Blog o bieganiu i życiu codziennym
Blog > Komentarze do wpisu

Więź

Na starcie staje Paweł. Paweł, człowiek-historia, inna historia. Trzy razy zacząłem pisać, jaka, ale wykasowałem. Człowiek-tajemnica.

Fot. Wojtek

Już rok temu biegał w reprezentacji Kancelarii na Ekidenie, finiszował na piątkę. Teraz otwierał siódemką. 29 minut i po ptakach, dobra robota.

Potem biorę pałeczkę od Pawła i ruszam. Zdjęcia zrobiła podopieczna Alicja (mniejszość fińska pod blogiem).

Fot. Alicja

No i co, staruszku? Rozjechał cię trochę ten maraton. Tydzień regeneracji już nie wystarcza. Szybkość umarła, wyparowała. Grzałeś na półmaratonie z tętnem blisko 180, a tu zaczynasz po 171 i nie idzie się bardziej rozpędzić. Słońca coraz więcej, glikogenu coraz mniej. Kończy się w 38:58, słabo, chociaż ciągle daje to szanse na złamanie trójki. Bo jesteśmy drużyną.

Oddaję pałeczkę Adamowi.

Fot. Alicja

Na miejscu jest już cała ekipa. Siadamy na ławce przy trasie i żyjemy biegiem. Gorzej mają ci, którzy dopiero pobiegną, ale my z Pawłem wyluzowani jak nie wiem. Komentujemy, zachęcamy, strzelamy foty (na Facebooku Kancelarii jest filmik z tych zdjęć). Więziotwórcza funkcja biegania.

Liczymy każdemu z naszych sekundy straty albo nadróbki do planu, jak niezależni obserwatorzy demonstrantów na manifestacji KOD. Jest dobrze, jest coraz lepiej. I na tych manifestacjach i na trasie Ekidenu.

Adam, Henryk, Szczepan robią swoje. I rusza Agnieszka. Ustalamy, że zafiniszujemy razem, bo więź się pogłębiła. Proszę kibica, żeby nam zrobił zdjęcia na finiszu i o mało co fotorelacja nie kończy się fiaskiem, bo Agnieszka na przekór złej sławie tej pokręconej trasy i na złość pogodzie robi życiówkę na piątkę - 20:53 - i właśnie wypada zza zakrętu.

Fot. Nieznany Kibic (dzięki :-)

Ostatecznie zajmujemy 42 miejsce na ponad 900 sztafet. Jesteśmy w górnych pięciu procentach. Wynik 2:57:03. Pokonałem się sam - jak śpiewał Perfect. A raczej nie sam, tylko z zespołem. Przebiliśmy o blisko dwie minuty mój czas z maratonu orlenowskiego. Odpowiem na to na jesieni.

Bo wiosna wasza, nie nasza. Pobiegnę jeszcze półmaraton w Radomiu, chociaż polska dusza miłująca picie okazjonalne, kwili z żalu - to dzień po imprezie reporterów w Kazimierzu Dolnym. Na dziś myślę, że wolę sobie schrzanić imprezę niż półmaraton.

Pobiegnę Bieg Truskawki, w zeszłym roku poległem tu kompletnie, nie złamałem 40 minut, wstyd, wstyd, wstyd. Może na ten bieg zdołam się już odbudować. Na razie przerabiam skrócony mezocykl, budowanie siły i wytrzymałości, jak na przyspieszonym filmie.

Dlatego na Bieg Łomianek - 22 maja - chyba się sportowo nie nastawiam. To już za dwa tygodnie. Dzień wcześniej świętujemy 30-lecie matury i jakoś nie mogę się przekonać, żeby zrezygnować całkowicie z nader okazjonalnego w tym gronie świętowania, żeby znów sobie nabiegać takie nie wiadomo co. Takie śmiać się czy płakać.

Jedziemy do Łomianek (Łomianki to taka dzielnica Warszawy, tyle, że jeszcze niewłączona, a dla nas to wyprawa prawie godzinna, bo to na drugim końcu miasta) razem z Moją Sportową Żoną. Jako partnerzy. Nie swoi, bo to też, ale partnerzy Biegu Łomianek. MSŻ poprowadzi przed biegiem rozgrzewkę. Ze sceny powiedzą też, że KS Staszewscy (ktoś już zauważył, że coś się dziwnego dzieje z nazwą Kancelarii?), to fajna firma jest, w pakietach startowych znajdziecie nasze ulotki.

A ja Wam powiem, że imprezy nie znam, ale ludzie, którzy to organizują, sprawiają dobre wrażenie. Że jest cała społeczność - Łomianki Biegają - widzieliśmy ich w pomarańczowych koszulkach na Ekidenie. I powiem, że stanę na starcie, choćby nie do końca dysponowany.

Wstępnie umówiłem się z Pawłem, tym co otwierał odcinek i sztafetę, że pociągnę go na złamanie 40 minut, bo już dojrzał. Czy leci z nami zając?

poniedziałek, 09 maja 2016, wojciech.staszewski

Polecane wpisy

  • Do zobaczenia w nowych stronach :-)

    Słuchajcie! Ważne ogłoszenie. W życiu każdej Kancelarii przychodzi taki moment, że się zmienia na lepsze. Kancelaria Sportowa Staszewscy nazywa się teraz KS Sta

  • Na początku był Rzeźnik...

    Już na początku pierwszej kadencji rządów PiS rozpoczął się atak na biegaczy. W maju 2016 roku odbyła się tzw. Pierwsza Batalia o Rzeźnika. Władze Bieszczadzkie

  • Srebrny medal

    Stajemy na starcie, zimno, cudownie i jedziemy. W głowie mam liczby, które mają określić moją wartość. Tak jak euro wart jest ileś złotych, tak Staszewski wart

Komentarze
2016/05/10 14:47:54
ja tez poszukuję mojej formy. Konieczne odbudowanie do 04.06. Aha i czy może są chętni na bieg Truskawki 18.06? Odstąpię pakiet!
-
2016/05/10 16:14:37
Alicja, podwyższyłaś mi ciśnienie. Bieg Truskawki nie jest 18 czerwca, tylko 5 czerwca. Nie koliduje z Radomiem.
-
2016/05/10 16:15:17
Acha, ale z Warszawą Nocą koliduje, fakt. W każdym razie 5.06, gdyby ktoś był zainteresowany
-
2016/05/10 21:06:20
A czy to dozwolone - takie grupowe wbieganie na metę? Może skończyć się dyskwalifikacją, szczególnie, że jest dokumentacja zdjęciowa na blogu;)
-
2016/05/10 22:14:28
Wojtek, zaserwowales ekstremalne obciazenia na stawy swoim podopiecznym dzisiaj na tych karkolomnych zbiegach...czemu mialo to sluzyc?
-
2016/05/11 23:19:28
Beztlen, strasznie niefajny komentarz. Czemu on ma służyć?
-
2016/05/12 08:17:04
John - wywołaniu twórczego sporu - fajnie byłoby, gdyby ożyła dyskusja ponieważ teraz jest niefajnie i strasznie nudno.
-
2016/05/12 17:40:16
W Rabce mieliśmy podobny trening.
-
2016/05/13 18:45:50
Cicho wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie. Co to będzie...
-
2016/05/14 23:32:19
Niefajne to jest branie łapówek i płacenie opiekunce dziecka z państwowych pieniędzy.
-
2016/05/15 08:13:19
ok123 - ty uczciwy człowieku...i odważny:) wreszcie jakiś merytoryczny głos w dyskusji, zapomniałeś tylko dodać o młodzieńczym epizodzie w Wehrmachtcie...
-
2016/05/15 09:24:29
Tomek, tak sądziłem, ze potencjalny twórczy spór, który mógł byc ciekawy dla ludzi zainteresowanych bieganiem, ktoś tu szybko sprowadzi do takiego poziomu, ale co sie dziwić - jaki wódz, takie społeczeństwo - mali, zakompleksieni ludzie...
Szkoda tylko, ze nikt tu nie ma ochoty rozmawiać o bieganiu
-
2016/05/15 12:44:49
Rob w Krakowie 3.23.31!!!
Fenomenalna życiówka!
Brawo Rob ciężko na to zapracowałeś! Gratulacje!
Nie mogłeś sobie zrobić lepszego prezentu na 42 urodziny :)
100lat!
-
2016/05/15 20:00:52
Brawo Rob! Konsekwencja+ciężka praca=progres. Wszystkiego dobrego. Jesteś wielki!
-
2016/05/15 20:15:35
Rob gratulacje!!!!
-
2016/05/15 21:38:48
Tu Dziki
Jak tylko Dziki się gdzieś zawieruszył to od razu jatki pod blogiem!
Tylko Dziki może robić jatki pod blogiem:-)
O Garmina. O Monię. Itp :-)
John - odpowiedz Koledze Trenerowi.
Beztlenie - taka Twoja buddyjska karma, do ogarnięcia i wytrwania.
OK - kara zmywa winę. Itp. Po ci Ci to?
Rob - wspaniale!
Rob - byliśmy dziś w Twoim Instytucie zwiedzać wyłowione mosty!
A Dziki dziś gdzieś koło 90 km rowerem z Wujami Igora, synka Johna, oraz z Johnem. Z Bielan na Nieporęt i dalej Serock, potem Dębe z zaporą na rzece złożonej z połączonych Bugu i Narwi, potem Jabłonna i Bielany.
Pax. Nie hejtujemy tutaj. OK?
Tylko Dziki może :-) Dziki
-
2016/05/16 17:45:27
Rob - brawo, to jest już Bieganie, a nie bieganie :-) Gratulacje dla Ciebie i Beztlena.
W pozostałych kwestiach - w nowym odcinku
-
2016/05/17 09:11:06
Wojtek ja mowię o biegu truskawy w Ochli, lubuskie!! Jak zobaczylam ze są zapisy to od razu się zapisalam, dopiero później okazało się gdzie... :)

O mnie


Kim jestem? 25 temu pod koniec studiów zostałem dziennikarzem, pracuję teraz w 'Newsweeku'. Przez ponad 20 lat byłem dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' w tym reporterem 'Dużego Formatu'. W 'Gazecie' współtworzyłem z Piotrem Pacewiczem akcję Polska Biega.
Bo jestem maratończykiem-amatorem. Pierwszy maraton przebiegłem w 1996 roku, teraz mam ich na koncie ponad 50, czyli już więcej niż lat. Żeby nie pisać bzdur na temat treningu, zrobiłem też kurs instruktora, a potem trenera lekkoatletyki.
Do tego jestem normalnym facetem. Mam rodzinę - Moją Sportową Żonę i córkę w klasie tenisowej. Mam dwójkę dorosłych już dzieci - córkę studentkę i syna fotografa (Jaś umarł w 2013 roku, ale w sercu go mam). Mam Małego Yodę - Misia Świata - który urodził się w roku 2014. Mam znajomych i przyjaciół - takich z którymi biegam i z którymi nie biegam.
Jem, śpię, zarabiam pieniądze, oglądam mecze w TV, wieczorami grywam na pianinie, od czasu do czasu w ping ponga, tenisa, badmintona, siatkówkę, jeżdżę na rowerze, na nartach i pływam żabką (ale to słabo - za słabo, żeby myśleć o triathlonie). Robię normalne rzeczy.
W tym blogu chcę pokazywać jak normalne życie plecie się z biegowym.

Kancelaria Sportowa




Polecam