie ma Twoich wypowiedzi, to mogłoby być ciekawe...
-
2013/05/14 12:27:58
Bas sie chwali :0 ze został OJCEM :0
-
2013/05/14 13:02:24
Gratulacje Bas !
Beztlen - mialem na mysli chod w M45 na 3km , rekord Polski z broda- Bułakowski - 1995.
Można spróbować prześcignąć Białousa lub Rutynę , ale to w M60-M80, Oni tam zgarniają wszystko. Ktoś z nas powinien zrobić rekord w chodzie , bo ile można czekać..:).
Jak już w M60 to zadbać o vo2max , aby za bardzo nie spadało przez lata i pod szybkokurczliwe.
Fajka - cieszę się ,że poszedłeś..:).
A czy ktoś wie jak nazywa sie Włoch co w weteranach chodzi najdłużej na tym świecie. Kiedyś pamietałem ale zapomniałem.
-
2013/05/14 13:29:53
Bas - gratuluję:))
-
2013/05/14 13:40:24
Johnson - komentarz do Twoich nóg i nie tylko... zgrabne:) nie widać zataczania się ze zmęczenia;)
-
2013/05/14 19:45:31
Johnson zdychając w kroku naturalnym zachował naturalnie poczucie humoru. To nawet na filmiku słychać, ale cicho. Na przykład:
Dziki - "filmuję"
Johnson - "filmujesz jak Johnson zdycha..."
Itp. A dziś na ping pongu ustawiliśmy z Johnem na chwilę kamerę. Ale to nas spięło i żadne przepiękne wymiany nie nagrały się. Za to mecz był piękny, na bardzo dobrym poziomie, ostatnio grywaliśmy zachowawczo, dziś otwarty tenis, wygrali Niemcy czyli Dziki, nie wiadomo dlaczego, aż 4:0 w setach.
A Dziki niewiele biega, ostatni tydzień 55 km, wczoraj nic, dziś Łosiowe Błota, Kalinowa Łąka i dalej Parkiem Bemowo, potem starym Bemowem, Boernerowem, do arterii Powstańców Śląskich, Chomiczówka, ulica Kwitnąca, potem Księżycowa przy lotnisku i koniec. Razem 12,4 km. Tam na Chomiczówce, 400 metrów od lasu jest obiekt na sprzedaż, wokół którego Dziki krąży i krąży. Ogromny dom. 600 m2 i taka sama działka. W środku mnóstwo możliwości, do tego bardzo ładny. Od kilku miesięcy szukamy lokalu do wynajęcia na rozwinięcie działań Stowarzyszenia Terapeutów, coraz mocniej do mnie dociera, że najem jest bardzo drogi i niepewny, czasem to wręcz lichwa, a może by kupić nieruchmość, wchodzę w obce dotąd Dzikiemu obszary, ten dom kosztuje milion siedemset, stowarzyszenie ma od kilku lat koszty działalności po około milion złotych rocznie, około trzysta tysięcy aktywów statutowych czyli wolnych środków, zdolność kredytową o wiele wyższą niż cena domu, wiosenne Walne Zgromadzenie będzie nad tym debatować. Rozwój bez ograniczeń lokalowych... Tam można zrobić prawie wszystko. Hostel do nauki samodzielnego życia dla podopiecznych, ośrodek szkoleniowy, pracownię rzemieślniczą jako miejsce pracy dla osób z autyzmem, wszystko tam się pomieści, także baza do krosowych biegów po Łosiowych Błotach... Piękne plany, trudna decyzja... Spotykam się z doradcą od kredytów w przyszłym tygodniu.
A Dziki dziś przekazał przed bieganiem, nieopodal rzeczonego obiektu, plecak z bukłakiem i stuptuty na Rzeźnika. Na ręce biegającej Moniki, koleżanki Fajki, dla Fajki. Spotkają się na połówce w Hajnówce. Plecak biegł ze mną dwa Rzeźniki, trzy setki w Puszczy, Bieg nad Wartą Johnsona w Poznaniu i okolicach, Bieg Czterdzieści i Cztery, cztery maratony przed Rzeźnikami w roli zająca i mnogo treningów. Zawsze też brałem plecak na Biegi po Prawdziwej Warszawie, już 14 razy, ale z wyjętym bukłakiem, woziłem medale, numery startowe, nagrody, itp. Plecak jest obiegany, ale dobrze się trzyma. Na zeszłorocznym Rzeźniku źle dokręciłem korek i nie zamknąłem odpowietrzania, do Cisnej z tyłu wszystko mokre, co minutę wyżymanie koszulki z tyłu w biegu, koszmar, ale to moje niedopatrzenie, nie defekt plecaka. A stuptuty raz Rzeźnik i niewiele treningów, lekkie, mało śmigane... Niech Ci Fajka służą.
Dziki
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/14 21:21:14
Piotrek, z tydzień temu może więcej wysłałem do Ciebie @ w sprawie o której pisałeś do mnie. Dostałeś ?
-
2013/05/14 22:02:32
Rob - to ja sprawdzę. Bo myślałem dotąd, że nic z tego dzikiego planu... Jutro dam znać.
A sportowo jeszcze dziś: Hania lat 6, prawie najmłodsza córka Dzikiego, dostała się do szkoły sportowej. Wybraliśmy taką szkołę po obejrzeniu wszystkich w okolicy, bo jest przyjazna, otwarta dyrekcja, nauczyciele uśmiechnięci, nie napięci, jest ładnie, sportowe testy były, Hania przeszła testy i miło je wspomina, chce jeszcze, tam jest docelowo pięciobój nowoczesny, mnóstwo basenu, pięciobój to pełny rozwój plus przygody, bo konie, szable, pistolety... No i BIEGANIE!
Bas - trenuj dalej! Młodziutki Tato... Fantastyczny wynik! Dziki
-
2013/05/15 00:46:39
Johnson, Ty zdychasz? Biegniesz, a nie zdychasz. Zdychasz -> nie biegniesz. Ty biegłeś, z całym łożem maratonu i ciepełka, jakie zapodano.

A ja sobie zawaliłam dychę w sobotę, marszem pomiędzy, rozrzut km od 4:40 do 5:40. Pomijając przyczyny typu: można się wyspać, nie robić kilometrów po plaży w nocy przed itp. Fajnie było i tak, dla mnie trochę za ciepło, trochę, czyli spiekłam się. Summa summarum: marszobieg w 52:33.

Teraz Świętojański, start 23:59, a przed północą słonka raczej nie będzie :)

To dziś jakby to samo tempo (5:16), ale po 20 i po lesie, więc chłodniej. Z przerwą na niecne zrywanie konwalii. Szybko, bo ciemnawo. Bonus - są jakieś drzewa połamane na rzeczce (większej kałuży), da się przejść, to tylko 3 m walki o nie przemoczenie się, a za rzeczką super podbieg :) Chyba przećwiczę propriocepcję w praktyce.

Fajka, muflon z matką, po cichu zazdroszczę :)

Wojtek, pamiętam Ciebie sponiewieranego po M.Mazury, wkurzonego na siebie (i przemiłą Kingę :). Odczaruj ten bieg dla siebie :)
-
sfx
2013/05/15 01:26:09
debiut montażysty :)
www.youtube.com/watch?v=TCSECAP79ZE
-
2013/05/15 08:34:19
Bury cóż za czupryna, Andante- świetne macie zdjęcia:)
Zazdroszczę:) szczególnie z mety ....kto poznaje śmiałków- Koniczynka Trial Marathon
plus.google.com/photos/108005795511303402185/albums/5877202525182640433?authkey=CNqo7rHrj9He_QE

Pope
-
Gość: Tempo ważki, *.play-internet.pl
2013/05/15 09:39:16
Pytanie do Wojtka Staszewskiego : gdzie na stronie bieganie.pl można trafić na trening wzmocnienia i uelastycznienia grupy biodrowo lędźwiowej?
-
2013/05/15 10:02:22
Tempo - pisałem o tym więcej w poprzednim odcinku: www.bieganie.pl/?show=1&cat=285&id=5183
Bas - zwyczajowe gratulacje, chociaż bardziej należą się twojej żonie, bo to ona miała wysiłek porównywalny (albo nieporównywalny) z maratonem
Czepiak - mam taki zamiar. Tylko teraz zacznę na 3:10, a nie 2:50 :-)
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/05/15 10:51:35
bas - bądź tatą na hrmax
-
2013/05/15 12:32:07
Pope - dzięki :-).

Tak, z Burym chcemy lecieć setkę, ale bez spinki, zobaczymy jak się będziemy czuli, jaka będzie pogoda etc.

Fajka, wybieganie super, czasowo w sam raz przed Rzeźnikiem. Coś czuję, że Ty jesteś czarnym koniem tych zawodów ;).

Bas, gratulacje! Szkoda, że nie będzie Was z Corvusem w Bieszczadach.
-
2013/05/15 13:01:38
Bas - a właściwie co się Wam urodziło ?? Mały Bas czy Basica ? Pozdrowionka :)
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/05/15 14:13:30
bieg dla maćka 02.06
formularz.ultimasport.pl/141/index.php
marsz
-
2013/05/15 19:38:33
A Dziki dziś 11 km po Lesie Bielańskim w tempie 5'17 plus dokrętka do równej godziny biegania po terenie dawnego klasztoru i UKSW (Uniwersytetu Koło Samej Warszawy). Znów bieg z misją optymalizacji trasy 5 km pod przyszłe Bielańskie Biegi Rodzinne. Chcę, żeby trasa przebiegała koło zabytkowego wymietrznika kolektora w samym środku lasu, wśród stuletnich dębów, ten obiekt ma kształt latarni morskiej, również koło leśnych umywalek, a pamiętam, jak działały, też kanionem Potoku Bielańskiego, wcześniejprzez teren byłego osiedla carskich oficerów, tam teraz rośnie gaj robiniowy czyli akacjowy, niedługo zakwitną robinie, mają jadalne, mocno pachnące, białe, mięsiste, słodkie kwiaty, można zmieszać z ciastem na naleśniki i smażyć akacjowe placki, delikatne, odurzająco pachną. Będą dwa okrążenia do 10 km, będzie opcja 5 km. Dzieci pod opieką, rodzice biegną, oczywiście bieg dla dzieci będzie też. To jesienią, na owoce jarzębiny lub głóg w cieście. Dziki
-
2013/05/16 07:34:13
Dziki, "zawieruszony na blogu kibic" nie może się już doczekać jesieni :) Trasa jest ekstra - po prostu po bielańsku magiczna. Zawieruszony kibic, gdy tylko wyzdrowieje, z powrotem wraca na ścieżki, żeby jesienią chociaż 5 km w zawodach przebiec, a może wreszcie na 10 się odważyć. Dziękuję za fantastyczne plany - trzymam kciuki za ich powodzenie. Anka
-
sfx
2013/05/16 09:08:01
ponieważ zająłem się produkcją filmową, zamęczę was kolejnym gniotem ;)
www.youtube.com/watch?v=q3HGu-dO7jQ
-
2013/05/16 11:05:56
Oco - wczoraj Kasia chodziła ostatni akcent, wyszło tak:
15.05.ŚR 20' E-4km + 6x200m,200m,400m p.1' (tempo 4:25/km) rozciąganie, T-60 waga-50,3 całość-1:01
1km-5:58 T-126
2km-5:39 T-137
3km-5:31 T-143
4km-5:48 T-145

1)200m-51 T-148
200m-1:14T-145
400m-148 T-158
p-1 T-144
2)200m-53 T-149
200-1:19 T-150
400m-1:46 T-160
p-1T-147
3)200m-53 T-150
200m-1:14 T-152
400m-1:42 T-162
p-1-T-153
4)200m-52 T-148
200m-1:14 T-156
400m-1:45 T-165
p-1 T-153
5)200m-52 T-153
200m-1:12 T-156
400m-1:42 T-165
P1 T-154
6)200m-53 T-152
200m-1:13 T-149
400m-1:48 T-162

Piotrek - Twój opis planowanej trasy BBR przywołuje miłe wspomnienia treningów sprzed 20 lat, już się cieszę na powrót na stare trasy:)

-
2013/05/16 12:53:17
Beztlen - za mało konkretnie....:)). Nie podano wzrostu.E - to rozumiem easy. To skąd mam wziąć BMI ?
Warto zwrócić uwagę ,że drugie 200m jest w gorszym tempie a tętno prawie takie samo.
W życiu bym nie pomyślał,że w chodzie robi się odcinki po 200m. Rozciągania po easy przed akcentami w środku treningu ?
A ponadto przecież nie da się pójść dużo szybciej 200m niż 3km. Wiedziałem,że w chodzie nic nie rozumiem, no ale choć radość pozostaje..:)
-
2013/05/16 12:56:35
A nie . To rozciąganie to po treningu. Bo dalej pisze T60. No super..
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/05/16 15:39:39
"Z ustaleń policji wynika, że 70-letni mężczyzna wyszedł rano razem z żoną pobiegać. - W pewnym momencie po prostu przewrócił się. Lekarz stwierdził zgon z przyczyn naturalnych - mówi Edyta Adamus z Komendy Stołecznej"

ktoś łaknął takich newsów - ok?

tętno wskakuje mi na III zakres już po 2/3 km w tempie 5/4'50, jakiś koszmar
marsz
-
2013/05/16 17:39:16
marsz - upał. Ja też w tempie 5:40, długie wybieganie (dokładniej 5:38). Teoretycznie powinno być u mnie 5:00, chciałem ok. 5:15, a wyszło, jak słońce :-)
A nius? Ciekawe, ile osób umarło w tym roku podczas jazdy tramwajem lub autobusem?
-
2013/05/16 19:49:51
Ania2013 i Beztlenie - no to zaczynam organizować, nie tylko wytyczać trasę, Dziki "może by i nie chciał (chcę!), ale musiał..." Konkurs Dzikiego - z tego cytatu powstał pseudonim artystyczny. Jaki to pseudonim i kto go nosił? Nagroda - sylwetka biegacza lub biegaczki, czarna albo srebrna, z bardzo odpornej folii samoprzylepnej do umieszczenia na samochodzie lub gdzieś, gdzie ktoś chce, np. Corvus przykleił na laptopie i w ten sposób inspiruje swoich studentów...
A Dziki dziś na Łosiowe Błota spod domu i z powrotem, razem 11,3 km w tempie 5'36 w tym jeden postój na światłach na skrzyżowaniu Conrada z Kwitnącą. Na Łosiowe mam z domu 3,5 km. I podczas biegu taka refleksja - od nie wiem kiedy, poza czasami kontuzji i stanami po wypadkach, zawsze mogłem powiedzieć i naprawdę tego dowieźć, nawet tak się Dziki głośno chełpił, że o każdej porze dnia i nocy mogę wstać i przebiec maraton. Otóż dziś bym tego nie powiedział, nie przebiegłby Dziki maratonu dziś, psyche nie pozwoliłoby, a za nim ciało. Ciekawy stan. Nie jestem maratończykiem. Pierwszy raz od chyba 25 lat... Nie jest to smutne, to jakieś oczywiste, czekam co dalej. Dziki
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/16 20:46:56
Piotrek jeśli będzie taka potrzeba i chęć organizatora to tradycyjnie deklaruję swoją skromną osobę do pomocy przy biegach po prawdziwych lasach bielańskich.
-
2013/05/16 20:53:00
Ja mogę oznaczyć trasę ;)))
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/16 20:57:46
To brakuje tylko osoby, która by zadbała by nikt się nie zawieruszył na trasie. Zgłasza kandydaturę Wojtka :-)
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/16 21:08:05
mogę być osobą odpowiedzialną za wykluczanie podczas biegu tych, którzy nie będą...tajemnica...
-
2013/05/16 21:33:34
Dziki nie przewiduje wykluczania, chyba, że Tajemnica odkryje tejemnicę... Przewiduję Roba i Stena oraz Staszewskiego na stanowiskach. Możecie się zamieniać funkcjami, każdy skorzysta... :-) Drugie miejsce zarezerwowane dla Beztlena :-) Chociaż różnie może być, Las Bielański to domowy teren, Beztlen tam gibał tyle lat temu, a Dziki w biegu nabierał szacunku dla chodu, gibający znikający punkt wzdłuż Dewajtis... Dzi
-
Gość: tanczacy_jastrzab, *.centertel.pl
2013/05/16 21:38:33
Ja mogę się przebrać za łosia;)
-
2013/05/16 23:07:51
mogę się zawieruszyć, tak dla zasady..
-
2013/05/17 08:07:45
ja się zawieruszę, i to na biegu dla dzieci - nawet jeżeli sam będę wyznaczył trasę
-
2013/05/17 08:41:22
Z tym oznaczaniem trasy to żartowałem. Mogę się zgłosić do rozdawania pączków na mecie.
-
2013/05/17 10:26:15
Wojtek - bieganie.pl prezentuje właściwy kierunek, "ćwiczenia adekwatne dla biegaczy amatorów", wchodzę w to :)

Biegofanko - Andantego bez koszulki nie skomentujesz? :)

SFX - miło było sobie przypomnieć te ścieżki :)

Dziki - ja mogę Ci mówić: jesteś maratończykiem, jesteś maratończykiem, jesteś maratończykiem, jesteś maratończykiem, jesteś maratończykiem, jesteś maratończykiem... :)
-
2013/05/17 10:33:17
@wojtek - od zawieruszania się to jestem ja w tym sezonie - nawet w mieście Białystok potrafię to zrobić ;-) z niewielką pomocą organizatora...
-
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/05/17 12:03:52
fakt wojtku - skwar i duchota
pjach, pope - gotowi na opole?
marsz
-
2013/05/17 14:25:30
Johnson - Andantego bez koszulki nie chciałam głośno komentować, bo mi się takie słowa nasuwały... wolę nie pisać, zbyt polubiłam żonę naszego kolegi;)
-
2013/05/17 15:22:47
Fajka jutro z córką w Hajnówce biegną:)
Powodzenia i bardzo dobrego wyniku:))
-
2013/05/17 16:33:25
ocobiegatu.blox.pl/2013/05/Oczywistosc.html
O psychice w sporcie. Mocny seks też na początku. Byłby mocniejszy ale w pM55 już tak nie ćwierka..:).
-
2013/05/17 19:48:51
Jakbym miał taką klatę jak Andante to w ogóle bym się nie ubierał, bez względu na porę roku :-) Andante, mój Pierwszy Partnerze na Rzeźniku, klata Twa była dla Dzikiego motywatorem i afrodyzjakiem całe 80 km przez Bieszczady :-)
A Dziki dziś słodkie bieganie z Zuzią, Najstarszą Córką. Dawno nie biegaliśmy razem, to dzieciątko studiuje matematykę (!) na Poli, całki nierzeczywiste i analiza bąbelkowa algorytmów, nie ułatwiają biegania z tatą. Dziś doszło, Zuzia w parze ze swoim chłopakiem, będą w kategorii par rywalizować z Jakże Piękną Żoną Dzikiego w parze z Dzikim na Biegu Truskawki. Zupełnie nie wiem, komu kibicować... :-) To dziś Zuza wyjęła Dzikiego z pracy koło południa i zrobiliśmy trasę Biegu Truskawki w Puszczy. Oj, zawodniczka Zuzia nie tak mocna jak w zeszłym roku i dwa lata temu. Rok temu w parze z Dzikim byliśmy na 25 pozycji na 50 z czasem równe 60 minut. Z Agatą, czyli Jakże Piękną Żoną, biegliśmy Truskawkę rok wcześniej,ale były rozlewiska, czas był gorszy, pozycja porównywalna. Zuzia ma 53 na 10 km, Agata też, Zuzia zaniedbuje bieganie, nieregularnie biega, Agata biega regularnie, Zuza ma 22 lata, Agata w latach skończy w czerwcu maraton (bez końcówki 195 m). Kto wygra? Obie są ambitne i od obydwu Dziki mógłby uczyć się walki, wyprzedzania kolejnych koszulek, ścigania się z rywalami. To kto? To konkurs Dzikiego. Trzy pierwsze trafne odpowiedzi będą nagrodzone naklejką na samochód w kształcie biegacza lub biegaczki, kolor srebrny albo czarny. Parametry partnerów obu dziewczyn: Agaty - Dziki to Dziki, raczej nie zmęczę się tempem 5'00 na krosowych 10 km, a spodziewam się raczej 6'00; Zuzi - Paweł nigdy nie startował w zawodach, w Puszczy będzie debiut, to nie przeszkoda, będzie chciał dobrze wypaść, biegaliśmy razem latem zeszłego roku, jak Dziki realizował trenerski plan treningowy, rozgrzewka 4 km po 5'30 spoko, potem podbiegi 200 metrów, Paweł biegł ze mną 2 razy na 12 podbiegów i to były najszybsze odcinki, tak dociskał, fajny, spokojny facet, a w biegu następny ambitny, no i ta młodość... Kto wygra?
To Dziki dziś spokojnie 70 minut w Puszczy po trasie Biegu Truskawki z Zuzią. W upale, tętno średnie Zuzi 161. Sucho, tam gdzie błoto nie trzeba robić slalomu, w Puszczy matowe błoto dobrze trzyma i daje odbicie, kto o tym wie, zyskuje pół minuty na dystansie. Obie moje dziewczyny wiedzą :-) Dziki
-
2013/05/17 21:00:47
Regulamin konkursu Dzikiego: każdy może głosować jeden raz na jedną zawodniczkę. Koniec regulaminu. Dz.
-
2013/05/17 21:10:41
Dziki - niełatwa decyzja... stawiam jednak na Agatę ze względu na regularne bieganie:))
-
2013/05/17 23:09:12
Zuzia- Dziki- Zuzia- Biegacz:)

Marsz- na Opole spokojnie, już temp spada w zapowiedziach.:)
Fajnie, że jest możliwośc Opola w takim terminie, półmaratonu w czerwcu we wroc i w ogóle kręci się ten DolnY Śląsk.

Najlepszego
Pope
-
2013/05/18 11:59:04
Pobodzenia w Opolu!

Męczy mi głowę myśl o Lublinie. Bo z pewnością ładnie, bo bieg organizowany przez biegaczy dla biegaczy, czytając regulamin nie ma się do czego przyczepić.
-
2013/05/18 11:59:40
Wygra Krawczyk, niewątpliwie.
-
2013/05/18 12:40:46
Cze-cza- nie inaczej, parostatkiem...tam damdam:)

Dziś we wroc Bieg Firmowy sztafeta 4x4km.
A sobie tysiąc ludzi w Parku biega:)

Pope
-
2013/05/18 14:19:31
www.pzla.pl/index.php?_a=1&kat_id=4&_id=6984
Fajnie mają chodziarze. Po samych kurortach chodzą.:).
-
2013/05/18 15:17:28
Zmarł marek jackowski.
Historia polskiej muzyki!
Nagrywał nową, autorską płytę.
W czwartek skończył nagrywać wokale i gitary...
W środę 8 maja napisał do mnie maila...
-
Gość: rob, *.dynamic.chello.pl
2013/05/18 16:58:11
Odszedł wielki artysta
[`] pokój jego duszy
-
2013/05/18 19:45:16
Jedyne takie brzmienie gitary... Niepowtarzalna i rozpoznawalna logika przebiegów melodycznych w gitarowych solówkach... Potem Osjan i nowe otwarcie, Osjan walnął Dzikiego bardziej nawet niż Maanam, nauczyłem się grać na fletach, na wszystkich, poznałem Jacka Ostaszewskiego, mojego Mistrza... Dzięki Marek! Teraz mnóstwo Twojej muzyki w radiu. Należy Ci się. Jak Ty to robiłeś? Mam nadzieję, że nagrane ścieżki do nowej płyty zostaną wydane. Tomik, zadbaj o to...
A Dziki dziś 100 km na rowerze. To była wyprawa do Puszczy Kampinoskiej z Johnem i Gouchem, Gouch to Robert, przyjaciel z liceum, obecnie wysoki oficer z brzuszkiem. Nadal jest Gouchem, z Gouchem i Johnem założyliśmy w liceum zespół punkowy " Mięso". Wtedy Gouch miał jeszcze ksywki " Bramkarz", bo na WFie stał etatowo na bramce jako ostatni do grania w polu, i "Chudziutki", bo był chudy jak Szost po dwóch maratonach na równiku. I dziś Gouch zrobił życiówkę. Tęgi pułkownik przejechał 70 km na rowerze, w świetnej kondycji. Start spod domu Goucha na Bielanach, dalej Truskaw asfaltem, w bok na północ do Pociechy, Cmentarz Palmiry i na zachód czarnym szlakiem, potem piaszczysty rympał do Janówka, asfalcik na Dzikiego szybkie treningi w stronę Wierszy, w Wierszach krosowym szlakiem do Roztoki. Tam przy punkcie start/meta Biegu Czterdzieści i Cztery, tam popas i kiełbaski oraz frytki, a John wziął piwo. Chłopcy musieli zjeść. Bo bylli jeszcze Andrzej i Grzegorz. Potem szosą do Krogulca, Adamówek, Kaliszki, skrajem lasu, i znów w las. Lasem do wioski Palmiry - Łomna, dalej przez Sadową i Dziekanówek do Dziekanowa Leśnego, tu błotem do Nadłuża, Dąbrowa Leśna, przelot przez las Nowa Warszawa,a ty nowe szosy, budowali, budowali i zbudowali. Końcówka przez Park Młociny, tu Dziki się oddalił, a chłopcy na 65. kilometrze poszli na McDonalda. Dziki pojechał do pracy, coś tam porobiłem, powrót, na liczniku 93 km, to rowerowa dokrętka do setki w stronę Fortów Bema i powrót Powstańców Śląskich do domu. Fajnie było. Dziki
-
2013/05/18 21:35:51
zostalo juz mniej niz dwa tygodnie, wiec chyba najwyzszy czas, zeby rzeznicy przejeli kontrole nad pod-blogiem. moze podzielcie sie jakie cele na ten rok i jak sie do nich przygotowywaliscie. wiem, ze johnson-fajka i sten-partner celuja w hc, a reszta?
ja z partnerem celujemy przede wszystkim w poprawe wyniku z 2012 (11:15), czyli plan minimum to 10:59, a plan max to 10:29. oczywiscie najwiecej zalezy od pogody, ale jakby byla taka jak rok temu (czyli ideal)...
patrze w dzienniczek i najdluzsze wybieganie w tym roku to tylko 34km, w dodatku biegalem te wybiegania dosc zwawo, nie wiem czy nie za szybko, zeby wytrenowac spalanie tluszczow. ale postawilem na bieganie w gorach (przynajmniej raz w miesiacu), wybiegania dzien po dniu i sile biegowa (rzetelne katowanie podbiegow i zbiegow).
dzis byl ostatni sprawdzian formy - przy 30 st C i na pofaldowanej dyszce wokol cytadeli w grand prix zoliborza wyszla wice-zyciowka o 23s (zyciowka jest z plaskiej trasy), wiec moc w lydce jest. oczywiscie tradycyjnie podbiegi to masakra, ale tym sie nie martwie - na rzezniku raczej nie biegam pod gorke. wice-zyciowka nabiegana z treningu pod ultra a nie pod 10km, wiec chyba powinno byc ok.
juz nie moge sie doczekac.
swoja droga - warto spotkac sie podblogowo przed odprawa w cisnej.
opisujcie swoje przygotowania!
-
2013/05/19 18:20:29
kubol - dużo by pisać o przygotowaniach. Mam poczucie, że odwaliłem kawał solidnej roboty. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Mam dosyć "zarozumiały" charakter, więc nie ma opcji porażki. Spotkanie w Cisnej jak najbardziej. Moja ekipa będzie w środę wieczorem w bazie. Możemy/musimy się spotkać w Cisnej.
-
2013/05/19 19:45:12
Tu Dziki
Dziki dziś zwiedzał w biegu Milanówek, jedno z kilku przywarszawskich miast - ogrodów. Bieg po Prawdziwym Milanówku... Tam na cały dzień zalęgliśmy się u przyjaciół na hacjendzie, a biegać trzeba. Stare i piękne wille, stare i piękne dęby. Wille i dęby mają swoje imiona. Całe Milanio można obiec w pół godziny, to jeszcze wypad w stronę Grodziska Mazowieckiego. Razem 84 minuty po 5'46 w upale wczesnego popołudnia.
Co do Rzeźnika - Sten, co Ty wiesz o zabijaniu... :-) Tak na moje oko, to Rzeźnik z wielką miłością i zaangażowaniem wychowuje zuchwałych :-) Dwie lekcje odebrałem, może trzy, może odbieram czwartą... Życzę tegorocznym Rzeźnikom łagodnego przyjęcia przez Bieszczady, a bieg w parze oby był dla każdego Trzecią Połoniną, w sensie przepięknych krajobrazów i nieograniczonych przestrzeni, motywujacych emocji, dzielenia się potęgą w momentach zwątpienia. A trzecia połonina patrzy na każdego spod Tarnicy, czasem patrzy jak oko Saurona, mąci umysł, pęta nogi, zwraca partnerów przeciw sobie... Drużyny Pierścieni - dowieździe Wasz Skarb do potoku Wołosaty, a jak Wam starczy Mocy, wtedy przez trzecią połoninę i Górę Przeznaczenia, niech Wasz Skarb, nienaruszony, zobaczy szlaban na Przełęczy, tam, gdzie kończy się Hard Core, tam, gdzie Dziki nigdy nie doniósł swojego skarbu... No to pojechałem... Przepraszam :-) Dziki
-
2013/05/19 20:09:17
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/19 20:10:07
-
2013/05/19 20:51:37
Dziki - tego rzeźnika trzeba odczarować. Oczywiście, zawsze są zdarzenia losowe, w tym wypadku z łącznym prawdopodobieństwem obu partnerów. Jestem gotowy. Wczoraj i dzisiaj dwa ostatnie mocniejsze treningi i od jutra laba.
-
2013/05/19 21:09:37
Sten - wiem, że jesteś gotowy. Kurcze, nie widziałem takiej gotowości popartej faktami - treningami na dodatek. Plus mentalna gotowość - potężna. Chciałbym ten stan schłodzić lodem i wymasować oraz rozciągnąć... Dz
-
2013/05/19 21:51:47
Dziki - nic się już nie da poprawić. Zrobiłem wszystko co mogłem. Teraz już tylko głowa. We śnie już biegam po połoninie. Już mam poukładaną całą trasę, każdy posiłek, każdy łyk wody, każdy ruch na przepaku. Wszytko jak w formule 1. Już nie mogę się doczekać.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/05/19 22:41:49
Sten Run Run RuN!!!!

Bohaterze!!!
-
2013/05/20 09:06:02
z fb Maratonu Poznań....

"...Strefa A (Formuły 1) - czas poniżej 3:10:00 to w tej strefie zgromadzą się biedni, wychudzeni zawodnicy, cierpiący na niedowagę i nie znający smaku schabowego, karkówki z grilla i lodów waniliowych. Za to biegający z gracją antylopy i prędkością charta. Gdyby struś pędziwiatr biegał maratony to startowałby właśnie z tego miejsca...."

Pope
-
2013/05/20 09:21:08
W ramach przygotowania do Rzeźnika przetrenowałem wczoraj wywracanie się na zbiegu. Konkretnie na kamieniach na zbiegu z Łysicy.
Efekt: rozwalone kolano, stłuczone biodro i obtarte ramię. Ale nic sobie nie złamałem :) A ponieważ moja efektowna wywrotka (szczupak zakończony przewrotem) dokonały się na oczach rzeszy turystów w klapkach, w zasadzie bez zatrzymania wstałem i pobiegłem dalej. Doszedłem do wniosku, że będe się zastanawiał, co sobie zrobiłem, podczas dalszego zbiegu :)
Ogólnie z treningu jestem bardzo zadowolony, chociaż w stronę Nowej Słupi lekko mnie poniosło i wykręciłem średnią poniżej 6:00/km. Z powrotem wygrał już upał i narastające zmęczenie i tempo nieco siadło. Ale dalej średnio było zdecydowanie poniżej 7:00/km.
W sumie 35 km po 6:17/km.
Teraz już tylko lekkie wyostrzenie i odpoczynek.
-
Gość: 1.marsz, *.wroclaw.dialog.net.pl
2013/05/20 09:36:34
pope - ty nie pisz o poznaniu tylko pisz o opolu, chyba, że uważasz 14 miejsce za nie warte wzmianki:) gratulacje!
marsz
-
2013/05/20 09:50:18
@czepiak.czarny - nie ma co się zastanawiać, bo dodatkowym "benefitem" jest Noc Kultury w Lublinie. I spotkania, które organizujemy powoli, będzie częściowo podblogowe i będzie w piątek wieczorem. Zapraszam do Lublina!
-
2013/05/20 10:07:25
OGŁOSZENIE PARAFIALNE:
Kolega Andrzej poszukuje pilnie partnera na Rzeźnika (wykluczająca kontuzja dotychczasowego partnera).
parametry: maraton w 3:30 (w tym roku przebiegł chyba już 20 maratonów w tym kilka dzień po dniu). Nigdy nie biegał ultra, tym bardziej w górach.
Jest mocny. Wiem bo zrobiliśmy razem kilka treningów. Oceniam go na zdecydowanie mniej niż 12h.
-
2013/05/20 12:40:55
Sten, wiadomośc przekazana, powiadomię o odzewie
-
2013/05/20 13:55:19
gepaard, w jaki czas celujesz? 6:17/km po gorach w upal to powazna sprawa.
ja wczoraj powoli, z wozkiem, 32km bez sniadania zeby sprawdzic jak idzie spalanie tluszczow - dobrze idzie!
-
2013/05/20 14:55:05
www.atletickevysledky.sk/online/84.html
Tego się właśnie obawiałem.Aby Kasia nie szła na maksa.Tylko podprogowo zawody , bo najważniejsza Moskwa. Nowak , czyli chodziarz nr 9 w Londynie też nie poszedł zbyt dobrze. No i teraz praca na psychice......
Ja to tłumaczę po budowlanemu. Mamy w budynkach wielorodzinnych schody. Maksymalnie 17. Później jest podest . Czyli czas na odpoczynek. Podobnie jest w sporcie a nawet na giełdzie gdzie jest korekta techniczna. Nie da się raczej ciągnąć non stop w górę. To tak jak wejście na wieżę pewnego zamku na Dolnym Śląsku. Byłem za dzieciaka ale pamietam. Tylko schody w górę po spirali i w górę a korekta techniczna jest potrzebna,Nawet budynki wysokościowe maja piętro techniczne......
-
2013/05/20 16:22:07
Kubol, marzenie to 12 godzin. Realnie, boje się, że pół godziny może zabraknąć. A poza tym Bieszczady i pogoda i tak wszystko zweryfikują.
W tych Świętkokrzyskich faktycznie mnie nieco pognało. Zaczęło się od wyrównania wyniku Wyspia w podejściu na Łysicę (14 minut z groszami) i potem tak już mi zostało :)
Tydzień temu była trzydniówka w Beskidzie Śląskim (25km + 30km + 25km) i tam kręciłem się średnio w okolicach 8:00/km.
-
2013/05/20 17:07:09
Oco - to jest sport a poza tym Kasia miała skurcz jelit i nic nie przyswajała, nawet wody; zgodnie z planem podest 2 tygodniowy mamy teraz czyli po PE; od 4.06 ruszamy z budową drugiego szczytu formy; o psychikę jestem spokojny - nie miałbym do niej żadnych pretensji gdyby zeszła - na mecie wyglądała jak trup; Sudoł za to w 90% zgodnie z planem:);
podprogowo w sobotę rano pobiegliśmy z Bartkiem Parkrun Warszawa (17:38 i 18:53) zajmując I i II miejsce; Bartek tak chciał wygrać, że oprotestował moje zwycięstwo twierdząc, że skróciłem trasę:( protest został oczywiście odrzucony:);
we wtorek natomiast biegaliśmy WTC na Agrykol (1500m); kiedy truchtałem po zawodach (po 21-szej) do samochodu Wojtek jeszcze po ciemkui dokręcał kilometry:)

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam